fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

TOPR ratuje grotołazów z Jaskini Wielkiej Śnieżnej

Na ratunek grotołazom ruszyły dwie grupy ratowników. Na miejsce dolecieli śmigłowcem.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
W tatrzańskiej Jaskini Wielkiej Śnieżnej utknęło dwóch grotołazów, bo drogę powrotu zalała im woda. Wczoraj wysłano na pomoc pierwszą grupę ratowników, a dziś wysłano kolejną grupę.

Grotołazi utknęli w tzw. Przemkowych Partiach ok. pół kilometra poniżej wejścia do jaskini. Korytarz od wczoraj jest wypełniony wodą.

Jeszcze wczoraj grotołazom udało się nawiązać kontakt z kolegami, którzy wezwali ratowników. 

W wyprawie uczestniczyło sześciu speleologów. Dwóch utknęło w jaskini, dwóch zostało w okolicy, a dwóch ruszyło po pomoc.

Z odsieczą grotołazom ruszyło Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Do akcji w sobotę oddelegowano dziewięciu ratowników, których na miejsce przetransportował śmigłowiec. Przed wejściem rozbito bazę, gdzie czekał dodatkowy ratownik.

Okazało się, że wody w jaskini zebrało się na tyle dużo, że grotołazi nie mają szansy wyjścia, ponieważ znajdują się w odległym miejscu jaskini. Zalany jest ok. 20-metrowy, bardzo wąski korytarz, przez który trzeba się przeciskać się czołgając, a woda nie pozwala im się wydostać.

Dziś rano do akcji przyłączyła się kolejna, 11-osobowa grupa ratowników. Ratownik dyżurny Kamil Suder przekazał dziś, że na razie nie udało się nawiązać kontaktu z grotołazami.

Pierwsza grupa ratowników musiała rozbić obóz przy jaskini. TOPR-owcy szacują, że dojście do uwięzionych może im zająć nawet kilka dni. Wszystko zależy od warunków jakie będą pod ziemią. – Grotołazi są cali i zdrowi – zapewniał w TVN 24 Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

Naczelnik TOPR przyznał, że działania są bardzo skomplikowane.- Wiemy, że grotołazi są cali i zdrowi, ale nie są w stanie wyjść o własnych siłach – tłumaczył.

W jaskini poziom wody podniósł się po ostatnich deszczach. Ratownicy liczą, że woda w ciągu najbliższych godzin opadnie. Jeśli tak się nie stanie, w akcję zaangażowana zostać może duża grupa ratowników.

Akcja ratownicza może potrwać nawet kilka dni. – Takie akcje w jaskiniach należą do najtrudniejszych, bo jaskinie są dosyć nieprzyjaznym środowiskiem dla ludzi. Panuje tam niska temperatura, w przypadku naszych tatrzańskich jaskiń to tylko trzy stopnie Celsjusza. Jest też wilgotno, a to potęguje uczucie zimna – tłumaczył w TVN24 Emanuel Soja, szef szkolenia Speleoklubu Dąbrowa Górnicza. Dodał, że już samo poruszanie się po jaskini jest dużym wysiłkiem fizycznym.

Jaskinia Wielka Śnieżna jest największą i najdłuższą jaskinią w Polsce. Długość korytarzy położonej w Małołączniaku jaskini sięga 23 kilometrów, a różnica poziomów to ponad 800 metrów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA