fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Afera GetBack: KNF pod lupą śledczych

Poszkodowani w aferze GetBack domagają się wyjaśnienia wszystkich jej okoliczności
Mateusz Grochocki/East News
Prokuratorzy chcą rozliczyć urzędników, którzy nie zapobiegli aferze GetBacku.

Dziewięć tysięcy osób straciło na obligacjach GetBacku 2,5 mld zł – za co po części winę ponoszą państwowe instytucje, które za nadzór i kontrolę spółki wzięły się, dopiero gdy GetBack przestał obsługiwać zobowiązania. Prokuratura Regionalna w Warszawie w odrębnym śledztwie bada, czy doszło do niedopełnienia obowiązków przez urzędników, m.in. Komisji Nadzoru Finansowego. Ostatnio miażdżące wnioski postawiła Najwyższa Izba Kontroli.

Iluzoryczny nadzór

Afera GetBacku wybuchła blisko dwa lata temu, dziś jest 63 podejrzanych – w tym były prezes tej spółki Konrad K., jego zastępcy, osoby m.in. z banków, które swoim klientom „wciskały” obligacje GetBacku. Zarzutów nie ma nikt z instytucji, które powinny nadzorować spółkę i chronić klientów. Choć – jak wskazała ostatnio NIK – dopuścili się wielu zaniedbań. W odrębnym śledztwie odpowiedzialność urzędników bada też prokuratura.

Ustaliliśmy, że postępowanie toczy się w sprawie „przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków co najmniej od połowy marca 2016 r. do 16 kwietnia 2018 r. przez funkcjonariuszy publicznych zobowiązanych do nadzoru nad rynkami kapitałowymi, ochroną konkurencji i konsumentów”. Do zaniedbań mogło dojść poprzez nienależyty nadzór nad działaniami GetBacku i osób z nim powiązanych i nad podejmowanymi przez nie czynnościami na rynku kapitałowym – „związanymi m.in. z emisją obligacji i publicznej emisji akcji spółki oraz zaciągania przez nich zobowiązań – czym działano na szkodę interesu publicznego”.

– Gromadzimy dokumentację, nikt z urzędników nie ma zarzutów – twierdzą śledczy.

Pod lupą są głównie Komisja Nadzoru Finansowego oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. NIK uważa, że „nie zapewniły skutecznej ochrony konsumentów przed niezgodną z prawem działalnością GetBacku oraz podmiotów, które oferowały i rozprowadzały jego papiery wartościowe”.

NIK ustalił, że urząd KNF przez pierwsze pięć lat działania spółki ani razu jej nie skontrolował. Nie zidentyfikował też sygnałów wskazujących na nieprawidłowości na podstawie informacji, m.in. od spółki i audytorów. Wczesne kontrole mogłyby wykryć np. sztuczne kreowanie wyniku finansowego GetBacku (to wykazano w 2018 r.). Zlekceważono nawet informacje sygnalisty, choć w grudniu 2017 r. alarmował UOKiK, KNF i GPW, że GetBack jest piramidą finansową.

– Nadzoru ze strony Komisji Nadzoru Finansowego nie było. O tym świadczy chociażby fakt, że przez dwa lata jeden z banków bez uprawnień sprzedawał obligacje GetBacku. KNF dopiero w listopadzie 2018 r. wpisała go na listę ostrzeżeń publicznych. Nawet wtedy działała opieszale, bo klienci pół roku wcześniej wysyłali do KNF skargi na ten bank – mówi Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatariuszy GetBacku. – Chodzi o bank, który był największym naganiaczem, szacujemy, że sprzedał obligacje około 4 tys. klientom – dodaje.

Komisja śledcza?

O braku nadzoru świadczy też zlekceważenie informacji sygnalisty. – Obligacje nadal mocno dystrybuowano – mówi Bujan. – KNF powinna była dużo wcześniej wyłapać to, że wartość zaciąganych zobowiązań z rynku przewyższa majątek GetBacku i że dystrybucja obligacji odbywa się poprzez podmioty bez uprawnień – dodaje.

Ofiarom nie zwrócono pieniędzy. – Oczekujemy, że rząd zaproponuje systemowe rozwiązanie, które pozwoli nam wszystkim odzyskać utracone środki – mówi prezes Bujan. Uważa, że jednym z pomysłów byłoby utworzenie „funduszu rekompensat”, na który będą wpływać środki z kar nakładanych przez KNF i UOKiK na firmy, które były zaangażowane w aferę GetBacku.

To afera inna niż Amber Gold. – Ludzie szli do banków i tam podstępem wmawiano im, że kupują gwarantowane lokaty – mówi Bujan. Uważa, że przekręt zaplanowano. – Konrad K. miał mocodawców i tych prawdziwych organizatorów do dziś nie zatrzymano. To ludzie z kręgów finansowych, prokuratura o nich wie – mówi Bujan.

Klub Koalicji Obywatelskiej chce powołania komisji śledczej, by wyjaśnić m.in. rolę nadzoru finansowego. Pytań jest więcej – jak to o nagrodę, jaką za 2017 r. przyznała spółce GPW, w czasie gdy ludziom wciskano ryzykowne obligacje.

Do nieprawidłowości dochodziło, gdy szefem KNF był Marek Ch. (oskarżony w innym śledztwie – miał żądać łapówki od biznesmena Czarneckiego za pomoc jego bankom).

Z 63 podejrzanych, dziś cztery są w areszcie. Prokuratura twierdzi, że nie powiedziała ostatniego słowa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA