fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Jędrzej Bielecki: Tupolew paraliżuje dyplomację Polski

Fotorzepa, Jakub Kamiński
Stoimy u progu zasadniczej zmiany polityki Zachodu wobec Rosji.

Ale Polska, choć za tę zmianę może zapłacić najwięcej, w rokowaniach z Kremlem nie będzie uczestniczyła. Nasze stosunki z Moskwą od lat są zamrożone i MSZ tego nie zmieni bez porzucenia tezy o zamachu w Smoleńsku, w którym swój udział mógł mieć Władimir Putin. Na to jednak Jarosław Kaczyński nie pozwoli.

Trzeba przyznać, że na odcinku wschodnim Witold Waszczykowski wykazał się profesjonalizmem. Już rok temu wysłał do Moskwy swojego zastępcę, aby poprawić odziedziczone po Radosławie Sikorskim tragiczne stosunki z rosyjskim mocarstwem. Przeczuwał, że bezwzględne wspieranie Ukrainy wkrótce będzie kosztowało zbyt wiele, że trzeba szukać alternatywy.

Wydarzenia kolejnych miesięcy potwierdziły to założenie. Donald Trump szykuje się do porozumienia z Putinem, być może aby mieć wolną rękę do rozprawienia się z Chinami. Elementem takiego globalnego dealu zapewne byłoby zniesienie sankcji wobec Rosji, ale ustępstwa Waszyngtonu mogą pójść dalej, łącznie z rezygnacją ze wzmocnienia flanki wschodniej NATO. Ostrzegają o tym tak poważni ludzie, jak Alexander Vershbow, do października zastępca sekretarza generalnego sojuszu, a wcześniej ambasador USA w Moskwie. To byłaby największa porażkę polskiej dyplomacji od lat.

Równowaga sił zmienia się jednak na korzyść Putina nie tylko za oceanem. Także w Unii Europejskiej. Brexit zepchnął na margines Wspólnoty najpoważniejszego przeciwnika rosyjskiego imperializmu – Wielką Brytanię. A we Francji równie niespodziewanie faworytem do przejęcia Pałacu Elizejskiego został prorosyjski François Fillon. Już wkrótce twardego kursu wobec Kremla będzie broniła tylko Angela Merkel.

W tym decydującym momencie w interesie Putina jest niedopuszczenie Polski do stołu, przy którym zostaną ustalone nowe relacje między Rosją i Zachodem. Nic nie służy temu lepiej niż spór o Smoleńsk, a konkretnej o wrak tupolewa, bo Moskwa doskonale wie, że w przeciwieństwie do przyszłości Ukrainy czy Nord Stream 2 tu Kaczyński nigdy nie pójdzie na kompromis.

– Najważniejsze jest to, aby zarówno polskie, jak i rosyjskie śledztwo doprowadziły do porozumienia w kwestii podstawowych przyczyn katastrofy. Wtedy ta sprawa będzie ostatecznie zamknięta, a wrak oczywiście wróci do Polski – mówił już rok temu w wywiadzie dla „Rz" rosyjski ambasador w Warszawie Siergiej Andriejew.

To był czas, gdy PiS świeżo objął władzę i nie można było wykluczyć, że przedstawi nowe poszlaki czy nawet dowody na zamach. Mówiono, że takich materiałów mogliby dostarczyć Amerykanie.

Przez kolejny rok nic takiego jednak się nie zdarzyło. Ale to wcale nie ułatwia rozwiązania sporu z Rosjanami. Przeciwnie, śledztwo smoleńskie w jeszcze większym stopniu stało się sprawą nie analizy, tylko wiary, w której wrak odgrywa główną rolę. Najpewniej z uwagi na reakcję Kaczyńskiego Waszczykowski coraz ostrzej odnosi się więc do Rosjan, a próby porozumienia z Moskwą idą w zapomnienie.

– Dopóki nasi eksperci nie będą mogli złożyć tego samolotu, nie da się odtworzyć rzeczywistej przyczyny katastrofy smoleńskiej – mówił w tym tygodniu szef MSZ w RMF FM, potwierdzając raz jeszcze obawy Putina, po co Polakom wrak. – Nasza odpowiedź (Rosjanom – red.) jest jednoznaczna: im dłużej przetrzymujecie wrak, im dłużej nie chcecie podjąć współpracy w śledztwie z Polską, tym bardziej utwierdzacie polskie społeczeństwo w tym, że jesteście współwinni tej katastrofie – dodał.

Ale i Putin chętnie podgrzewa ten spór. Siedem lat po tragedii chyba nie spodziewał się, że nadal będzie miał tak skuteczne narzędzie paraliżowania polskiej dyplomacji.

– Człowiek, który wszedł do kabiny – zapomniałem jego nazwiska, tam ono jest – żądał, by lądować. Pilot odpowiedział: „Nie mogę. Nie można lądować". Człowiek z otoczenia prezydenta – ten, który wszedł do kabiny – powiedział: „Nie mogę zameldować tego szefowi. Rób, co chcesz, ale ląduj" – mówił przed świętami Putin na konferencji prasowej oglądanej przez miliony. Jak oczekiwał, to zadziałało w naszym kraju jak płachta na byka. Rosjanie wolą zajmować Polaków smoleńską korridą, niż dopuścić ich tam, gdzie za chwilę będzie się toczyć prawdziwie wielka, międzynarodowa polityka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA