fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Debata Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka debatowała nad prezydenckim projektem ustawy o SN

Fotolia.com
PiS za aprobatą prezydenta zwiększa liczbę sędziów SN o 50 proc. To oznacza duże zmiany kadrowe.

Już od 9 rano w środę sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka debatowała nad prezydenckim projektem ustawy o Sądzie Najwyższym. PiS zgłosił do niego ponad 30 poprawek, w tym kilka ważnych.

Pierwsza zwiększa liczbę sędziów SN do co najmniej 120.

Obecnie w SN orzeka 82 sędziów. Z powodu planowego obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku do 65 lat z SN może odejść 30 sędziów, chyba że uzyskają zgodę prezydenta na dłuższe orzekanie. Prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes SN, już ogłosiła, że o to nie poprosi. Będzie więc musiała pożegnać się z prezesurą, choć jej sześcioletnia kadencja upływa w 2020 r. Próby opozycji i środowisk sędziowskich utrzymania kadencji się nie powiodły. Strona prezydencko-rządowa zgodnie uważa, że prezesem w SN może być tylko czynny sędzia.

Prezydent może więcej

Kolejna poprawka PiS zmniejsza wpływ sędziów SN oraz I prezes na zmiany kadrowe w SN i powoływanie prezesów poszczególnych izb – do dotychczasowych cywilnej, pracy i karnej dojdą dwie nowe: dyscyplinarna oraz kontroli nadzwyczajnej. Za to prezydent dostanie większe uprawnienia przy powoływaniu prezesów SN spośród kandydatów przedstawionych mu przez sędziów SN. Do wyboru będzie miał zawsze pięciu. Do tej pory I prezesa wybierał z dwóch kandydatów, a na prezesa izby powoływał wskazanego przez I prezes. Szef izby dyscyplinarnej dostanie ponadto autonomię w wielu sprawach, co było ostro krytykowane nie tylko przez opozycję, ale i KRS.

Polityczne wycieczki

– Jesteśmy absolutnie przeciwni tworzeniu odrębnej izby dyscyplinarnej w SN – mówił sędzia Waldemar Żurek, rzecznik KRS.

Gorąco było zwłaszcza, kiedy poruszono temat zaangażowania sędziów w spór o SN. Zofia Romaszewska, przedstawicielka prezydenta, powiedziała, że sędzia w kwestiach politycznym musi być „absolutnie nieprzemakalny", a sędziowie SN w dużym stopniu ten standard naruszyli: świeczki, z którymi występowali i nawoływania do zgromadzeń, były wysoce nie na miejscu i „to powinno usuwać z zawodu".

– Ani sędziowie SN, ani ja nie chodziliśmy ze świeczkami. Nigdy nie byłam politykiem, nie mam swady politycznej, bronię niezawisłości – odpowiedziała prezes Gersdorf.

Sędzia Żurek dodał, że na Zachodzie sędziowie wychodzili w obronie niezależności sądów w togach na ulice, a na polskich demonstracjach nie było partyjnych emblematów, sędziowskiego upolitycznienia.

– Nie było, niech pan spojrzy w lustro – odpowiedział mu poseł Stanisław Piotrowicz, przewodniczący komisji.

Wśród poprawek PiS jest taka, aby zaproponowana przez prezydenta skarga nadzwyczajna, która ma być narzędziem weryfikacji rażąco niesprawiedliwych wyroków, nie była stosowana wstecz aż do 1997 r., lecz tylko pięć lat, gdyż mogłoby to grozić zatorem w SN. Do zamknięcia gazety Komisja nie doszła jednak do jej rozpatrywania.

Etap: przed drugim czytaniem w Sejmie

120 sędziów ma liczyć SN po zmianach. Obecnie orzeka tam 82 sędziów, a zawetowana przez prezydenta ustawa PiS zmniejszała

5 kandydatur  na każde z sześciu stanowisk prezesów w SN dostanie do wyboru prezydent

Mam wrażenie jakby ktoś chciał kogoś przechytrzyć

Michał Laskowski, sędzia Sądu najwyższego, rzecznik prasowy SN

Śledził pan posiedzenie komisji sprawiedliwości? Jakie wrażenia?

Nie śledziłem bez przerwy. Widziałem fragmenty i te które widziałem zdecydowanie mi się nie podobały. W taki sposób nie nie powinno się uchwalać żadnych ustaw, tym bardziej tak ważnych dla wymiaru sprawiedliwości. Jeśli tak to ma wyglądać to możemy ograniczyć się do samego głosowania lub wydawania dekretów.

A poprawki PiS do prezydenckiego projektu noweli ustawy o SN?

W zasadzie kiedy je usłyszałem to wrócił jakby projekt z lipca br. Powtórzone zostały rozwiązania zawetowane przez prezydenta. Mam wrażenie jakby ktoś chciał kogoś przechytrzyć, że to jakaś gierka a nie praca nad zmianami tak poważnej i potrzebnej instytucji.

Co się panu najbardziej nie podoba?

Np. model Izby Dyscyplinarnej, która jest jakby odrębnym sądem z kancelarią, ze specjalnymi dodatkami dla sędziów itd. Taki sąd w sądzie. Wydaje mi się to niezgodne z tym co zawetował prezydent. W jednej z poprawek pojawia się też propozycja wyeliminowania zgromadzeń ogólnych z procesu opiniowania kandydatów na stanowisko prezesa sądu. To jakiś absurd. Jak sąd sądem to tak się do tej pory odbywało. Przecież było to tylko wyrażenie opinii a i tak decydowała Krajowa Rada Sądownictwa. Nie wiem czemu ma to służyć.

Wszystko wskazuje na to, że SN będzie jednak dużo większy... To dobrze?

Nie szczególnie. To naturalna konsekwencja tworzenia nowych izb w SN to musi pociągać za sobą wzrost liczby stanowisk sędziowskich. Dla mnie im mniejszy sąd tym lepszy, bardziej spójny, jednorodny.

A wiek emerytalny

Ja się nie godzę z tą kwestią. Uważam, że nie ma żadnych podstaw żeby uważać, że sędziowie po ukończeniu 65 roku życia nie nadają się do wypełniania swoich zadań. SN to sąd prawa i tutaj doświadczenie to bezcenna wartość którą teraz tak łatwo trwonimy.

rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA