fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Niepoprawni o konstytucji: konstytucja się dezaktualizuje

Fotolia.com
Nawet najlepiej napisana, może się zdezaktualizować zaskakująco szybko

Jednym z ważniejszych tematów, które trzeba wziąć pod uwagę podczas ewentualnych prac nad nową konstytucją, są zasady jej przyszłej rewizji. W debacie nad referendum podnosi się często argument, że Konstytucja RP obowiązuje dopiero nieco ponad 20 lat, dlatego propozycja jej nowelizacji miałaby być przedwczesna. Nierzadko argument ten ilustrowany jest przykładem Konstytucji USA, która została uchwalona w 1787 r. i doczekała się w tym okresie zaledwie 27 poprawek.

Z drugiej strony, uzasadniając stanowisko przeciwne, podnosi się, że kolejne pokolenia mają prawo zweryfikować tekst ustawy zasadniczej, zwłaszcza z powodu zmieniającego się kontekstu politycznego, społecznego, a także gospodarczego. Konstytucja, mimo że jest aktem prawnym o najwyższej randze, wciąż pozostaje wytworem człowieka, niedoskonałym tak, jak niedoskonałe są wszystkie inne ludzkie wytwory.

Potrzeba wprowadzania zmian do tekstu ustawy zasadniczej nie budziła zresztą wątpliwości już w momencie jej uchwalenia. W przeciwnym razie konstytucja nie zawierałaby art. 235, który przewiduje tryb jej zmiany. Zgodnie z tą regulacją projekt ustawy o zmianie konstytucji może przedłożyć 1/5 ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 92 posłów, Senat lub prezydent Rzeczypospolitej. Ustawę o zmianie konstytucji może uchwalić Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Konstytucja wymaga zatem porozumienia ponad podziałami lub obdarzenia dużym zaufaniem jednej siły politycznej. W niektórych wypadkach konieczne może być także przeprowadzenie referendum.

Pisząc nową ustawę zasadniczą, trzeba jednocześnie przewidzieć w niej warunki wymagane do jej zmiany w przyszłości. Nie chodzi wcale o to, że już w momencie projektowania przyjmuje się, że szybko może stracić aktualność, a tym bardziej nie o to, żeby pisać ją wyłącznie na potrzeby bieżącego sporu politycznego. Konstytucja powinna być projektowana tak, aby była w stanie zapewnić sprawne działanie instytucji państwowych nie tylko w momencie jej uchwalenia, ale także w przyszłości.

Lektura ustawy zasadniczej powinna dawać obraz przyszłej Rzeczypospolitej. Nie można jednak założyć, że nawet najlepiej napisana, nie zdezaktualizuje się szybciej, niż moglibyśmy się tego spodziewać. Niezwykle dynamiczny rozwój państwa na różnorodnych płaszczyznach powoduje, że konieczne może się okazać stosunkowo częste korygowanie aktów prawnych, nawet tych najwyższej rangi.

Rozwiązaniem, które czasem się proponuje, jest uchwalenie konstytucji krótkiej, zawierającej ogólne zasady funkcjonowania państwa i ograniczającej się do ustalenia podstawowych rozwiązań ustrojowych. Miałoby to zagwarantować trwałość przyjętego dokumentu.

Przykładem takiego aktu prawnego jest niewątpliwie Konstytucja USA. Czy jednak można dzisiaj z przekonaniem powiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych obowiązuje ta sama konstytucja, która obowiązywała w XVIII czy w XIX wieku? I nie chodzi wcale o poprawki przyjęte w odpowiedniej procedurze. Powszechnie przecież wiadomo, że normy konstytucyjne są w USA w rzeczywistości kształtowane przez sądownictwo, a zwłaszcza przez Sąd Najwyższy. Wszak w swoich najbardziej aktywistycznych orzeczeniach amerykański Sąd Najwyższy nie tyle interpretował ustawę zasadniczą, ile tworzył kolejne jej postanowienia.

Jest to rozwiązanie, które można przyjąć, ale pod warunkiem uświadomienia sobie jego konsekwencji. Prawo do uzupełniania konstytucji otrzymuje wtedy władza sądownicza.

Wzorcową przewidywalnością wykazali się twórcy Konstytucji 3 maja. W akcie tym bowiem zostały zawarte następujące rozstrzygnięcia: „Zapobiegając z jednej strony gwałtownym i częstym odmianom konstytucyi narodowej, z drugiej uznając potrzebę wydoskonalenia onej po doświadczeniu jej skutków co do pomyślności publicznej, porę i czas rewizyi i poprawy Konstytucyi co lat dwadzieścia pięć naznaczamy". Jak widać, autorzy tej konstytucji próbowali wyważyć wartości stabilności najwyższego aktu prawnego i konieczność jego weryfikacji przez pryzmat skutków.

W rezultacie zaproponowano rewizję i poprawę ustawy zasadniczej co 25 lat. Podobne rozstrzygnięcie zawierała także konstytucja marcowa.

Powyższe skłania do przyjęcia tezy, że nawet najlepszy akt prawny wymaga weryfikacji. Aktem nieroztropności byłoby przyjmowanie, że możliwe jest zaniechanie namysłu nad koniecznością wprowadzania mniejszych lub większych zmian do ustawy zasadniczej. Warto rozważyć wprowadzenie do ewentualnej przyszłej konstytucji obowiązku weryfikowania jej poprawności co 25 lat. Stabilizowałoby to tekst konstytucji, a jednocześnie pozwalało na zbieranie doświadczeń koniecznych do rozważenia potrzeby uchwalenia zmian.

Warto rozważyć także wprowadzenie dalej idących instrumentów demokracji partycypacyjnej do procedury nowelizowania lub uchwalania nowej ustawy zasadniczej. W art. 235 ust. 1 Konstytucji RP razi brak obywatelskiej inicjatywy konstytucyjnej. W końcu konstytucja ma być właśnie dla nich.

Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Karnego Porównawczego Uniwersytetu Warszawskiego, głównym specjalistą w Kancelarii Prezydenta RP. Przedstawione w tekście tezy stanowią wyłącznie poglądy autora

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA