Sędziowie i sądy

Reforma sądownictwa: sędzią się jest na dobre i złe czasy

Fotolia.com
Mogą odejść z SN, ale powinni stać na straży.

Początek roku zawsze skłania do refleksji. W tym roku szczególnie refleksja nad prawem i kondycją polskiego wymiaru sprawiedliwości musi być pogłębiona, bo zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym przejdą do historii jako bezprecedensowe. Nierzadko ustawą zwykłą zmienia się de facto konstytucję, wygasza kadencję członków KRS i uzależnia ich wybór od polityków. Przeniesienie zaś w stan spoczynku sędziów SN oraz pierwszego prezesa SN, którzy ukończyli 65. rok życia, przypomina czystki sądach znane już w historii Polski.

Nie było nawet bitwy

Mimo pamięci tych czasów sądy z łatwością zostały podporządkowanie politykom. Niewielka część sędziów wzięła jedynie udział w symbolicznej akcji światełka dla SN, a i za ten udział zdaniem niektórych doradców Prezydenta powinno się sędziów usuwać z zawodu. Największe stowarzyszenia sędziowskie nie miały pomysłu na powstrzymanie zapowiadanych przecież od dwóch lat zmian oraz na podjęcie dialogu społecznego. Demonstracje lipcowe zostały określone mianem spacerów, nic więc dziwnego, że przy niesprzyjających warunkach pogodowych w grudniu ludzie nie byli zbyt chętni do „spacerowania".

W sądach zabrakło zwykłej solidarności. Nie można mieć też złudzeń, że nie uda się obsadzić kadr w SN i KRS. Z łatwością udało się obsadzić przecież Trybunał Konstytucyjny oraz stanowiska prezesowskie w sądach powszechnych. Chętnych nie brakowało, a wyjątki były nieliczne. Niezbędne polityczne poparcie dla wielu sędziów nie będzie problemem, jako że już w PRL zostały ukształtowane silne więzy partyjno-sądownicze.

Prawda jest taka, że zabieganie o polityczne poparcie, wszystko jedno czy partii rządzącej czy opozycyjnej, to zaprzeczenie funkcji i roli sędziego, a nade wszystko jego apolityczności. Niedopuszczalne nie tylko z przyczyn konstytucyjnych, ale i honorowych jest też zajmowanie miejsca usuniętych kolegów. A kandydowanie na miejsce usuniętych sędziów będzie oznaczać legitymizację nowej procedury wyłaniania sędziów, w tym także wygaszenie kadencji obecnej KRS. Nie da się też zachować niezależności w instytucji, której funkcjonowanie jest zależne od dobrej woli polityków. Jeśli bowiem wygaszano kadencję obecnych członków KRS, który z sędziów będzie miał dziś gwarancje, że i jego kadencja nie zostanie wygaszona?

Dla zachowania niezawisłości sędziowskiej istotne jest nie tylko to, czy sędzia jest przekonany, że działa niezawiśle. Równie istotne jest, aby na zewnątrz, dla postronnego obserwatora było widoczne, że jest niezawisły, a sąd niezależny. Czy w taki sposób wybrana Rada będzie nadal postrzegana jako organ apolityczny i stojący na straży niezawisłości sędziowskiej?

Minister bez większych oporów środowiska przejął zwierzchnictwo nad urzędniczym modelem zarządzania sądami. Poza wymianą kadrową nie było żadnej rewolucji w zarządzaniu sprawami czy zasobami kadrowymi. System sądownictwa w Polsce nie zmienia się od lat. Żaden z ministrów nie miał wizji wyrównania dysproporcji w obciążeniu sądów. Przybywa tylko spraw, zwiększają się referaty, sędziowie coraz częściej wykorzystują do pomocy asystentów, źle opłacanych, często o najniższych kwalifikacjach, którzy nie mogą znaleźć atrakcyjniejszej pracy. W rozrastających się referatach sędziowie zajmują się czynnościami biurowymi oraz wyszukiwaniem sposobów na jak najszybsze zakończenie sprawy, odrzucenie z przyczyn formalnych, a nie jej sprawiedliwe osądzenie. Pogarszająca się sytuacja bardziej jeszcze niż przyznawane dodatki dla sędziów funkcyjnych będzie oddziaływać i sprzyjać konformistycznym postawom w sądach.

Największa wymiana kadrowa dotknie SN. Wielu sędziów SN już zapowiada przejście w stan spoczynku. I to nie tylko ci, którzy ukończyli 65 lat. Z pewnością ich decyzja zaważy na przyszłości SN.

Ucieczka z Titanica

Sędziowie mają wybór: mogą też pozostać i dalej orzekać, jeśli prezydent wyrazi na to zgodę. Pozostając w SN, będą musieli zmierzyć się z najtrudniejszymi sprawami. Nie można pomijać, że to właśnie przed SN są rozstrzygane najtrudniejsze przypadki, hard cases, tu będą ogniskować się spory wokół spraw z elementem politycznym, a przede wszystkim spory związane z realizowaniem przez sądy powszechne kontroli rozporoszonej. Rozstrzyganie tych spraw będzie wyjątkowo trudne również z powodu tworzonej w ostatnich czasach tzw. atmosfery wokół tego typu spraw, celem wywarcia presji na sędziów.

Przechodząc w stan spoczynku, również jednak nie mają pewności, jak się potoczą ich losy. Czy dotychczasowe gwarancje stanu spoczynku zostaną zachowane i czy 40- letni sędziowie SN, którzy dobrowolnie przejdą w stan spoczynku, będą mieć zagwarantowane przywileje? Przecież z uzasadnienia projektu prezydenckiego ustawy o Sądzie Najwyższym wynika jednoznacznie, że zmiany mają na celu dekomunizację SN i rozliczenie sędziów z przeszłością.

Sędzią się jest na dobre i złe czasy. Szacunek dla słów przysięgi i instytucji jaką jest SN wymaga zwłaszcza od sędziów tego sądu największego poświęcenia. Sędziowie SN nie powinni korzystać z „dobrodziejstw nowego ustawodawstwa" lecz stać na straży instytucji i wartości, którym przysięgali. Nie miejmy jednak złudzeń, niewielu tak postąpi. Większość wybierze stan spoczynku, uzasadniając, że czynią to na znak protestu.

Autorka jest sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL