fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Kraków będzie liczyć wolno żyjące koty

123RF
Urząd Miasta Krakowa planuje policzyć koty wolno żyjące na terenie miasta, by skuteczniej pomagać im w bytowaniu. O te pożyteczne dla ekosystemu czworonogi dbają również inne duże miasta.

Urzędnicy odnotowali, że mimo przeprowadzanych od kilku lat zabiegów sterylizacji i kastracji w krakowskim schronisku kotów ciągle przybywa. Postanowili więc policzyć populację kotów wolno żyjących w mieście. Pracę dostanie sześć osób – każda od połowy kwietnia do połowy lipca policzy czworonogi na terenie trzech dzielnic. Będą rozmawiać z dozorcami i innymi osobami, które zajmują się kotami, robić notatki i przekazywać dane do urzędu. Na koniec powstanie mapa z zaznaczonymi lokalizacjami przebywania bezdomnych kotów. – Dla nas jest to bardzo ważne, ponieważ zgodnie z programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt planujemy kupić karmę dla kotów wolno żyjących – mówi „Rzeczpospolitej” dyrektor krakowskiego Wydziału Kształtowania Środowiska Małgorzata Mrugała. – Potrzebujemy więc informacji, ile karmy będzie potrzebne.

Osoby zajmujące się miejskimi kotami na co dzień – oprócz karmy – dostaną środki odrobaczające oraz te służące do zapobiegania pasożytom zewnętrznym.

Karmę dla miejskich kotów kupuje od lat również warszawski magistrat. Obecnie w Warszawie żyje ponad 30 tys. wolnych kotów, którymi zajmują się społeczni opiekunowie zarejestrowani w dzielnicach. Miasto dopłaca też do zabiegów kastracji i sterylizacji.

– Zwierzęta te pełnią bardzo ważną rolę w ekosystemie miasta, ponieważ zapobiegają rozprzestrzenianiu się gryzoni w piwnicach budynków mieszkalnych czy też w miejskich przejściach podziemnych – tłumaczy Dominika Wiśniewska ze stołecznego ratusza. – Zapach wydzielany przez koty żyjące na wolności naturalnie odstrasza gryzonie. Dodatkowo mruczące czworonogi mają genetycznie uwarunkowane zachowania łowieckie, dlatego – mimo dokarmiania – cały czas polują m.in. na myszy i szczury.

Część miast rozstawia także specjalne domki dla kotów. Przykładowo w Łodzi są one wykonane z zaimpregnowanego drewna, są ocieplone, mają parter i piętro oraz cztery wejścia, a także otwierany dach, umożliwiający posprzątanie wnętrza. Konstrukcje są całoroczne i mogą posłużyć przez ok. 10 lat.

Z kolei w Gdańsku od 2013 r. funkcjonuje karta społecznego opiekuna bezdomnych kotów. Takie legitymacje ma już blisko tysiąc osób. Jednak mają ją nie wszyscy opiekunowie, ponieważ karta przysługuje tym mieszkańcom, którzy mają pod swoim nadzorem przynajmniej jeden koci domek przekazany przez urząd miasta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA