fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jakub Pitera: Rejestr akcjonariuszy – będą konflikty

AdobeStock
Nawet najwyższa kultura organizacji niekiedy przegrywa z jej interesem. Byłoby pożądane utworzenie dobrego wzorca unikania konfliktowych sytuacji.

Ustawa z dnia 30 sierpnia 2019 roku o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz zmianie niektórych innych ustaw („Ustawa") wprowadzającą przymusową dematerializację papierów wartościowych reprezentujących uprawnienia właścicielskie oraz korporacyjne w stosunku do spółki jest rewolucją w dotychczasowej praktyce emitowania i obrotu akcjami. Zgodnie z nowymi przepisami uprzednio wyemitowane akcje niezdematerializowane z dniem 1 marca 2021 roku utracą formę dokumentu, zaś emitowanie akcji w formie dokumentowej zostanie zastąpione emitowaniem akcji zdematerializowanych, czyli dokonaniem wpisu w rejestrze prowadzonym przez uprawniony podmiot, który to wpis będzie miał skutki emisji dokumentu akcji. Z tym samym dniem uzyskają moc prawną wpisy w rejestrze akcjonariuszy.

Intencją ustawodawcy było zwiększenie bezpieczeństwa obrotu akcjami spółek niepublicznych oraz zapobieganie praniu brudnych pieniędzy. Przyjęte w Ustawie rozwiązania mogą jednak prowadzić do powstania sytuacji kreujących konflikty interesów, których powstaniu sama Ustawa miała zapobiec. Niestety, brak w Ustawie zasad dotyczących zarządzania ewentualnymi konfliktami interesów pozostawia pole dla swobodnych interpretacji, a co za tym idzie również możliwych nadużyć.

Przed wejściem w życie Ustawy, jednym ze źródeł nieprawidłowości w funkcjonowaniu spółek akcyjnych mógł być interes członka lub członków Zarządu w tym by opóźnić lub uniemożliwić dokonanie wpisu w księdze akcyjnej, ze względu na ich osobisty lub grupowy interes lub interes podmiotu, który reprezentowali (np. akcjonariusza większościowego). W praktyce, spór bardzo często dotyczył tytułu prawnego, ustanowienia ograniczonego prawa rzeczowego lub zajęcia. Zastąpienie prowadzonej przez zarząd spółki księgi akcyjnej rejestrem akcjonariuszy, w którym zmiany dokonuje nadzorowana instytucja finansowa teoretycznie powinno prowadzić do utemperowania i choć częściowego ucywilizowania sporów korporacyjnych w tym obszarze. Rejestr akcjonariuszy prowadzony będzie przez podmiot „niezależny" i mający charakter „instytucji zaufania publicznego" (firma inwestycyjna, bank). Akcjonariusze, których interes prawny został naruszony będą mieli możliwość wystąpienia nie tylko z powództwem ustalającym, ale również złożenia skargi do organu nadzoru. Nie ulega wątpliwości, że stworzenie rejestru akcjonariuszy prowadzonego przez osobę trzecią, w dodatku realizującą funkcję publiczną w postaci zapewnienia bezpieczeństwa i stabilności obrotu, pozbawiło zarząd spółki faktycznej (choć bezprawnej) możliwości podejmowania arbitralnych działań, które naruszały interesy akcjonariuszy. W praktyce, pomimo bezprawności takich działań zarządu, przywrócenie stanu faktycznego do stanu zgodnego z prawem, o ile było możliwe, potrafiło zająć lata.

Sytuacje kreujące konflikt interesów mogą jednak wystąpić również w przypadku prowadzenia rejestru akcjonariuszy. Niestety, w Ustawie nie zdecydowano się na rozwiązania analogiczne do tych, które określają zasady odpowiedzialności depozytariuszy funduszy inwestycyjnych. Doświadczenie wskazuje, że sytuacja konfliktowa może mieć miejsce w przypadku, w którym podmiot prowadzący rejestr akcjonariuszy lub jego podmiot zależny będzie równocześnie akcjonariuszem spółki. Dojdzie wówczas do konfliktu pomiędzy duty of care wobec akcjonariuszy spółki, a koniecznością ochrony aktywów podmiotu prowadzącego rejestr akcjonariuszy (np. banku). Duże organizacje, grupy kapitałowe, w których działają także firmy inwestycyjne, będą wskazywać na wprowadzenie mechanizmów zarządzania takim konfliktem, choćby poprzez wdrożenie tzw. „chińskich murów". „Chińskie mury" nie wydają się jednak najbardziej szczelne wtedy, gdy chodzi o realne interesy. Co więcej, zarówno historia Chin, jak i instytucji finansowych (zwłaszcza ujawnione po kryzysie roku 2008 nieprawidłowości) wskazują na to, że unikanie sytuacji rodzących konflikt interesów jest najlepszym sposobem zarządzania tymi konfliktami. Najwyższa nawet „kultura" organizacji łatwo bowiem przegrywa z jej interesem. Uzasadniona obawa, że w przypadku największych konfliktów pomiędzy akcjonariuszami, które będą bezpośrednio dotyczyły aktywów prowadzącego rejestr wspomniane mechanizmy zawiodą. Ponadto wątpliwe jest, aby niewielkie podmioty, dysponujące nielicznym zespołem pracowników były w stanie wdrożyć rozwiązania satysfakcjonujące z tego punktu widzenia.

Prowadzący rejestr akcjonariuszy, jako instytucja obowiązana ma na podstawie art. 34 ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu („Ustawa AML") obowiązek identyfikować klienta oraz weryfikować jego tożsamość, a także identyfikować beneficjenta rzeczywistego oraz podejmować uzasadnione czynności w celu weryfikacji jego tożsamości oraz ustalenia struktury własności i kontroli. Mając na uwadze nową definicję pojęcia „klient", w rozumieniu Ustawy AML, która wejdzie w życie z dniem 1 marca 2021 roku łączenie prowadzenia rejestru akcjonariuszy z posiadaniem akcji prowadzi do wystąpienia paradoksu związanego z identyfikacją klienta, na potrzeby AML, przez prowadzącego rejestr akcjonariuszy. Brzmienie przepisów AML nakazuje przyjąć interpretację zgodnie z którą klientem prowadzącego rejestr akcjonariuszy jest akcjonariusz od chwili złożenia przez akcjonariusza żądania ujawnienia go w rejestrze akcjonariuszy. W przypadku łączenia prowadzenia rejestru akcjonariuszy z posiadaniem akcji oznacza to, że bank lub firma inwestycyjna jest swoim własnym klientem. Taka konstatacja, choć zgodna z prawem, to jednak nie wpływa pozytywnie na wiarygodność funkcjonowania systemu.

Z pewnością pożądanym rozwiązaniem jest stworzenie wzorca, zgodnie z którym przynajmniej istotni akcjonariusze spółek nie będą mogli równocześnie prowadzić rejestrów akcjonariuszy. Pozwoli to uniknąć sytuacji nie tyle konfliktowych, co budzących wątpliwości. De lege ferenda wskazana jest niezwłoczna nowelizacja ksh wprowadzająca rozwiązania zbliżone do tych, które obowiązują w przypadku relacji pomiędzy funduszem inwestycyjnym oraz jego depozytariuszem. Postulat ten dotyczy, przede wszystkim, powiązań kapitałowych pomiędzy prowadzącym rejestr a akcjonariuszem, ograniczeń dotyczących zaangażowania w akcje spółki dla której prowadzony jest rejestr, jak również wprowadzenia domniemania winy prowadzącego rejestr akcjonariuszy w przypadku szkód spowodowanych niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem obowiązków w sytuacji konfliktu interesów.  De lege lata - w przypadku sporu pomiędzy akcjonariuszem a prowadzącym rejestr – obecnie obowiązujące przepisy kodeksu cywilnego pozwalają na przyjęcie zwiększonej odpowiedzialności podmiotu prowadzącego rejestr akcjonariuszy za szkody spowodowane niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem obowiązków, w szczególności w odniesieniu do spółek, w których instytucja finansowa (lub jej podmiot powiązany) jest równocześnie akcjonariuszem.

Niezależnie od powyższego najbliższe lata dostarczą szeregu niezwykle ciekawych problemów praktycznych dotyczących prowadzenia rejestru akcjonariuszy. Oby tylko akcjonariusze nie stali się poligonem doświadczalnym, zaś powiedzenie klasyka „no conflict, no interest" nie zrobiło nowej kariery.

Autor jest partnerem w międzynarodowej kancelarii prawnej Taylor Wessing.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA