Służby mundurowe

Tatuaż nie przeszkodzi już w służbie w policji?

Fotorzepa/ Radek Pasterski
MSWiA luzuje przepisy dotyczące kandydatów z rysunkami na ciele. Wcześniej zrobił to resort obrony.

„Osoby z tatuażami należy kierować do poradni zdrowia psychicznego. Jest wymagana opinia psychiatryczna” – takie zalecenie znajduje się wciąż w rozporządzeniu szefa MSWiA w sprawie wymogów zdrowotnych odnośnie kandydatów do służb mundurowych, w tym policji, straży granicznej i pożarnej. Zgodnie z rozporządzeniem komisja lekarska ma ustalić, na ile szpecący jest tatuaż i czy dopuścić kandydata do służby. W praktyce zdarzają się odmowy nawet w odniesieniu do kandydatów z rysunkami ukrytymi pod ubraniem.

Korektę przepisów planuje MSWiA. Resort opublikował projekt nowelizacji rozporządzenia, z którego zniknęło zalecenie dotyczące badań psychiatrycznych, a tatuażu nie traktuje się już jako samouszkodzenia. Z nowych przepisów wynika też, że „tatuaż nie podlega ocenie komisji lekarskiej”, a ma ona w swoim orzeczeniu jedynie zamieścić dokładną informację o treści rysunku i jego umiejscowieniu.

Czy oznacza to, że nie będzie już można odmówić przyjęcia do służby nawet kandydatom z dużymi tatuażami na odsłoniętych częściach ciała? Wydział prasowy MSWiA twierdzi, że nie.

Precyzuje, że decyzje w sprawie kandydatów z tatuażami wciąż będą zapadały, tylko w innym miejscu. „Nowelizacja rozporządzenia umożliwi poszczególnym formacjom mundurowym podjęcie ostatecznej decyzji dotyczącej przyjęcia lub odrzucenia kandydata posiadającego tatuaż” – wyjaśnia.

Mariusz Sokołowski, były wieloletni policjant i były rzecznik komendanta głównego, twierdzi jednak, że zmiana rozporządzenia ewidentnie świadczy o bardziej liberalnym podejściu. – To dostosowanie się do zmieniającej się rzeczywistości. Tatuaże, które kiedyś były kojarzone z subkulturami lub światem przestępczym, zaczynają dziś uchodzić za powszechną formę ozdabiania ciała – zauważa.

Mówi, że jeszcze w latach 90. do policji nie były przyjmowane osoby z jakimikolwiek tatuażami. – Później, w ramach rosnącej popularności rysunków na ciele, zaczęto zakładać, że dyskredytujące są tatuaże, widoczne po założeniu munduru – wspomina.

Dodaje, że w przypadku funkcjonariuszy operacyjnych czasami wręcz wyszukiwano osób z tatuażami, które mogłyby wtopić się w środowisko przestępcze.

Zmianom w podejściu do rysunków na ciele nie towarzyszyła jednak liberalizacja przepisów. Na policyjnych forach można łatwo odnaleźć wpisy kandydatów, którzy wymieniają się informacjami na temat podejścia poszczególnych komisji lekarskich. Inni relacjonują przebieg zabiegów usuwania tatuaży, zazwyczaj na przedramionach.

Czasami zdeterminowani kandydaci decydowali się na odwołanie do sądu. Przykładowo, w 2015 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uchylił decyzje komisji lekarskich uznające kandydata z tatuażami za niezdolnego do służby. Zdaniem sądu decyzje nie były odpowiednio uzasadnione.

Zdaniem posła PO Krzysztofa Brejzy celem rozporządzenia powstającego w MSWiA nie jest tylko chęć dostosowania się do mody na tatuaże. – Ministerstwo prawdopodobnie postanowiło ułatwić dostęp do zawodu, bo w policji jest kilka tysięcy wakatów. Mam sygnały mówiące nawet o tym, że zaprasza się na ponowne rozmowy kandydatów, którzy nie przeszli testów psychologicznych – mówi.

Swoje podejście do tatuaży zliberalizowała jednak ostatnio także formacja, która nie ma problemu z wakatami, czyli wojsko.

W 2015 roku ówczesny minister obrony Tomasz Siemoniak wydał rozporządzenie przewidujące, że „tatuaże twarzy, szyi i przedramion należy kwalifikować jako szpecące”, co oznaczało automatyczne orzeczenie o niezdolności do służby w mundurze. Od początku 2017 roku o tym, czy tatuaż dyskwalifikuje ochotnika, decyduje indywidualnie lekarz wojskowej komisji lekarskiej.

– Jeśli ktoś jest zdolny do służby i chce poświęcić się ojczyźnie, głupotą jest nie przyjąć go z powodu tatuażu – mówił „Rzeczpospolitej” Paweł Szramka, poseł Kukiz’15, który zabiegał o zmianę prawa.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL