fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Mimo większego ryzyka coraz więcej osób pracuje na swoim

Adobe Stock
To nie jest ani ucieczka na samozatrudnienie, ani wybuch przedsiębiorczości. Zmiany strukturalne na rynku zachęcają więcej pracowników, by wzięli sprawy w swoje ręce.

W II kwartale tego roku na własny rachunek pracowało już nieco ponad 1,3 mln osób – wynika z najnowszych Badań Aktywności Ekonomicznej Ludności. To osoby w wieku 15–65 lat, które są samozatrudnione, czyli nie zatrudniają innych pracowników, ale prowadzą jakąś formę działalności gospodarczej (choć nie zawsze musi to być zarejestrowana jednoosobowa firma) poza rolnictwem.

Zaskakujące, że w porównaniu z II kwartałem 2019 r. takich osób przybyło. Nie jest to może wielki wzrost, w sumie o prawie 24 tys., ale na tle największej od dziesiątek lat recesji w gospodarce, jest to jednak zmiana zastanawiająca.

– Rzeczywiście, ryzyko prowadzenie działalności biznesowej mocno wzrosło – przyznaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego. – Widzieliśmy, że po lockdownie gwałtownie wzrosła liczba firm, które zawieszały swoją działalność lub nawet zamykały ją. Potem jednak liczba aktywnych firm zaczęła rosnąć – opisuje Starczewska-Krzysztoszek.

Skąd więc ten wybuch przedsiębiorczości wśród Polaków w trudnych, kryzysowych czasach? – Nie nazwałbym tak tego zjawiska – odpowiada ekspertka z UW. – Jak pokazuje doświadczenie z ostatnich 30 lat, w okresach słabszej koniunktury mamy zwykle wzrost liczby osób samozatrudnionych. Tak było przykładowo w latach 200–2002. Okazuje się, że pewna część ludzi, którzy podczas spowolnienie tracą pracę, zaczyna własną działalność, by zyskać źródło dochodów – analizuje Starczewska-Krzysztoszek.

Jej zdaniem część tych nowych mikrobiznesów jest też wymuszona przez samych pracodawców. – W sytuacjach kryzysowych pracodawcy muszą szukać oszczędności. Jeśli pracownik się godzi, że z etatu przejdzie na „świadczenie usług", to w ten sposób firma może zmniejszyć swoje koszty – wyjaśnia ekonomistka. Inna sprawa, że pracownik też ponosi koszty tego rozwiązania – sam musi pokryć wydatki na ubezpieczenia społeczne, zadbać o rozliczenia z ZUS i fiskusem.

Czy w takim razie kryzys związany z pandemią zmusił Polaków do ucieczki w samozatrudnienie? – To za dużo powiedziane – ocenia Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Można znaleźć kilka przyczyn wzrostu liczby samozatrudnionych – dodaje.

Jak wyjaśnia, jedną z nich może być fakt, że najmniejsze firmy otrzymały relatywnie wysokie wsparcie z tarczy antykryzysowej – w tym zwolnienie ze składek ZUS, mikropożyczki czy tzw. świadczenie postojowe. – Dzięki temu sporo z nich przetrwało, a do tego mogło przekonać innych, że w trudnych momentach mikrobiznes może liczyć na pomoc – wyjaśnia Kozłowski.

Najważniejsza jest jednak kwestia strukturalnych zmian na rynku pracy. W okresie lockdownu ogólny popyt na pracę gwałtownie spadł, ale w kilku branżach – wzrósł. Tak było w IT, w e-commerce czy w usługach kurierskich. Co ważne, to w tych sektorach najbardziej preferowana jest działalność na własny rachunek. – Elastyczne formy zatrudnienia zyskują obecnie na znaczeniu, ponieważ cała gospodarka działa w warunkach wysokiej niepewności. Firmom trudno jest zatrudniać ludzi od razu na umowy na czas nieokreślony – zaznacza ekspert FPP.

Z danych BAEL, podanych przez Eurostat, wynika, że w II kwartale tego roku w porównaniu z II kwartałem 2019 r. najwięcej samozatrudnionych przybyło w takich sektorach, jak: budownictwo, finanse, działalność profesjonalna i gastronomia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA