fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Niebezpieczna wolność słowa w internecie

Marta Muszel
Czy istnieje sposób na to, by zwalczyć mowę nienawiści w sieci przy jednoczesnym poszanowaniu wartości, jaką jest wolność słowa? Nad tym zastanawiali się uczestniczy debaty „Wolność słowa i społeczeństwo obywatelskie w internecie" zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą" i Facebook.

Dyskusję rozpoczął Cezary Szymanek, redaktor naczelny rp.pl, który spytał zaproszonych gości, kiedy ostatnio zostali obrażeni w internecie. – Tydzień temu – przyznała Joanna Grabarczyk, koordynatorka projektu HejtStop. Nie chciała jednak zacytować obraźliwego tekstu. –To się nie nadaje się na forum publiczne – stwierdziła i dodała, że była to groźba karalna. Jak przyznał Jakub Turowski, szef zespołu ds. polityki publicznej w Polsce i krajach bałtyckich z Facebooka, jemu takie sytuacje się nie zdarzają, bo ma dobrze ustawione narzędzia prywatności i bezpieczeństwa.

„Tęczowy faszysta" – tak nazwano w sieci dr Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich. – Nie zgłaszałem tego, staram się nie zgłaszać takich wypowiedzi, lecz je wyciszać. Zgłaszam rzeczy niezwykle wulgarne – ujawnił. Minister cyfryzacji Marek Zagórski zauważył natomiast, iż bywa tak, że atakowana jest instytucja, którą dane osoby reprezentują. – Ostatnio dosyć często zdarzają się ataki ze strony przeciwników 5G – przekazał.

Głównym tematem dyskusji była kwestia zachowania równowagi między wolnością słowa w sieci a bezpieczeństwem jej użytkowników. – Mamy wolność słowa i korzystamy z niej na różne sposoby, ale mamy też do czynienia z rozpowszechnianiem się mowy nienawiści – tłumaczył Adam Bodnar. – Mamy nowe narzędzie, które musimy oswoić – dodał RPO.

Wątek kontynuowała Joanna Grabarczyk, która mówiła o czynnikach mających wpływ na rozprzestrzenianie się hejtu. – Trudno wskazać konkretny czynnik, który uwalnia „demona". Z akt spraw sądowych wynika, że ludzie decydują się na opublikowanie pewnych rzeczy, bo wydaje im się, że internet jest miejscem, w którym można więcej niż na ulicy – stwierdziła.

Minister Marek Zagórski zauważył, że zdarza się, iż nadawcy treści nie starają się zostać anonimowi, lecz wręcz przeciwnie – chcą, by inni się o nich dowiedzieli, a anonimowość dotyczy poczucia, że słowa są rzucane w przestrzeń, co rodzi poczucie bezkarności. Jakub Turowski podkreślił, że w ramach zwalczania anonimowości Facebook prowadzi politykę prawdziwej tożsamości, a jednocześnie dba o wolność słowa, która jest dla firmy podstawą. Według niego wolność słowa i dbałość o bezpieczeństwo użytkowników to wartości równie ważne i Facebook stara się je balansować.

Minister cyfryzacji podkreślał, że internet stworzył przestrzeń do promowania demokracji bezpośredniej. – Internet otwiera pole do dyskusji i wszystkim daje możliwość do uczestniczenia w dyskusji. Ludzie nie stali się gorsi dlatego, że powstał internet. Powstanie Facebooka nie sprawiło, że ludzie mają większą skłonność do tego, by być bardziej agresywni – przekonywał i zwrócił uwagę na to, że poprzez powstanie nowych technologii pewne ludzkie zachowania są po prostu lepiej widoczne.

Do słów ministra odniósł się Adam Bodnar, który zaznaczył, że internet stwarza możliwości, ale pod warunkiem, że mechanizmy demokracji bezpośredniej są ustrukturyzowane. – To, że więcej osób dyskutuje i przedstawia swój pogląd, nie oznacza, że to się przekłada na pogłębienie debaty – wyjaśnił. Ponadto RPO zwrócił uwagę na fakt, iż pewne wartościowe dla debaty publicznej osoby nie chcą uczestniczyć w dyskusjach internetowych. Powodów takiego zachowania dr Adam Bodnar upatrywał w poziomie i charakterze tychże dyskusji. Rzecznik Praw Obywatelskich dodał, że istnieją tematy, które świadomie poruszane są jedynie poza internetem, gdyż tylko tam społeczeństwo jest w stanie się porozumieć.

Debatę zakończyły rozważania na temat rozwiązań, jakie należy podjąć, by zapobiegać mowie nienawiści. – Warto postawić na edukację dorosłych, o której w Polsce się totalnie zapomniało – powiedziała koordynatorka projektu HejtStop. Z opinią zgodził się Zagórski, który podkreślił jednak, że kwestia edukacji jest ważna dla Ministerstwa Cyfryzacji, które nie jest w tej sprawie bierne, jednak przyznał, że wciąż takich działań jest zbyt mało.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA