fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

USA: 12 lat więzienia za telefon w areszcie

stock.adobe.com
Zatrzymany za wykroczenie mieszkaniec amerykańskiego stanu Missisipi został skazany na 12 lat więzienia po tym, jak w areszcie poprosił strażnika o naładowanie telefonu komórkowego. Sąd apelacyjny utrzymał wyrok.

39-letni Willie Nash został w 2018 r. aresztowany pod zarzutem popełnienia wykroczenia i umieszczony w celi aresztu hrabstwa Newton w Missisipi.

Mężczyzna poprosił strażnika o naładowanie swego telefonu komórkowego. Strażnik skonfiskował urządzenie i przekazał je sprawującemu dyżur zastępcy szeryfa. Z akt sprawy wynika, że Nash początkowo zaprzeczał, że telefon należy do niego. Następnie zastępca szeryfa przy pomocy podanego przez aresztowanego kodu odblokował urządzenie i znalazł na nim wiadomość tekstową, w której Nash informował swoją żonę, że przebywa za kratkami.

Wyrok mógł być wyższy

Ława przysięgłych uznała Williego Nasha winnym posiadania telefonu komórkowego na terenie zakładu karnego. Czyn ten jest zagrożony karą od 3 do 15 lat więzienia. W sierpniu 2018 r. sędzia Mark Sheldon Duncan skazał mężczyznę na 12 lat pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 5 tys. dolarów. Sędzia powiedział, iż skazany może "uważać się za szczęśliwca", że nie został oskarżony jako recydywista. W wielu amerykańskich stanach sądy mają obowiązek wobec osób poprzednio skazywanych wydawać najwyższe przewidziane prawem wyroki; w takich przypadkach skazanym nie przysługuje też możliwość ubiegania się o przedterminowe zwolnienie.

Poprzednio Willie Nash został skazany w 2001 r. Usłyszał wówczas wyrok 7 lat więzienia za włamanie. Karę odbył i odtąd nie wchodził w konflikt z prawem. Założył rodzinę, utrzymuje żonę i troje dzieci.

Skazany: kara jest nieproporcjonalna

Skazany złożył wniosek o powtórzenie procesu. Po tym, jak jego wniosek został odrzucony, złożył odwołanie od wyroku. Argumentował, że nałożona na niego kara jest w znacznym stopniu nieproporcjonalna do popełnionego przez niego czynu i łamie 8. poprawkę do konstytucji USA, zabraniającej nakładania "okrutnych kar".

Wskazał, że został skazany na podstawie artykułu 47-5-193 kodeksu Missisipi, zabraniającego osadzonym posiadania "jakiejkolwiek broni, niebezpiecznych przedmiotów", a także przedmiotów nielegalnie wniesionych na teren zakładu i posiadania bez zezwolenia urządzeń elektronicznych, jak również posiadania telefonu komórkowego lub jego elementów oraz akcesoriów do telefonu, "w tym, ale nie tylko, kart SIM lub ładowarek". Nash podnosił, że prawo dzieli zakazane przedmioty na kategorie, przy czym posiadanie broni uznawane jest za najcięższe przestępstwo, a posiadanie telefonu - za najlżejsze, jeśli urządzenie nie było wykorzystane do działalności przestępczej.

Sąd: wyrok zgodny z prawem

Orzekający w dziewięcioosobowym składzie Sąd Najwyższy Missisipi odrzucił argumenty skazanego i utrzymał wyrok pierwszej instancji. Sędziowie, którzy wydali werdykt jednogłośnie, nie zgodzili się, że ustawa kategoryzuje zakazane przedmioty ani że wymierzona kara, choć surowa, była w znacznym stopniu nieproporcjonalna. Ich zdaniem wyrok jest zgodny z prawem. Zwrócili też uwagę, że skazany będzie mógł starać się o przedterminowe zwolnienie po trzech latach.

Sędzia: porażka wymiaru sprawiedliwości

W przedstawionej po wyroku opinii jeden z orzekających sędziów, Leslie D. King, ocenił, że wyrok pierwszej instancji jest zgodny z orzecznictwem. Sędzia dodał jednak, że sprawa Nasha wydaje się być "na wielu poziomach" świadectwem porażki wymiaru sprawiedliwości.

King zwrócił uwagę, że przy przyjmowaniu Nasha do aresztu hrabstwa Newton procedury mogły nie być przestrzegane, tym bardziej, że skazany wydawał się nie zdawać sobie sprawy, że w zakładzie karnym nie wolno posiadać telefonu, co może świadczyć o tym, że mężczyzna nie został odpowiednio przeszukany ani poinformowany o obowiązujących w areszcie przepisach. Dokonujący aresztowania oficer nie zeznawał na procesie.

"To było przestępstwo bez ofiar"

Sędzia King podkreślił, że odpowiedzialność za surowy wyrok leży po stronie sądu pierwszej instancji. Dodał, że w przypadku Nasha prokurator i sędzia powinni już na początku sprawy łagodniej podejść do sprawcy, tym bardziej, że Nash nie ukrywał telefonu przed strażnikiem, a podczas pobytu w areszcie nie wykorzystał urządzenia do działalności przestępczej.

"To było przestępstwo bez ofiar, a fakty pozwalają sądzić, że również przypadkowe i prawdopodobnie spowodowane błędem podczas procedury aresztowania" - zaznaczył sędzia. Z opinią Kinga zgodził się przewodniczący Sądu Najwyższego Missisipi.

Wyrok 12 lat więzienia za posiadanie telefonu komórkowego wzbudził kontrowersje. Publicysta "Miami Herald" opublikował numer telefonu do gubernatora stanu Missisipi, apelując do czytelników, by domagali się od polityka interwencji w sprawie Nasha.

Źródło: WDAM7
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA