fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Morawiecki: Piotrowicz był prokuratorem PRL, ale zachowywał się przyzwoicie

Stanisław Piotrowicz
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Zapoznałem się z jego działalnością w pierwszych latach stanu wojennego. Rzeczywiście był prokuratorem, ale w tych sprawach, które przez jego ręce przechodziły zachował się przyzwoicie - powiedział premier Mateusz Morawiecki, komentując kandydaturę Stanisława Piotrowicza do Trybunału Konstytucyjnego.

Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka pozytywnie zaopiniowała w środę dwóch pretendentów do TK - Katarzynę Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Trzeciego w ostatniej chwili wnioskodawcy wycofali.

O tym, że byli posłowie PiS będą kandydatami PiS na sędziów TK poinformował 4 listopada wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Kandydatury te wywołały oburzenie polityków opozycji, a także byłych sędziów TK. Piotrowiczowi przypominano PRL-owską przeszłość (był prokuratorem w latach 80-tych), Pawłowicz - jej ostry język w czasie parlamentarnych wystąpień i publicznych wypowiedzi (również na jej kanałach w mediach społecznościowych).

- My nie odcinamy od nas ludzi, którzy chcą reformować Polskę, kochają Polskę, nikomu tego prawa nie odmawiamy - skomentował w środę w Polsat News premier Mateusz Morawiecki.

- Co do Stanisława Piotrowicza - zapoznałem się z jego działalnością w pierwszych latach stanu wojennego. Rzeczywiście był prokuratorem, ale w tych sprawach, które przez jego ręce przechodziły zachował się przyzwoicie - dodał szef rządu. - Ponieważ to bardzo dokładnie sprawdziłem, to nie skreślam człowieka - mówił.

- Pewnie, że bym chciał, żeby wszyscy byli patriotami po 1945 r., po 1981 r. i żeby zero ludzi należało do PZPR-u, ale rzeczywistość była inna - zauważył Morawiecki. Przypomniał też, że „w PZPR pod koniec epoki Gierka było około 3 mln osób”. - Razem z rodzinami to wiele, wiele milionów osób - stwierdził.

Morawiecki pytany o inne, wycofane kandydatury - Elżbiety Chojnej-Duch oraz Roberta Jastrzębskiego - powiedział, że „różne kandydatury pojawiają się, są omawiane”. - Okazuje się, że jest coś możliwe, a coś jest niemożliwe. To normalna praktyka w demokracji - ocenił.

Źródło: rp.pl/ Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA