fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Psy zasłużyły na pakiet medyczny

af.mil
Poszkodowani w wybuchu butli z gazem w Mirsku dostali już pierwsze zasiłki. Cichymi bohaterami akcji ratowniczej, nie po raz pierwszy, były psy.

W Mirsku na Dolnym Śląsku w czwartek w wyniku silnej eksplozji zawaliły się ściana frontowa i dwa piętra kamienicy. Najprawdopodobniej doszło tam do wybuchu butli z gazem. Stara zabudowa utrudniała akcję: ulica przy której stała kamienica jest bardzo wąska, a domy ściśle do siebie przylegają. Strażakom pomagali więc czworonożni ratownicy.

Wojewoda Dolnośląski Paweł Hreniak poinformował, że przekazał pierwsze pieniądze na pomoc poszkodowanym. Samorząd wystąpił o ponad 19 tys. zł dla czterech rodzin. Są to zasiłki celowe do 6 tys.

Za sprawną akcję i pomoc poszkodowanym podziękował służbom premier Mateusz Morawiecki. – Kamienica zostanie rozebrana, ale budynek ma zostać odbudowany – zapowiedział wojewoda. W akcji brało udział 25 zastępów straży pożarnej – blisko 90 strażaków i 50 policjantów.

W wyniku wybuchu poszkodowanych zostało dziesięć osób, w tym pięcioro dzieci. W uszkodzonej kamienicy znajdowały się trzy osoby wymagające pomocy, zaś sześć kolejnych opuściło budynek o własnych siłach. Ze względu na potencjalne zagrożenie ewakuowano 16 osób z budynków sąsiednich. Dwie osoby, które odniosły najpoważniejsze obrażenia, zostały przetransportowane do szpitali śmigłowcem LPR.

Strażacy uznali, że w gruzowisku mogą się znajdować osoby przysypane. Dlatego po dokonaniu wstępnej stabilizacji konstrukcji przez kilka kolejnych godzin – z wykorzystaniem sprzętu specjalistycznego oraz sześciu psów – prowadzili na gruzowisku działania poszukiwawcze. Psy nie znalazły jednak w ruinach nikogo.

Jak podkreślali koordynatorzy akcji, psy były tu jednymi z najważniejszych bohaterów. To nie pierwsza katastrofa, w której odgrywają kluczową rolę. Doceniając ich wkład w bezpieczeństwo mieszkańców, Wydział Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu objął zwierzęta opieką medyczną.

Umowa zawarta pomiędzy rektorem uczelni a przedstawicielami służb ratowniczych pozwoli przez pięć lat objąć opieką profilaktyczną oraz doraźną pomocą psy ratownicze oraz psich emerytów z wodnego ochotniczego pogotowia ratunkowego oraz z ochotniczej straży pożarnej z terenów Wrocławia i całego Dolnego Śląska, a także z górskiego ochotniczego pogotowia ratunkowego z całej Polski.

Usługi będą bezpłatne, służby poniosą jedynie koszty ewentualnych leków oraz użytych materiałów. – Nasza uczelnia chce objąć opieką czworonożnych przyjaciół, badając i lecząc wszelkie urazy, na które są oni narażeni podczas codziennej pracy – zapowiada prof. Tadeusz Trziszka, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Zgodnie z umową właściciele czworonogów ze służb ratowniczych będą się mogli zgłaszać do Katedry Chorób Wewnętrznych oraz Katedry Chirurgii Wydziału Medycyny Weterynaryjnej uczelni w celu przeprowadzenia konsultacji, badań diagnostycznych, szczepień, odrobaczania czy analiz laboratoryjnych. Psom zostanie również udzielona pomoc doraźna w nagłych wypadkach.

– Nasi nowi pacjenci to psy pracujące w trudnych warunkach, w związku z czym są one bardziej narażone na potencjalne uszkodzenia. Będziemy jednostką podstawowej opieki zdrowotnej dla tych psów, odpowiednikiem ostrego dyżuru – podkreśla prof. Jarosław Popiel, kierownik Katedry Chorób Wewnętrznych z Kliniki Koni, Psów i Kotów Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Pierwszym psom założono już karty pacjenta i przeszły one specjalistyczne badania (w tym m.in. kardiologiczne).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA