Taką zapowiedź usłyszeliśmy w Prokuraturze Krajowej w Warszawie.
Jak ujawniliśmy we wtorek, Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez Zbigniewa Ziobrę złożyło na początku marca doniesienie do prokuratury, zarzucając Borysowi Budce, poprzedniemu szefowi resortu, niedopełnienie obowiązków i działanie na szkodę państwa. Budka miał się tego dopuścić w trakcie prac nad rozporządzeniami podwyższającymi nawet o 100 proc. wynagrodzenie radców prawnych i adwokatów.
Polityk PO odpiera zarzuty, twierdząc, że wszelkich procedur dopełnił i że doniesienie jest polityczną zemstą. Kłamstwem nazwał wypowiedzi rzecznika resortu sprawiedliwości, że procedowanie nad rozporządzeniami trwało trzy dni. Nieprawdą – zdaniem Budki – jest także główny stawiany mu zarzut o braku konsultacji międzyresortowych i tych wewnątrz ministerstwa.
"To propaganda w stylu PRL" – ocenił Budka na Twitterze. I dodał: "Ziobro przejął resort 16 listopada. Do 1 stycznia (wtedy weszły w życie rozporządzenia – red.) miał 6 tygodni by uchylić rozporządzenia. Współudział?".
Resort zapewnia, że nie chodzi tu o polityczną zemstę. Po pierwsze, zdaniem ministerstwa znaczne podniesienie minimalnych stawek ograniczyło wielu mniej zamożnym Polakom dostęp do usług radcowskich i prawniczych. Po drugie, zmiany stawek dokonane bez uzgodnień z Departamentem Informatyzacji i Rejestrów Sądowych doprowadziły do spowolnienia funkcjonowania systemu w ramach elektronicznego postępowania upominawczego tzw. EPU. Rocznie w tej procedurze rozpatrywanych jest ok. 2 mln spraw. Po zmianach za każdym razem orzecznik musi ręcznie poprawiać nakazy zapłaty w EPU, podczas gdy wcześniej działo się to automatycznie.