fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Kompromis wokół muzeum Polin

Fotorzepa, Adam Burakowski
W środę w "Rzeczpospolitej" zostało opublikowane ogłoszenie o rozpisaniu konkursu na dyrektora Muzeum Żydów Polskich POLIN. Minister kultury ogłosił w nim zasady konkursu.

Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny w Polsce, warszawski ratusz i Ministerstwo Kultury osiągnęły porozumienie w sprawie procedury wyboru oraz składu komisji konkursowej.

Uzgodniono, że pełniącym obowiązki dyrektora muzeum będzie Zygmunt Stępiński. Od 2012 r. zajmował on stanowisko zastępcy dyrektora Polin. Wicepremier Piotr Gliński zdecydował się powołać go na to stanowisko, zresztą odpowiadając na propozycję Stowarzyszenia ŻIH.

Rozwiązanie takie z jednej strony zapewni ciągłość działania instytucji w okresie przejściowym, z drugiej zapewni potencjalnym kandydatom udział w konkursie na równych zasadach.

W skład piętnastoosobowej komisji konkursowej wejdą przedstawiciele założycieli muzeum, ale też rady muzeum, związków zawodowych, ogólnopolskich organizacji i stowarzyszeń muzealnych oraz środowisk żydowskich.

„Uzgodnione zasady (...) gwarantują transparentność i obiektywizm oraz równy wpływ wszystkich trzech założycieli muzeum Polin na wybór dyrektora na nową kadencję" – uznało Stowarzyszenie ŻIH.

Jak napisał na Twiterze prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, konkurs ma być rozstrzygnięty do 30 kwietnia, a więc w szybkim tempie.

Dotychczasowy dyrektor Dariusz Stola zapowiedział, że weźmie w nim udział. Jak podkreślił, „otwarty konkurs o jasnych regułach i uzgodnionym składzie komisji konkursowej to właściwe rozwiązanie".

Zdaniem Piotra Wiślickiego, przewodniczącego zarządu Stowarzyszenia ŻIH, „osiągnięty kompromis jest jeszcze jednym dowodem, że muzeum Polin zostało zbudowane na idei dialogu i porozumienia".

W poprzednim tygodniu okazało się, że minister kultury nie przedłuży kontraktu prof. Dariuszowi Stoli, który został powołany na szefa muzeum 1 marca 2014 r. z możliwością przedłużenia kontraktu. Nie wiadomo, dlaczego Gliński zdecydował się na taki krok. Środowiska żydowskie z zaskoczeniem przyjęły jego decyzję, pod petycją przeciwko odwołaniu prof. Stoli podpisało się kilka tysięcy osób.

Wydawać by się mogło, że otworzy się kolejny front polsko-żydowskiego sporu o pamięć. Dlatego kroki, które obserwowaliśmy, teraz stały się niezwykle ważne. Instytucje reprezentujące różne środowiska, opcje polityczne potrafiły się dogadać w imię dobra wyższego. Żal, że podobną drogą nie poszedł rząd przy zmianie ustawy o IPN, która otworzyła wiele ran. Konsekwencje tamtego sporu będziemy jeszcze długo obserwowali.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA