fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Asystenci sędziów opiniują projekt Regulaminu urzędowania sądów

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Możliwość zlecenia asystentom sędziów wykonywania określonych czynności przez referendarzy sądowych jest niezgodne z prawem – uważa Ogólnopolskie Stowarzyszenie Asystentów Sędziów.

Taki wniosek płynie z opinii Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Sędziów (w skrócie OSAS) w sprawie projektu rozporządzenia Regulaminu urzędowania sądów powszechnych z 26 października 2015 r.

Zastrzeżenia budzi zapis dotyczący „pism wychodzących z wydziału". Chodzi o par. 43, z którego wynika, że „Pisma sporządzane i wysyłane w poszczególnych sprawach na zarządzenie sędziego, asesora sądowego lub referendarza sądowego są podpisywane przez kierownika sekretariatu, sekretarza sądowego lub asystenta sędziego ze wskazaniem, że czyni on to na zarządzenie sędziego, asesora sądowego lub referendarza sądowego (...)".

W swojej opinii OSAS podkreśla, że przepis ten w zakresie, w jakim pozwala referendarzom sądowym zlecać wykonanie określonych czynności asystentom sędziów jest sprzeczny z aktem wyższego rzędu, ustawą Prawo o ustroju sądowych powszechnych oraz aktami wykonawczymi do tej ustawy.

Jak zauważono, ogół przepisów rozporządzenia w sprawie czynności asystentów sędziów przewiduje, że asystenci swoje czynności podejmują tylko na zlecenie i pod kierunkiem sędziego. – Katalog tych czynności jest wprawdzie otwarty, ale powierzenie asystentowi sędziego „innych czynności, niezbędnych do przygotowania spraw sądowych do rozpoznania" uzależnione zostało od zaistnienia „uzasadnionego wypadku" – zaznacza Andrzej Sobótka, zastępca przewodniczącego zarządu OSAS.

Autorzy opinii zwracają uwagę, iż znaczenie słowa „asystent sędziego" czyni niedopuszczalnym takie ukształtowanie Regulaminu urzędowania sądów powszechnych, który to akt nie może stanowić pragmatyki służbowej asystentów sędziów, aby obok sędziów zawodowych i asesorów sądowych jakiekolwiek czynności asystentom mogli zlecać także referendarze sądowi.

Co więcej, takie ukształtowanie roli asystentów jest w opinii OSAS sprzeczne z potrzebami kadrowo-organizacyjnymi wymiaru sprawiedliwości, gdzie priorytetowym zadaniem powinno być odciążenie sędziów, podczas gdy nic nie stoi na przeszkodzie w racjonalizacji (tj. zwiększeniu) liczby etatów referendarzy sądowych, którzy powinni swoje czynności wykonywać samodzielnie i korzystać tylko z pomocy sekretarzy sądowych, nie zaś asystentów.

W projekcie skrytykowano także rozszerzenie zakresu czynności przewodniczącego wydziału związane z wprowadzeniem do kodeksu postępowania cywilnego instytucji spotkania informacyjnego oraz nowego stanowiska – asesora sądowego.

Zgodnie z nowym zapisem w KPC, przewodniczący może wezwać strony do udziału w spotkaniu informacyjnym dotyczącym polubownych metod rozwiązywania sporów, w szczególności mediacji. Projekt rozporządzenia doprecyzowuje, że przewodniczący wyznacza termin oraz osobę prowadzącą spotkanie spośród sędziów, asesorów, referendarzy, asystentów, urzędników lub stałych mediatorów. - Jest to przede wszystkim kolejna czynność, która należałoby uregulować nie tylko w Regulaminie urzędowania sądów powszechnych, ale także w akcie stanowiących dla asystentów sędziów pragmatykę służbowa, tj. w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości w sprawie czynności asystentów sędziów – uważa Andrzej Sobótka.

Zwraca on uwagę, iż asystenci i inni pracownicy sądów nie zostali odpowiednio przeszkoleni, a ich praca nigdy wcześniej nie polegała na bezpośrednim kontakcie z interesantami. – Przerzucenie na niezbyt przecież liczną grupę zawodową, jaką są asystenci sędziów, dodatkowych obowiązków, przy jednoczesnej faktycznej obniżce poziomu ich wynagrodzeń, jest aktem niehumanitarnym i rodzi zdecydowany sprzeciw – podnosi Sobótka.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA