Rząd PiS

Czaputowicz: Spielbergowi nie grozi areszt

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Polska nie ma się czego wstydzić. Nie ma u nas mowy o żadnej dyskryminacji obywateli narodowości żydowskiej i nie będzie takiej także w przyszłości. Jednak amerykańska ustawa Just Act, wbrew nazwie, jest aktem niesprawiedliwości – mówi minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

Rz: Donald Trump podpisał ustawę dotyczącą restytucji mienia ofiar Holokaustu. Co to znaczy dla Polski?

Jacek Czaputowicz: Podpisanie ustawy, która budzi w Polsce tak wielkie kontrowersje, to wynik prac Kongresu USA. Najpierw tę ustawę przyjął w grudniu ubiegłego roku Senat, a następnie decyzję o procedowaniu tego samego projektu podjęła Izba Reprezentantów. Nowe prawo zobowiązuje administrację amerykańską do składania okresowych sprawozdań na temat sytuacji w innych państwach dotyczącej mienia Żydów ocalałych z Holokaustu. Just Act nie rodzi skutków prawnych, w szczególności nie jest instrumentem pozwalającym domagać się czegokolwiek od innych państw, na przykład Polski. Zresztą nasz kraj nie jest wymieniony w tej ustawie, podobnie jak żadne inne państwo.

Just Act ułatwi egzekucje odzyskania mienia w Polsce tym, którzy to mienie stracili lub ich spadkobiercom?

Warto przypomnieć, że Polska rozwiązała sprawy odszkodowań z innymi państwami. W 1960 roku podpisaliśmy umowę także z USA, na mocy której zapłaciliśmy odszkodowania za mienie obywateli amerykańskich pozostawione w Polsce. Wspólna komisja pracowała kilka lat, ponad 10 tys. wniosków zostało złożonych, ponad 5 tys. zostało uznanych za zasadne. Polska zapłaciła 40 mln dolarów. Na mocy tego porozumienia Stany Zjednoczone przejęły wszystkie roszczenia na siebie, jeśli chodzi o obywateli USA z tamtego okresu, co potwierdziły w 2011 roku.

Leszek Miller pisze: „Prezydent Donald Trump podpisał ustawę Just Act 447, która dotyczy restytucji mienia ofiar Holokaustu. Polskim władzom nie pozostaje nic innego jak uznanie PRL, która spłaciła wszystkie roszczenia na mocy umowy z USA z 16 lipca 1960".

To nie jest kwestionowane. Sprawa została zamknięta. Nasz niepokój budzi – co podnosimy w rozmowach ze stroną amerykańską – możliwość wykorzystania ustawy Just Act do dzielenia obywateli polskich.

Co to znaczy?

W Polsce wszyscy obywatele są równi wobec prawa. Obywatele polscy narodowości żydowskiej nie mogą być w jakikolwiek sposób dyskryminowani, ale też nie mogą być specjalnie traktowani. Wówczas byłoby to dyskryminowanie innych Polaków. Gdy Rzeczpospolita Polska zwraca utracone w wyniku wadliwych decyzji nacjonalizacyjnych majątki, nie dzieli Polaków na Żydów i nie-Żydów. W sprawach o zwrot majątków sądy nie badają narodowości. Z tej perspektywy ustawa Kongresu jest niedobra, dotyczy bowiem m.in. polskich Żydów ocalałych z Holokaustu, a pomija Polaków, którzy przeżyli powstanie warszawskie, czy walczyli w armii Andersa. A przecież oni także utracili majątki w wyniku nacjonalizacji. Takie podejście może pobudzać niewłaściwe sentymenty, tworzyć niepotrzebne podziały w społeczeństwie. Ale powtórzę: ta ustawa nie tworzy skutków prawnych, podobnie jak deklaracja terezińska, która nie jest aktem prawa międzynarodowego, wbrew temu, co czasem pojawia się w artykułach publicystycznych.

Czy nie było błędem milczenie polskiej dyplomacji przed podpisaniem ustawy, jeśli jest ryzyko, że Just Act może uderzyć w Polskę?

Polska dyplomacja obserwowała proces legislacyjny. Ustawa została przyjęta przez Senat 12 grudnia ubiegłego roku. Nasze negatywne stanowisko było znane. Stany Zjednoczone są państwem suwerennym, które samodzielnie podejmuje decyzje.

Na podstawie tej ustawy można upominać się dziś o polskie mienie?

Nie daje ona do tego podstaw.

Wspierający ustawę kongresmen Ed Royce z Kalifornii przekonywał, że Just Act pomoże wywrzeć presję na kraje ociągające się z restytucją mienia poprzez „wskazanie ich i zawstydzenie".

Będziemy obserwować proces powstawania raportów Departamentu Stanu. Polska nie ma się czego wstydzić. Nie ma u nas mowy o żadnej dyskryminacji obywateli narodowości żydowskiej i nie będzie takiej także w przyszłości. Jednak ta ustawa, wbrew nazwie, jest aktem niesprawiedliwości. Raczej dzielenie społeczeństwa polskiego i domaganie się specjalnego traktowania dla jednej grupy powinno być powodem do wstydu. W szczególności Polacy mieszkający w Stanach Zjednoczonych mogą czuć się dotknięci. Dlaczego są gorzej traktowani od swoich żydowskich braci? Z ich perspektywy jest to raczej UNJUST Act – ustawa niesprawiedliwa.

Nie obawia się pan, że w ocenie międzynarodowej opinii przez Just Act Polska może znaleźć się na cenzurowanym?

Jak już powiedziałem, nie zgodzimy się na różne traktowanie obywateli polskich ze względu na narodowość. Niektóre organizacje żydowskie podnoszą też kwestię mienia Żydów, którzy zginęli w Holokauście i nie pozostawili następców. Zgodnie z polskim prawem, podobnie jak to ma miejsce we wszystkich państwach Zachodu, mienie, do którego nie ma prawnych spadkobierców, staje się własnością państwa lub samorządu, np. stanu Nowy Jork. W Polsce jest podobnie i nie będzie inaczej.

Czy polska dyplomacja jest usatysfakcjonowana kompromisem w sprawie pomnika katyńskiego w Jersey City?

Działania Polonii przy poparciu polskiej dyplomacji doprowadziły do zadowalającego finału. Dużą rolę odegrał konsul generalny w Nowym Jorku Maciej Golubiewski, który udzielał poparcia dla działań Polonii. Ambasador Piotr Wilczek prowadził rozmowy z kongresmenami. Koalicja poparcia dla zachowania pomnika katyńskiego w Jersey City – tego ważnego świadectwa historii, nie tylko polskiej – wyszła poza kręgi polonijne i okazała się skuteczna.

Czy Polska Fundacja Narodowa pomagała ws. pomnika katyńskiego w Jersey City?

Polska Fundacja Narodowa jest niezależną instytucją, niepodlegającą Ministerstwu Spraw Zagranicznych. W wypadku pomnika w Jersey City działania prowadziła Polonia amerykańska, przy wsparciu różnych instytucji.

Czy coś dzieje się ws. ustawy reprywatyzacyjnej?

Ta ustawa została skierowana z Komitetu Stałego Rady Ministrów z powrotem do Ministerstwa Sprawiedliwości. Dyskusja wokół niej uświadomiła pewne problemy, które należałoby rozwiązać. Trwają prace analityczne. Nie wiadomo, jaki będzie ich wynik i kiedy ponownie trafi pod obrady rządu.

Czy 14 maja zostanie wypracowane porozumienie Polski z Komisją Europejską ws. wycofania wniosku o wszczęcie wobec Polski procedury z art. 7 unijnego traktatu?

Prowadzimy dialog z Komisją Europejską, a parlament wprowadza pewne zmiany prawne, które idą naprzeciw oczekiwaniom. Spotkałem się z Fransem Timmermansem w Brukseli, przedstawiłem ostatnie zmiany, które są przedmiotem oceny ekspertów Komisji.

Jak daleko rząd może pójść na kompromis? Czy Polska może zrezygnować ze skargi nadzwyczajnej znajdującej się w prezydenckiej ustawie o Sądzie Najwyższym, która podobno nie podoba się KE?

MSZ nie jest inicjatorem zapisów prawnych. Skarga nadzwyczajna jest ważnym elementem programu reform obozu Zjednoczonej Prawicy i samego Andrzeja Dudy, jeszcze jako kandydata na prezydenta Polski.

Ile Polska może stracić w nowej unijnej perspektywie?

Zarysowała się różnica zdań między płatnikami netto, którzy chcieliby jak najmniej wpłacać do budżetu, a państwami, które szerzej korzystają z finansowania projektów rozwojowych. Polska należy do tej drugiej grupy. Będziemy walczyć o jak największe zachowanie funduszy w ramach polityki spójności i wspólnej polityki rolnej. Mamy partnerów w tej walce, organizujemy grupę przyjaciół polityki spójności, do której należy kilkanaście państw. Negocjacje będą twarde i długie, zobaczymy, jaki będzie ich wynik.

A co, jeśli Polska straci część unijnych dotacji, właśnie z powodu upolitycznienie sądownictwa za rządów Zjednoczonej Prawicy?

Tak się nie stanie. W UE obowiązują zasady, zgodnie z którymi wszyscy są traktowani jednakowo. Jeżeli zostaną zmniejszone środki, np. na politykę rolną, to wobec wszystkich, którzy z niej korzystają, zarówno rolników polskich, jak i francuskich czy rumuńskich. Ocena polskiej reformy sądownictwa nie ma z tym żadnego związku. Nowy budżet będzie obowiązywać od 2021 r. Ufam, że Zjednoczona Prawica ciągle będzie wówczas u władzy, a większa efektowność i niezależność polskiego systemu sądownictwa będzie oczywista dla wszystkich.

Ile Polska straciła w relacjach międzynarodowych przez ustawę o IPN? Echem odbiła się wypowiedź Stevena Spielberga, który z okazji 25-lecia filmu „Lista Schindlera" powiedział po opowiedzeniu jednej z historii: „Prawdopodobnie zostanę aresztowany w Polsce, gdy pojadę tam następnym razem, za to, co powiedziałem".

Myślę, że Steven Spielberg mógł zostać wprowadzony w błąd i stąd te słowa. Zapewniam, że nie zostanie aresztowany w Polsce. Gdyby przeczytał ustawę, a nie opierał informacji na niesprawdzonych źródłach, to wiedziałby, że z ustawy jest wyłączona działalność naukowa i artystyczna.

Kiedy spór o ustawę o IPN zostanie zażegany?

Trybunał Konstytucyjny bada ustawę i musimy czekać na orzeczenie.

Marek Magierowski, który może zostać nowym ambasadorem Polski w Izraelu, może przyczynić się do polepszenia relacji z Izraelem?

Mam nadzieję, że tak będzie. Komisja sejmowa jednogłośnie zaakceptowała kandydaturę Marka Magierowskiego. Fakt, że placówkę tę obejmie urzędujący wiceminister spraw zagranicznych, świadczy o znaczeniu, jakie Polska przywiązuje do relacji z Izraelem.

W Sejmie trwa protest opiekunów osób niepełnosprawnych, a 25–28 maja w Warszawie odbędzie się wiosenna sesja Zgromadzenia Parlamentarnego NATO z udziałem kilkuset parlamentarzystów z państw członkowskich. Jeśli protest się przeciągnie, jak widok leżących na posadzce w polskim parlamencie chorych i niepełnosprawnych wpłynie na postrzeganie Polski na świecie?

Świat zobaczy, że Polska jest państwem w pełni demokratycznym, a swoboda wyrażania opinii jest w pełni przestrzegana, tak jak w innych państwach zachodnich.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL