fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Witold Waszczykowski: Unijne rozterki na Bliskim Wschodzie

AFP
Europa zapewne nie odpowie na apel Trumpa o zaangażowanie w regionie.

Kilka dni temu, w oświadczeniu na temat nowej odsłony kryzysu irańsko-amerykańskiego, prezydent Trump zaapelował od europejskich członków NATO o zwiększenie zaangażowania w regionie. Większość obserwatorów uznała, że chodzi o większy udział w misji szkoleniowej w Iraku. Może jednak chodzić o większe zaangażowanie w koalicji do walki z terroryzmem. Może też chodzić o utworzenie morskiej misji strzegącej swobody żeglugi w Zatoce Perskiej. Apel o udział Europejczyków już jest wyzwaniem dla Europy.

Problemy Bliskiego Wschodu są złożone. To oczywiście spory polityczno-militarne o terytoria. To problemy społeczne i ekonomiczne. To religijne waśnie. Należy się zatem zastanawiać, czy sojusz północnoatlantycki może być właściwym instrumentem do rozwiązania tych problemów. W tamtym regionie NATO jest źle postrzegane, jako instytucja zdominowana przez Amerykanów. Źle są też postrzegane państwa kolonialne sojuszu. No to może czas na działanie Unii Europejskiej? Unia zawsze chwaliła się swoją „soft power".

Jednak sojusz północnoatlantycki ma już trzydziestoletnią tradycję i doświadczenie kształtowania swojego sąsiedztwa. Udanym działaniem była polityka wschodnia. NATO najpierw włączyło byłe państwa bloku wschodniego w program Partnerstwo dla Pokoju, a następnie wiele z nich stało się członkami sojuszu. NATO stabilizuje wschodnią flankę i odstrasza imperialne działania Rosji.

NATO ma też spore doświadczenia w relacjach z państwami szeroko rozumianego Bliskiego Wschodu. Przyjmuje się, że dotyczy to obszaru państw od Maroka aż po Afganistan (choć to już Azja Środkowa). Od kilku dekad NATO prowadzi tzw. dialog śródziemnomorski, z państwami Bliskiego Wschodu i Afryki Płn. (MENA) oraz współpracę w ramach inicjatywy stambulskiej (ICI) z państwami Zatoki Perskiej. To oczywiście tylko dialog polityczny, wymiana poglądów czy konsultacje eksperckie. To jednak ważne źródło informacji o sytuacji w regionie Bliskiego Wschodu.

Od 2017 roku spora grupa państw NATO uczestniczy w koalicji, w wojnie przeciwko państwu islamskiemu Daesh. Wiele państw NATO ma doświadczenia z udziału w sojuszniczej operacji w Afganistanie. Wiele europejskich państw NATO ma też doświadczenia z operacji pokojowych ONZ w regionie.

Biorąc pod uwagę te doświadczenia, nie można się dziwić, że Donald Trump zaapelował o większe zaangażowanie europejskich członków NATO na Bliskim Wschodzie. Apel Trumpa, w przewrotny sposób, wychodzi naprzeciw europejskim koncepcjom strategicznej autonomii czy francuskiej propozycji inicjatywy interwencji.

To propozycja dla Europy do wykazania się w jej bliskim sąsiedztwie. Ale czy Europie Zachodniej, Francji chodzi o to sąsiedztwo? Tu nie ma dylematu. Nie o to chodzi.

Francja bardziej dba o swoje interesy w Mali. Trudno przekonać innych Europejczyków do tej interwencji kolonialnej.

Idea większego zaangażowania NATO na Bliskim Wschodzie nie jest nowa. Co jakiś czas odżywa dyskusja o ewentualnym zaangażowaniu NATO w rozdzielenie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Niestety, żadnej ze stron konfliktu na tym nie zależy. Wojska NATO stabilizowałyby granicę, której żadna strona nie respektuje.

Większe zaangażowanie NATO na Bliskim Wschodzie wywołuje zatem wiele pytań i dylematów. Od czasu szczytu 2016 w Warszawie sojusz uznał, że priorytetem jest odstraszanie Rosji. Czy zatem skupienie uwagi na Bliskim Wschodzie nie będzie odejściem od głównej doktryny? Czy NATO ma siły i środki na podwójną grę i wobec Rosji, i wobec Bliskiego Wschodu?

Europejscy sojusznicy NATO nie wypadają dobrze. Największa operacja NATO w Afganistanie nie może budzić uznania. Afganistan nie jest krajem bezpiecznym i stabilnym. W czasie interwencji europejskiej w Libii zabrakło środków do walki, więc zawołano Amerykanów. Europejskim sojusznikom NATO brakuje prawie wszystkiego. Większość europejskich sojuszników nie wydaje 2 proc. PKB na bezpieczeństwo. Europejscy sojusznicy nie inwestują znacząco w monitoring satelitarny czy strategiczny transport.

Europa zapewne nie odpowie na apel Trumpa o większe zaangażowanie się na Bliskim Wschodzie. Europa oczywiście ma siły i środki. Europa nie ma jednak woli działania. To wynik zagubienia ideologicznego.

To jest to efekt utonięcia w utopijnej ideologii lewicowo-liberalnej. A to temat na następny felieton polityczny.

Autor jest eurodeputowanym PiS, byłym ministrem spraw zagranicznych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA