fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Polacy zapracowani jak nigdy. Przebiliśmy średnią UE

Adobe Stock
W 2020 r. po raz wskaźnik zatrudnienia w Polsce przewyższył średnią dla całej Unii. Byliśmy jednym z nielicznych państw, które pomimo kryzysu pandemii zwiększyły liczba pracujących. W tym także tych w wieku emerytalnym.

- W warunkach największego od kilku dekad kryzysu gospodarczego, polski rynek pracy wykazał się większą odpornością niż inne kraje Unii Europejskiej – podkreśla Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, komentując najnowsze dane Eurostatu. Według nich, w ubiegłym roku stopa zatrudnienia w Polsce po raz pierwszy od wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej przebiła średnią dla całej wspólnoty i dla strefy euro. - Było to możliwe dzięki utrzymaniu trendu wzrostowego pod względem poziomów zatrudnienia i przy wystąpienia wyraźnych spadków w innych krajach- zwraca uwagę Kubisiak.

Spadek w Unii

Najbardziej tę różnicę było widać w IV kwartale, gdy wskaźnik zatrudnienia w grupie osób 15-64 lata sięgnął w Polsce 69,2 proc. czyli o 0,8 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Tym samym przewyższył już o 1,3 pkt proc. unijną średnią, która spadła do 67,9 proc., gdyż łączna liczba zatrudnionych w krajach Unii skurczyła się w roku wybuchu pandemii o ponad 3 mln, czyli o 1,4 proc.( do 188,7 mln). Wśród krajów Unii jedynie Polska, Luksemburg i Słowenia miały na koniec zeszłego roku większe zatrudnienie niż rok wcześniej, przy czym u nas zwiększyło się ono najwięcej, bo o 44 tys. osób. Największy, prawie milionowy spadek liczby pracujących zanotowały Niemcy.

Jak zwraca uwagę Andrzej Kubisiak, bardzo ważnym czynnikiem stabilizującym sytuację na rynku pracy była dobra koniunktura w produkcji przemysłowej, która odpowiada w Polsce za jedną piątą rynku pracy. Po krótkim załamaniu wiosną, produkcja, w tym zwłaszcza ta nastawiona na eksport, szybko się odbiła ożywiając cały rynek pracy.

Emerytura poczeka

Do ubiegłorocznego wzrostu wskaźnika zatrudnienia przyczynili się starsi pracownicy 55 +, w tym także ubiegłoroczni rocznikowi emeryci, którzy jednak nie poszli na emerytury. „Rzeczpospolita” jako pierwsza, już pod koniec marca, podała dane ZUS pokazujące, że wśród osób przechodzących w ubiegłym roku na emeryturę aż 38 proc. stanowiły te, które zrobiły to z opóźnieniem, przy czym 13 proc. wstrzymało się z decyzją o emeryturze co najmniej rok od nabycia uprawnień.

Niestety, kryzys pandemii, przy pozytywnym zjawisku zwiększonej aktywności pracowników 50+, obniżył zatrudnienie najmłodszych osób przed 30. tką. Raz, że w czasie pandemii pracodawcy mocno ograniczyli staże i praktyki dla absolwentów a dwa - jak przypomina Andrzej Kubisiak- to młodzi ludzie przeważają wśród pracowników zablokowanej przez restrykcje sanitarne branży eventowej, hotelarskiej czy gastronomicznej.

Fikcyjne samozatrudnienie

PIE zwraca też uwagę na inny niezbyt korzystny trend związany z kryzysem pandemii- ubiegłoroczny wzrost zatrudnienia był głównie wynikiem szybko rosnącej grupy samozatrudnionych, których liczba zwiększyła się w zeszłym roku o ok. 35 tys. do 1,63 mln osób. Tymczasem liczba osób pracujących na podstawie umowy o pracę zmniejszyła się o 180 tys. w IV kwartale 2020 r. w porównaniu z końcem 2019 r.

Zdaniem ekspertów PIE, ta zmiana może być po części efektem kryzysowego zjawiska- fikcyjnego zakładania działalności gospodarczej przez osoby zatrudnione wcześniej na podstawę umowy o pracę, czyli „wypychania” pracowników do fikcyjnego samozatrudnienia ze względu na niższe podatki i składki na ZUS.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA