Społeczeństwo

Tatry: W 2017 r. zginęło 14 osób

Fotorzepa/ Piotr Guzik
W górach wypadkom częściej ulegają turyści niż taternicy.

Trzech mężczyzn utknęło na Kopie Kondrackiej. Mieli na sobie tylko dżinsy i kibicowskie szaliki. Kobieta w miejskich kozaczkach nie była w stanie sama zejść z nad Czarnego Stawu do Morskiego Oka i dzwoniła po pomoc. Turysta wraz ze znajomym ubrany tylko w „miejskie raczki” utknął na szlaku z Małej Łąki na Przełęcz Kondracką.  To tylko niektóre akcje, w których w styczniu tego roku wzięli udział ratownicy TOPR. W sumie w tym czasie wychodzili w góry 61 razy by ratować życie 78 osób. Wśród poszkodowanych było tylko 5 wspinaczy, pozostali to głównie turyści piesi.    

Obecnie w  Tatrach obowiązuje trzeci stopnień zagrożenia lawinowego. Jak wynika z komunikatu zamieszczonego na stronie internetowej TOPR oznacza to, że „wyzwolenie lawiny jest możliwe już przy małym obciążeniu dodatkowym, przede wszystkim na stromych stokach. W niektórych przypadkach możliwe jest samorzutne schodzenie średnich, a sporadycznie także dużych lawin.”  Ratownicy oceniają, że warunki do wędrówek są w znacznej mierze niekorzystne.Komunikaty toprowców nie na wszystkich robią wrażenie. Jak wynika z informacji opublikowanej przez TOPR na Facebooku w ostatni weekend udzielali oni pomocy 13 osobom. Statystycznie zazwyczaj dziennie ratują niespełna trzy osoby.

Jak podają ratownicy, najtrudniejszą interwencją ostatnich dni było sprowadzenie trzech osób, które utknęły na Kopie Kondrackiej. Turyści nie byli przygotowani do takich  wędrówek górskich – nie zabrali ze sobą ani latarek, ciepłej odzieży ani odpowiedniego sprzętu. Panowie mieli ze sobą natomiast szaliki kibicowskie.

Jak wynika ze statystyk TOPR brak umiejętności poruszania się zimą po górach był przyczyną niemal co czwartej interwencji ratowników w styczniu tego roku.   W 30 przypadkach przyczyną był upadek w wyniku potknięcia a w 7 – upadek z wysokości. Z kolei 6 osób zgubiło szlak.

Na szczęście w styczniu w większości przypadków wystarczyła pomoc w zejściu do doliny. Aż 50 osób wymagało wsparcia psychicznego, 22 osoby były wyziębione.  Złamania i zwichnięcia unieruchomiono o 14 osób.

Na szczęście jak dotąd w 2018 r. w Tatrach nie było ofiar śmiertelnych. W ubiegłym roku najwyższe polskie góry zabrały życie 14 osobom. Osiem z nich spadło z wysokości, cztery zmarły w wyniku nagłego ataku choroby. Rannych w 2017 r. były 893 osoby.  774 osoby uprawiały turystykę pieszą, wspinaczkę 34 osoby. Dwie ranne osoby eksplorowały jaskinię.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL