Społeczeństwo

Czeczeni wyjeżdżają z Polski do Niemiec

Fotorzepa, Krzysztof Łokaj
Niemcy są zalewani wnioskami o azyl od Czeczenów, którzy wjechali do Unii przez polską granicę.

Do Niemiec przedostaje się z Polski nielegalnie rekordowa liczba obywateli Rosji – alarmuje europejska edycja opiniotwórczego serwisu Politico. „Według Federalnego Urzędu do spraw Migracji liczba Rosjan ubiegających się o azyl w Niemczech wzrosła o 600 procent tylko w tym roku, z 307 osób w styczniu do 1835 osób w czerwcu" – podaje Politico.

Według polskich służb są to Rosjanie narodowości czeczeńskiej. Przez wschodnią granicę wjeżdża i ubiega się o ochronę międzynarodową, a więc status uchodźcy, lub ochronę uzupełniającą, kilka tysięcy rocznie. W 90 proc. nie czekają na decyzję o udzieleniu ochrony. Znikają w Europie, głównie kierując się właśnie do Niemiec.

Wniosek w Polsce, wniosek w Niemczech

To niezgodne z prawem. –Osoba, która złożyła wniosek o ochroną prawną, nie ma prawa opuszczać terytorium Polski do czasu wydania decyzji w jej sprawie. Jeżeli wyjedzie do innego kraju strefy Schengen i zostanie tam zatrzymana, może zostać zawrócona do Polski – podkreśla Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu ds. Cudzoziemców. Prawo nie przewiduje jednak za to żadnych konsekwencji.

W ubiegłym roku Czeczeni złożyli ponad 7 tys. wniosków, a tylko 21 z nich przyznano status uchodźcy. 6 tys. wniosków trzeba było umorzyć. – Dzieje się tak w sytuacji, gdy cudzoziemiec nie był zainteresowany kontynuowaniem procedury w Polsce i najprawdopodobniej opuścił kraj – wskazuje Dudziak.

Tegoroczne dane są podobne. Ochronę międzynarodową, a więc status uchodźcy lub ochronę uzupełniającą, otrzymało 221 osób, 1329 osób uzyskało decyzję negatywną, a 7415 postępowań umorzono – pokazują dane Urzędu.

Z danych polskiego Urzędu do spraw Cudzoziemców wynika, że „czeczeński napływ" rozpoczął się w 2015 r. Wnioskami o ochronę międzynarodową objęto wtedy blisko 12,5 tys. osób – prawie dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Największą grupę stanowili obywatele Federacji Rosyjskiej – prawie 8 tys. osób. W tym roku będzie ich jeszcze więcej, bo do 18 sierpnia dokumenty złożyło ponad 8,5 cudzoziemców. Z Rosji było to 6386 osób, z czego ok. 94 proc. narodowości czeczeńskiej.

Skąd taka fala czeczeńskiej emigracji? – To efekt walk na Zakaukaziu – tłumaczy dr Krzysztof Liedel, ekspert ds. terroryzmu. – Część mieszkańców ucieka przed wojną, jednak część chce odnaleźć kontakty ze światowym dżihadem. To już nie są czasy walk narodowościowych, jak w latach 90. Wtedy m.in. Polska wstawiała się po ich stronie – podkreśla dr Liedel.

Cudzoziemcy najczęściej przekraczają granicę w Terespolu i tam składają wnioski. – Następnie zgłaszają się do ośrodka recepcyjnego dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej, gdzie przechodzą wstępne procedury. Powinni tam oczekiwać na rozpatrzenie wniosku. Ośrodki dla cudzoziemców mają jednak charakter otwarty, a więc osoby w nich przebywające mogą je swobodnie opuszczać – wyjaśnia Dudziak.

I tak się też dzieje. Zdecydowana większość migrantów kieruje się do Europy (Francji, Austrii, Szwecji i Holandii) i tam ubiegają się o azyl. Nie mają szans, jeśli wcześniej złożyły takie wnioski na polskiej granicy.

Wyzwanie dla służb

Zarzut Politico, że mamy nieszczelne granice, jest dla nas krzywdzący – twierdzą przedstawiciele polskich służb. W ubiegłym roku wjazdu odmówiono ponad 90 proc. obywatelom Republiki Czeczeńskiej. Według statystyk Straży Granicznej tylko w tym roku nie wjechało do Polski ponad 22 tys. obywateli tej narodowości.

Jak wylicza rzecznik, w latach 2015–2016 urzędy migracyjne państw UE skierowały do Polski około ośmiu tysięcy wniosków o przejęcie uchodźcy, który przekroczył unijną granicę w Polsce i musi do niej wrócić. W tym roku było już ponad 6 tys., z czego ponad 4 tys. z Niemiec. Deportowanych zostało jednak tylko 673 imigrantów. Dlaczego tak niewielu? – Wynika to z problemów leżących po stronie krajów przekazujących – tłumaczy Dudziak.

Problem z uchodźcami z Czeczenii jest głębszy niż tylko proceduralny.

W opinii dr Lidela wielu Czeczenów angażuje się w działania Państwa Islamskiego, tysiące z nich walczy w Syrii. – Są organizatorami, dowódcami, instruktorami – wskazuje ekspert. Przyznaje, że Czeczeni stają się dużym, międzynarodowym problemem, o którym nikt nie mówi.

Według niego zalew czeczeńskich uchodźców oznacza wzmożoną pracę dla polskich i europejskich służb. – Mam nadzieję, że kontrola nie jest iluzoryczna, a ci, wobec których są wątpliwości, trafiają do ośrodków zamkniętych – mówi ekspert.

W takich ośrodkach znajduje się blisko 300 cudzoziemców.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL