fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Gen. Roman Polko: Wojska Obrony Terytorialnej są potrzebne

Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM
Rzeczpospolita, Dominik Pisarek
- Gdyby również u nas doszło do konfliktu, to dobrze by było, gdyby ludność była w stanie się zorganizować i bronić - mówi Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM

Rzeczpospolita: Każda z kompanii Wojsk Obrony Terytorialnej będzie miała swój profil. W zależności od miejsca stacjonowania będą to specjalizacje miejskie, górskie, wodne i ogólne. Ma to sens?

Roman Polko: Zdecydowanie tak. Żołnierze będą dostosowani i odpowiednio wyposażeni do prowadzenia działań w danym terenie. Ale trzeba zakupić dla nich nowoczesny sprzęt, a nie zrzuty z Wojsk Lądowych, jak niektórzy proponują. Dowódca WOT, gen. Wiesław Kukuła, w przeszłości oficer Wojsk Specjalnych, na wielu płaszczyznach wręcz wyprzedza profesjonalne, regularne jednostki. Niektórzy stawiają mu to jako zarzut. A on odpowiada: „No bo myśmy nie wiedzieli, że tego się nie da zrobić". Poczucie elitarności, które wpływa na morale, w przypadku WOT jest od początku dobrze kształtowane.

Obrona Terytorialna, z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa, rzeczywiście jest niezbędna?

Tak, brakowało nam tego komponentu. Takie kraje, jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania, również stawiają na Gwardię Narodową czy Obronę Terytorialną. Ci żołnierze są naprawdę dobrzy w tym, co robią. W dodatku czerpią z tego radość. Ten potencjał warto zagospodarować. Będzie to lekka piechota zdolna do prowadzenia działań manewrowych. Wykorzystująca doskonałą znajomość własnego terenu i miejscowej ludności. Atutem będzie też morale, czyli duch walki.

Skąd bierze się duch walki wśród rekrutów WOT?

Z pewnością z pobudek patriotycznych. One odżyły w kontekście współczesnych zagrożeń – terroryzmu czy konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą. Pamiętajmy, że współczesna wojna w bardzo dużym stopniu obejmuje cywilów. To oni najczęściej są ofiarami. Gdyby również u nas doszło do konfliktu, to dobrze by było, gdyby ludność była w stanie się zorganizować i bronić.

Są też jednak opinie, że w przypadku konfliktu żołnierze Obrony Terytorialnej będą mięsem armatnim...

Nijak mają się one do rzeczywistości. Od dawna mówi się, że wojny wygrywają rezerwy. Przecież cywile nie są idiotami. Mógłbym wymienić wielu cywilów, w tym kilku redaktorów – chociażby Łukasza Warzechę – którzy potrafią lepiej strzelać od niejednego żołnierza zawodowego. Nie wspominając już o fachowcach z administracji wojskowej, którzy pistolet trzymają w sejfie. Wyjmują go raz na rok, by sobie postrzelać... WOT nie będzie wojskiem gorszego sortu.

No dobrze. Ale czy to jednak wystarczy, by Polska była bezpieczna?

W ostatnich latach braliśmy udział w różnych misjach, zapominając przy tym o budowaniu zdolności obronnych naszego kraju. Utworzenie WOT jest zmianą. Pokazuje to, że priorytetem dla polskich Sił Zbrojnych jest obrona własnego terytorium. Często spotykam się z zarzutem, że WOT będzie się rozwijać kosztem Wojsk Lądowych. Jest to nieprawda. Mamy cztery różne rodzaje wojsk. Wszystkie są nam potrzebne. I muszą się równomiernie rozwijać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA