fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Minister do spraw humanitarnych już nie pomoże

Minister Beata Kempa patronowała akcji „Plecak dla Aleppo”, w sprawie której postępowanie prowadzi prokuratura
Piotr Kamionka/REPORTER
W rządzie nie będzie stanowiska pełnomocnika do spraw humanitarnych. Zmniejszyć się też może budżet na te cele.

Minister ds. pomocy humanitarnej – takie stanowisko funkcjonowało w poprzednim rządzie Mateusza Morawieckiego. Jednak w nowej Radzie Ministrów go nie będzie – wynika z informacji „Rzeczpospolitej”. Oznacza to, że rząd ograniczy promocję prowadzonej przez siebie działalności humanitarnej, a ona sama może ulec zmniejszeniu.

Przecieki z rządu

Ta informacja wciąż jest nieoficjalna, bo z odpowiedzią na nasze pytania zwleka Centrum Informacyjne Rządu. Jednak o tym, że kompetencje dotyczące pomocy humanitarnej przejmie jeden z wiceministrów spraw zagranicznych, mówił już w Sejmie Jan Kanthak podczas posiedzenia niedawno powołanego Parlamentarnego Zespołu ds. Pomocy Humanitarnej i Międzynarodowego Prawa Humanitarnego. Kanthak jest posłem Solidarnej Polski, czyli partii, której politycy zajmowali się w rządzie pomocą humanitarną.

Przeczytaj także: Rząd chce zabrać Senatowi Polonię. W tle duże pieniądze

Podobne informacje ma Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej i europosłanka. – Na ostatnim spotkaniu z minister Beatą Kempą, która opuszczała stanowisko ministra, powiedziano nam, że te kompetencje wrócą do MSZ – relacjonuje.

Pomagać na miejscu

Oznacza to koniec stanowiska, które z hukiem powstało w grudniu 2017 roku. Początkowo objęła je Kempa, a gdy została europosłanką, jej obowiązki przejął Michał Woś, podobnie jak poprzedniczka związany z partią Zbigniewa Ziobry. Jeszcze wcześniej rząd zaczął posługiwać się retoryką, że najlepszą formą pomocy uchodźcom jest pomoc w miejscu ich zamieszkania. Konsekwentnie odmawiał udziału w unijnym programie relokacji uchodźców i uruchomienia popieranych przez Kościół tzw. korytarzy życia.

Z wypowiedzi polityków PiS wynikało, że ta polityka przynosi same sukcesy. Dlaczego więc ministra nie będzie w nowym rządzie? Powodem są kalkulacje polityczne.

Nasz rozmówca znający kulisy negocjacji rządowych wyjaśnia, że w ubiegłej kadencji umowa koalicyjna PiS z Solidarną Polską przewidywała, że ta druga partia będzie miała dwóch ministrów.

– Ostatecznie przypadło jej jedno ministerstwo, Sprawiedliwości, a Zbigniew Ziobro zgodził się, że w zamian za brak drugiego Beata Kempa zostanie szefową KPRM – wyjaśnia. – Gdy Kempa odeszła z KPRM, trzeba było znaleźć dla niej coś nowego, więc wymyślono pomoc humanitarną. W tej kadencji nie jest to już konieczne, bo partia Ziobry ma dwa ministerstwa: Sprawiedliwości i Środowiska – dodaje.

Rezygnacją ze stanowiska ministerialnego zaniepokojony jest Dariusz Joński z KO, szef Parlamentarnego Zespołu ds. Pomocy Humanitarnej i Międzynarodowego Prawa Humanitarnego. – Minister, w odróżnieniu od któregoś z wiceszefów MSZ, wydaje się mieć lepszą pozycję w kontaktach międzynarodowych i większe możliwości oddziaływania na Ministerstwo Finansów – tłumaczy.

Powrót kompetencji do MSZ chwali za to Janina Ochojska. – MSZ ma wieloletnie doświadczenie we współpracy z organizacjami pozarządowymi. Istnieją tam struktury i zasady konkursowe, które powstawały w konsultacji z organizacjami. To całkiem sprawnie działająca instytucja, choć oczywiście wciąż jest wiele do zrobienia – komentuje.

Znaczące pieniądze

Jej zdaniem ważne jest to, co stanie się z budżetem ministra ds. pomocy humanitarnej. A wynosił on niemal 40 mln zł rocznie.

Teoretycznie jest to kropla w morzu pieniędzy oferowanych przez rząd. Według oficjalnych danych Polska przeznacza na pomoc humanitarną i rozwojową 2,5 mld zł rocznie. Jednak w dużej mierze jest to realizacja umów bilateralnych. W konkursach dla organizacji pozarządowych rozdziela się ponad 20 mln zł rocznie. Dlatego budżet ministra miał tak duże znaczenie.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że likwidacja stanowiska ministra będzie też oznaczała radykalne cięcie przysługujących mu środków. – To bardzo prawdopodobne, bo rząd ma wyraźne problemy ze spięciem budżetu państwa i każda złotówka ma znaczenie – ocenia Dariusz Joński.

To nie koniec kontrowersji związanych z likwidowanym stanowiskiem. W tym tygodniu wrocławska prokuratura poinformowała o prowadzeniu postępowania w związku z możliwością popełnienia przestępstwa podczas akcji „Plecak dla Aleppo”, której patronowała Beata Kempa. W ramach akcji uczniowie zebrali tornistry, które następnie miały trafić do dzieci z Syrii. Tak się jednak nie stało.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA