fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Fundacje pomagające zwierzętom proszą o pomoc

Pixabay
„Bez pomocy zwykłych ludzi nie przetrwamy" – alarmują organizacje pozarządowe pomagające zwierzętom i proszą wszystkich o datki. Potrzebny jest każdy grosik.

Pieniądze na przetrwanie zbiera fundacja Dziki Azyl, która prowadzi Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Kobylnicy przy ulicy Franciszkańskiej 8. Do ośrodka rehabilitacji trafiają różne gatunki zwierząt – w różnym stanie, czasem bardzo ciężkim.

Zazwyczaj są to ofiary wypadków komunikacyjnych, zwierzęta, które zostały zranione przez kosiarki, pogryzione przez psy, zatrute trutkami na gryzonie, szkodniki lub ucierpiały w wyniku innej działalności człowieka. Trafiają również młode oseski, pisklęta, podloty, które zostały osierocone przez rodziców lub doznały urazów, a także te, które zostały zabrane bez powodu przez człowieka. Każde z tych zwierząt wymaga zazwyczaj całodobowej opieki.

– Od czasu ogłoszenia zbiórki, czyli przez dwa tygodnie, trafiło do nas ponad sto zwierzaków – mówi Edyta Pudzianowska z fundacji Dziki Azyl. – Musimy zapłacić za ich leczenie, wyżywienie, zwierzęta muszą mieć też podkłady, opatrunki itp. Mamy świetną klinikę weterynaryjną, która leczy naszych podopiecznych po niskich kosztach, ale nie da się tego zrobić zupełnie za darmo.

Za darmo pracują natomiast wszyscy działacze fundacji. Dzięki temu każda złotówka idzie na pomoc zwierzętom, które na czas leczenia, rehabilitacji i odchowania pozostają w ośrodku do momentu przywrócenia ich do życia na wolności.

– Mamy ogromny problem z opłaceniem zaległych faktur za prąd, wodę, śmieci, odpady, żywność i inne opłaty. Sięgają już one kilkunastu tysięcy złotych. To niestety nie koniec naszych problemów finansowych – tłumaczą wolontariusze. Dodają, że przychodnia weterynaryjna wkrótce wystawi fakturę za leczenie blisko stu zwierząt. Będzie ona opiewać na co najmniej kilka tysięcy złotych.

Bez środków od dobrych ludzi nie przetrwa też Fundacja Przystań na 4 Łapy. „Prosimy o pomoc. O każdą złotówkę. Nie chodzi o sumy. Niech to będą choćby końcówki z Waszego konta. Jeśli nie opłacimy faktur, nie będziemy mogli działać, bo i za co? Sytuacja, w jakiej znaleźliśmy się, jest dramatyczna. Jesteśmy pod ścianą. Nie możemy zaprzestać leczenia zwierząt z dnia na dzień" – alarmują działacze fundacji.

Przystań na 4 Łapy zajmuje się interwencjami, kastracją, leczeniem bezdomnych zwierząt, organizacją adopcji. Podopieczni fundacji znajdują domy w całej Polsce, a także za granicą. Organizacja dzieli się z innymi zwierzolubami, wspomagając potrzebujących – finansowo oraz poprzez zakup karmy prywatnym działaczom na rzecz zwierząt.

Wolontariusze przeprowadzili też cykl spotkań w przedszkolach mający na celu uświadomienie najmłodszym, jak ważne są prawa zwierząt i jakie są najlepsze formy pomocy.

„Zawsze staraliśmy się brać na swoje barki tyle, ile byliśmy w stanie udźwignąć. Nie odmawialiśmy, a kiedy nasz dom pękał już w szwach, wspomagaliśmy zwierzęta poprzez zakup karmy i finansowanie leczenia. Ile mamy zwierzaków? Do tej pory staraliśmy się nie przekraczać liczby 60. Dziś, 13 lipca, liczba zwierząt pod opieką Przystani to 119" – czytamy w opisie zbiórki.

Organizacjom pomagającym zwierzętom można wpłacić datki m.in. na stronie www.ratujemyzwierzaki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA