Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne założenia strategii hiszpańskiego premiera na forum międzynarodowym?
  • W jaki sposób ta strategia oddziałuje na poparcie dla partii rządzącej w Hiszpanii?
  • Kto dołącza do inicjatyw międzynarodowych organizowanych przez premiera Sáncheza?
  • Jakie kluczowe rozróżnienia kształtują obecną sytuację polityczną w Hiszpanii?
  • Z jakimi wyzwaniami gospodarczymi mierzy się obecnie hiszpański rząd?
  • Jakie są perspektywy i potencjalne scenariusze dla przyszłości politycznej kraju?

Jeszcze niedawno wydawało się przesądzone, że hiszpańska lewica, jedyna w Unii, która samodzielnie rządzi dużym krajem, utraci władzę w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku. Jednak strategia Pedro Sáncheza otwartego konfliktu z Donaldem Trumpem zaczyna to w jakimś stopniu zmieniać. 

Instytut ElectoPanel dawał 1 marca zdecydowaną przewagę konserwatywnej Partii Ludowej (PP), która mogłaby liczyć na 32 proc. głosów. Rządzący Socjaliści (PSOE) musieliby się zadowolić 26,5 proc., podczas gdy skrajnie prawicowy Vox otrzymałby aż 20,1 proc. Jednak sondaż przeprowadzony przez ten sam ośrodek 12 kwietnia pokazuje delikatny (do 31,2 proc.) spadek poparcia dla PP i Vox (18,4 proc.), podczas gdy poparcie dla PSOE istotnie wzrosło do 29,1 proc. 

Przywódcy największych krajów latynoskich będą w Barcelonie

3 marca Trump zapowiedział, że „odcina relacje gospodarcze” z Hiszpanią w reakcji na to, że królestwo nie zgodziło się na użycie przez Amerykanów ich baz w Rota (marynarka wojenna) i Morón (lotnictwo). Miałaby to być także konsekwencja tego, że na szczycie NATO w lipcu ub.r. Sanchez jako jedyny przywódca nie zgodził się na podniesienie wydatków na obronę do 5 proc. PKB.

Czytaj więcej

Hiszpania przyzna status prawny około pół miliona nielegalnych imigrantów

Groźba Trumpa za bardzo spełniona być nie mogła, bo za politykę handlową odpowiedzialna jest w imię całej Unii Komisja Europejska. Można więc ograniczyć relacje ekonomiczne albo dla wszystkich krajów Wspólnoty, albo dla żadnego. Jednak Sánchez wykorzystał tę okazję, aby następnego dnia wygłosić oświadczenie zdecydowanie przeciwne Trumpowi. Premier, który już jest przewodniczącym Międzynarodówki Socjalistycznej, wylansował się w nim jako lider Globalnego Południa.

Szczyt w Barcelonie organizowany w ten piątek pod hasłem „nie dla wojny” jest kolejnym etapem tej strategii. Wezmą w nim udział prezydenci Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva, jego meksykańska odpowiedniczka Claudia Sheinbaum, prezydent Kolumbii Gustavo Petro i prezydent Urugwaju Yamandu Orsi. Będzie też prezydent RPA Cyril Ramaphosa, premier Litwy Inga Ruginienė, a także wicekanclerz Niemiec i lider SPD Lars Klingbeil. Pojawi się także przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. 

Czytaj więcej

Brazylia. W wyborach prezydenckich szykuje się walka o każdy głos

To już całkiem niezły skład, biorąc pod uwagę, że sześć tygodni temu Sánchez wydawał się osamotniony w swoim jawnym sprzeciwie wobec Trumpa. Nadal jednak do jego ruchu nie przyłączają się amerykańscy demokraci. Poza senatorem z Connecticut Chrisem Murphym na razie swojej obecności nie potwierdziła żadna z kluczowych postaci opozycji w USA, choć nie da się wykluczyć, że pojawi się burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani. 

Testem dla Sáncheza będą majowe wybory w Andaluzji

Sánchez idzie jednak za ciosem. W tym tygodniu włączył się w spór, jaki wybuchł między Trumpem a papieżem Leonem XIV. Amerykański przywódca ostrzegł, że „nie życzy sobie papieża, który atakuje prezydenta USA”. Ojciec Święty w samolocie lecącym do Algierii oświadczył jednak, że „nie obawia się” Białego Domu i nie zamierza zrezygnować z przesłania pokoju, które nakazuje Ewangelia.

– Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę – powiedział pod adresem Trumpa Sánchez. Papieża pochwalił zaś za to, że „sieje pokój, z wielką odwagą”. Premier jest „zdeklarowanym ateistą”.

W maju z pielgrzymką do Hiszpanii przyjedzie Leon XIV. Odwiedzi Barcelonę, gdzie weźmie udział w inauguracji najwyższej wieży bazyliki Sagrada Familia. Pojawi się w Madrycie. A także na Wyspach Kanaryjskich, gdzie chce się pochylić nad problemem nielegalnej imigracji. Na początku tego tygodnia hiszpański parlament, idąc pod prąd tendencji we właściwie całej wolnej Europie, przyjął ustawę pozwalającą na legalizację nawet półtora miliona nielegalnych imigrantów. Papież, który wiele lat mieszkał w Peru, mówi doskonale po hiszpańsku. 

Wojna z Iranem wypowiedziana przez Trumpa spowodowała, że już w marcu inflacja skoczyła w Hiszpanii w ujęciu rocznym do 3,4 proc. Bank centralny przewiduje, że może osiągnąć w tym roku ponad 6 proc. To powoduje, że koszt kredytów rośnie, co jeszcze bardziej potęguje problem bardzo drogich nieruchomości w królestwie. Część ekspertów obawia się, że może to skończyć się pęknięciem bańki nieruchomościowej, jak to było w 2008 r. Nie wiadomo, czy wyborcy obciążą za kłopoty gospodarcze Trumpa, czy aktualny rząd hiszpański. 

Czytaj więcej

Viktor Orbán żegna się z władzą. Europa wysyła gratulacje Péterowi Magyarowi

Nawet jednak najnowszy sondaż ElectoPanel pozostawia wiele do życzenia dla lewicy. Przekładałby się na 133 deputowanych dla PP w 350-osobowych Kortezach. Ponieważ Vox mógłby liczyć na 71 posłów, koalicja obu ugrupowań dałaby 204 deputowanych, wyraźnie powyżej większości wynoszącej 176 posłów. PSOE musiałby zadowolić się 102 deputowanymi. Problemem dla Sáncheza jest bardzo duży spadek poparcia dla obu ugrupowań radykalnej lewicy (Sumar i Podemos), które mogłyby liczyć na 4-6 proc. głosów każde. Nie bardzo z kim ma więc budować koalicję.

Testem dla strategii premiera będą majowe wybory w największej wspólnocie autonomicznej kraju – Andaluzji. Przez wiele dekad rządzona przez lewicę, od 2019 r. jest kierowana przez PP za sprawą charyzmatycznego Juana Moreno. Sondaże wskazują, że po raz trzeci pozostanie on na czele tego regionu. PP może tu liczyć na 42 proc. głosów wobec 23 proc. dla PSOE i 15,1 proc. dla Vox oraz 7,9 proc. dla lokalnej koalicji ugrupowań lewicowych Por Andalucía.