fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Dyrektor KSSiP: nie zostawimy asesorów bez pomocy

Fotorzepa, Piotr Guzik
Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury nie pozostawi bez pomocy asesorów, co do których Krajowa Rada Sądownictwa wyraziła sprzeciw w ostatni poniedziałek; przygotujemy m.in. argumentację prawną, zwrócimy się o ocenę do autorytetów spoza Krajowej Szkoły - poinformowała w czwartek PAP dyrektor KSSiP Małgorzata Manowska.

W poniedziałek KRS postanowiła zgłosić sprzeciw wobec 265 asesorów, którzy we wrześniu br. odebrali akty mianowania od ministra sprawiedliwości na czas nieokreślony. Rada uzasadniła swą decyzję brakami formalnymi - m.in. brakiem aktualnych zaświadczeń lekarskich i psychologicznych. W ocenie asesorów, przewodniczący KRS powinien był wezwać danego kandydata do uzupełnienia braku, co nie nastąpiło.

Podobne stanowisko wyraziła we wtorek podczas konferencji prasowej dyrektor KSSiP Małgorzata Manowska. Zapowiedziała również udzielenie pomocy asesorom, którym przysługują indywidualne odwołania do Sądu Najwyższego. Będą mogli z nimi wystąpić po zapoznaniu się z uzasadnieniem decyzji KRS. Na uzasadnienie KRS ma 30 dni.

"W porozumieniu z aplikantami już szykujemy argumentację prawną, z której asesorzy będą mogli skorzystać w swoich odwołaniach. Na spotkaniu w piątek uzgodnimy z nimi szczegółowy plan działania" – zapowiedziała w czwartek w rozmowie z PAP Małgorzata Manowska. Poinformowała, że również KSSiP dokona własnej analizy prawnej i wyda opinię w tej sprawie. "Zwrócimy się również do podmiotów zewnętrznych, do osób, które są specjalistami i autorytetami w tym zakresie. Stanowiska te zostaną opublikowane na stronie Krajowej Szkoły" – powiedziała dyr. Manowska.

"Poniedziałkowa decyzja KRS co do wyrażenia sprzeciwu wobec wszystkich asesorów jest decyzją bardzo krzywdzącą i naszym zdaniem również pozbawioną podstaw prawnych" - podkreśliła w imieniu Krajowej Szkoły. "Oni nie przyszli na aplikację z myślą, żeby służyć jakiemukolwiek ministrowi, tylko po to, żeby służyć społeczeństwu i pracować w wymiarze sprawiedliwości. A decyzja KRS przynajmniej w tym momencie przekreśliła ich nadzieje" – powiedziała dyrektor KSSiP.

"Pozostajemy w kontakcie z aplikantami, współpracujemy z nimi i będziemy ich wspierać nie tylko duchowo, ale również pod względem argumentacji prawnej. Ta argumentacja prawna będzie podlegała kontroli Sądu Najwyższego. Możemy się spierać z KRS, jak interpretować ustawę, czy zaświadczenia są aktualne, czy są nieaktualne, ale to jest tylko i wyłącznie ekwilibrystyka prawna. Pierwszym podstawowym błędem KRS było to, że nie rozpoznała indywidualnych spraw obywateli, czyli nie pochyliła się nad każdym z osobna aplikantem, tylko przeprowadziła proces formalnej kontroli postępowania przed ministrem sprawiedliwości" – dodała Manowska.

"Czyli KRS zbadała, czy jej zdaniem ta dokumentacja, którą dysponował minister sprawiedliwości powołując aplikantów egzaminowanych na stanowiska asesora była wystarczająca, czy nie była wystarczająca. W ten sposób KRS naruszyła - moim zdaniem - i Konstytucję, i ustawę o KRS, a także Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Dlatego, że aplikanci nie mieli szansy, ani wypowiedzieć się przed KRS, ani KRS nie zmierzała do wyjaśnienia swoich wątpliwości" – podkreśliła szefowa Krajowej Szkoły.

"Podkreślam stanowczo, że to były wątpliwości KRS, naszym zdaniem cała dokumentacja i zaświadczenia lekarskie były prawidłowe. W ten sposób asesorzy zostali de facto pozbawieni prawa do rzetelnego i jawnego rozpoznania sprawy. To jest moim zdaniem bardzo poważne uchybienie, oni są rozgoryczeni; KRS jest przecież organem konstytucyjnym, który w oczach sędziów powinien być nieskazitelny, a asesorzy czują, że zostali potraktowani przedmiotowo, że doszło do takiego uchybienia, które pozbawiło ich prawa do sądu de facto" – podkreśliła dyrektor.

Jak zaznaczyła, rzecznik prasowy KRS w swoich wypowiedziach medialnych wskazał, że KRS postawiona została przez ministra sprawiedliwości pod presją czasu. "Muszę tu stanowczo wskazać, że od minionego poniedziałku do chwili, kiedy upływał 30 dniowy termin na zgłoszenie sprzeciwu, było jeszcze dwa tygodnie czasu, żeby rozpoznać indywidualne sprawy osobowe asesorów. Niezmiernie mi przykro, że tak się nie stało" – dodała Manowska.

We czwartek rzecznik KRS sędzia Waldemar Żurek zapowiedział na przyszły tydzień konferencję prasową w tej sprawie. "Będziemy dokładnie wykazywać na podstawie obowiązujących przepisów prawa, dlaczego to my mamy rację" - oświadczył.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA