fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jak daleko sięga prawo do karania - Krzysztof Szczucki o nowelizacji kodeksu karnego

Adobe Stock
Oddając głos na ugrupowanie polityczne, rozstrzygamy o polityce karnej państwa.

Zapewne niedługo do Sejmu wpłynie zapowiadany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt nowelizacji kodeksu karnego. Z informacji przedstawianych w mediach przez kierownictwo ministerstwa, a także z innych wypowiedzi pojawiających się na prawniczych łamach wnioskować można, że nie należy spodziewać się zmiany wpadkowej, będącej przejawem reakcji na konkretną trudność, pojawiającą się w procesie stosowania prawa karnego.

Ma to być zdecydowanie zmiana systemowa, ingerująca w dotychczasowy paradygmat odpowiedzialności karnej, a więc wprowadzająca istotne modyfikacje nie tylko w części szczególnej kodeksu karnego – nowelizacje chyba najczęściej dotyczą właśnie sankcji – ale także w nauce o przestępstwie i nauce o karze. Jest to także przejaw zmiany sposobu myślenia o państwie. Prawo karne jest swoistym papierkiem lakmusowym polityki przyjmowanej przez aktualnie rządzących.

Ostatnio dyskusję wywołała część projektu, która dotyczy instytucji kary łącznej. Głębokie zmiany, które mają dotknąć przesłanki kary łącznej i zasady jej wymiaru, znacząco zmienią filozofię karania. Wydaje się jednak, że jeszcze większy wpływ na ten proces będzie miała zmiana dyrektyw wymiaru kary. Z informacji przekazanych opinii publicznej wynika, że na pierwszy plan ma być wysunięta dyrektywa prewencji ogólnej. Oznacza to, że sąd, orzekając o karze, będzie zobowiązany do jej wymierzenia, kierując się przede wszystkim dyrektywą kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa i odstraszania od popełniania przestępstw.

Czytaj też:

Będą surowsze kary za stalking

Karniści o tym, jak radzić sobie ze zmianami prawa

Polacy chcą surowych kar za popełnienie przestępstwa

Będzie trudniej o surowe karanie przestępców

Resort Ziobry uderza nowymi przepisami w złodziei

Nie oznacza to, że inne dyrektywy zostaną z systemu prawa karnego wyrugowane. Będą zapewne przesunięte na dalsze miejsce w zasadach wymiaru kary zawartych w kodeksie karnym.

Zmianę można traktować jako odejście od prawa karnego jednostki na rzecz prawa karnego wspólnoty. Inaczej rzecz ujmując, indywidualizm ustępuje wspólnotowości. Podkreślenie wagi prewencji ogólnej powoduje, że przestępstwo nie może być dłużej interpretowane jako zjawisko dziejące się jedynie w relacji między sprawcą i pokrzywdzonym. Naturalnie do tej pory też nie było ono pojmowane wyłącznie indywidualistycznie, w przeciwnym razie nie byłoby uzasadnienia dla zaangażowania imperium państwa w proces ścigania i karania sprawców przestępstw. Przestępstwo jako takie dotyka nie tylko bezpośrednio ofiarę, ale całą wspólnotę.

Do tej pory jednak ten wspólnotowy charakter prawa karnego ograniczał się do sfery dóbr chronionych. Państwo, a więc wspólnota obywateli działająca poprzez powołane do tego instytucje, obejmowało prawem karnym dobra, których naruszenie, ze względu na ich wagę, nie było wyłącznie sprawą osoby dysponującej danym dobrem w skonkretyzowanej postaci.

W tym obszarze nic się nie zmieni, natomiast wymiar wspólnotowy zostanie nadany także innemu aspektowi prawa karnego. Po reformie zaistnieje on także w procesie wymierzania kary. Sędzia, wymierzając karę, będzie musiał jeszcze bardziej niż do tej pory uwzględnić różne konteksty społeczne, w których funkcjonuje sprawca. Będzie zobowiązany do ustalenia kary, która będzie pozytywnie oddziaływać na społeczeństwo.

Podkreślenie wagi prewencji ogólnej nie może jednocześnie oznaczać przekreślenia wagi znaczenia indywidualnego podejścia do sprawcy, w tym zwłaszcza uwzględniającego stopień jego winy. Tego wymaga przecież zasada godności człowieka, będąca nie tylko fundamentem ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, ale także podstawową zasadą etyki, którą przesiąknięte są zarówno nasze normy moralne, jak i normy prawne. Zasada godności człowieka bywa jednak przedmiotem poważnych nadinterpretacji wtedy, gdy próbuje się czynić z niej podstawę kultu indywidualizmu, żeby nie powiedzieć: kultu jednostki. Nie da się bowiem odczytać jej prawidłowo bez odniesienia do zasady dobra wspólnego. Godność człowieka nie powinna być odczytywana jako zasada odgrywającą w stosunkach społecznych rolę antagonizującą. Podkreśla ona bezwzględną wartość człowieka, który może rozwijać swoje zdolności jedynie we wspólnocie, razem z innymi. Zadaniem prawa jest ochrona tych relacji i kreowanie jedynie takich instrumentów, które im sprzyjają.

Dobrze, że problematyka dyrektyw wymiaru kary, a przez to filozofii karania w ogóle, pojawia się w dyskursie publicznym. Może to być doskonały przyczynek do wyjścia poza ubogą debatę sprowadzającą się do wzajemnych zarzutów pomiędzy tymi, którzy uważają, że kary należy łagodzić, i innym zarzucają populizm penalny, a tymi, którzy szanse na spełnienie celów prawa karnego widzą w podwyższaniu sankcji za poszczególne przestępstwa, zwłaszcza te wywołujące najsurowsze oceny opinii publicznej.

Spraw do przemyślenia jest bardzo dużo. Jakim chcemy być społeczeństwem? Jak widzimy rolę państwa? W końcu trzeba też się zastanowić, jak dalece sięga prawo państwa do karania. Jest to przestrzeń nie tylko dla prawników, ale m.in. dla filozofów, politologów, socjologów i psychologów. Od tych pytań nie ucieknie żaden dorosły obywatel. Oddając głos na takie lub inne ugrupowanie polityczne, rozstrzygamy także o polityce karnej państwa. Ustalenia profesjonalistów powinny dawać politykom narzędzia do podejmowania świadomych decyzji.

Bo decyzja należy właśnie do polityków działających z upoważnienia obywateli.

Autor jest adiunktem na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA