fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Były doradca Kremla: Gorbaczow był romantykiem

Michaił Gorbaczow
Michaił Gorbaczow (zdjęcie z 2017 roku)
AFP
Główna pretensja Putina do Gorbaczowa polega na tym, że dobrowolnie zrezygnował ze stanowiska – mówi „Rzeczpospolitej” Gleb Pawłowski, rosyjski politolog i publicysta, były doradca Kremla.

We wtorek Michaił Gorbaczow obchodzi 90. urodziny. Czy ostatni przywódca Związku Radzieckiego ma dzisiaj jakiś wpływ na politykę Rosji?

Dzisiaj ma zerowy wpływ. Ma jednak ogromne symboliczne znaczenie w różnych grupach i sektorach myśli politycznej. Wciąż jest utrzymywany mit, po części sztucznie, że to Gorbaczow zburzył państwo. Wiadomo jednak, że w 1991 roku, podczas upadku ZSRR, nie był człowiekiem, który opowiadał się za jego upadkiem. Gorbaczow kosztem swojej kariery politycznej zapewnił państwu około dziesięciu lat anarchicznej i zarazem romantycznej wolności. Gorbaczow był i pozostaje romantykiem i idealistą. A romantyzm w polityce jest bardzo jednak niebezpieczny, ponieważ nie ma w sobie nic długotrwałego.

A jaki do niego mają stosunek na Kremlu, z którym miał bardzo różne relacje, za rządów Władimira Putina?

Dla Kremla jest jednym z demonów, którzy zrujnowali Związek Radziecki. Putin ma do niego skomplikowany stosunek. Głowna pretensja prezydenta Rosji do Gorbaczowa polega na tym, że ten dobrowolnie zrezygnował ze stanowiska. W tym sensie zarzuca ostatniemu przywódcy ZSRR to samo, co ostatniemu carowi Rosji Mikołajowi II. Odeszli ze stanowiska zwalniając społeczeństwo ze składanej państwu przysięgi, de facto pozostawiając kraj bez przywódcy.

Ale aneksję Krymu w 2014 roku Gorbaczow poparł. Mógł postąpić inaczej?

Pamiętajmy, że był prezydentem ZSRR i Krymu nie oddawał, więc ma nieco inny stosunek to tej sprawy, niż np. otoczenie Borysa Jelcyna. Gorbaczow chce zachowywać balans, nie stawać po żadnej ze stron. Zresztą nigdy tego nie lubił i zawsze dążył do konsensusu. Nie chciał opowiadać się przeciwko, bo popiera to większość Rosjan. Ale myślę, że cały proces, który wtedy się odbył, niespecjalnie mu się podoba.

Laureata Pokojowej Nagrody Nobla powinien rozumieć, jakie znaczenie dla stabilności w regionie ma oderwanie części terytorium innego kraju.

Dlatego opowiada się przeciwko wojnie na Ukrainie. Co więcej, jako jedyny dzisiaj w Rosji nawołuje do deeskalacji sytuacji międzynarodowej i ostrzega przez ryzykiem wybuchu wojny atomowej. Na Kremlu przestano o tym mówić, tam już nie czują tego tematu. Zresztą podobnie jest w wielu innych krajach. A to zwiększa ryzyko dla świata.

Sugeruje pan, że Gorbaczow, który przyczynił się do zakończenia zimnej wojny, wyczuwa niebezpieczeństwo konfliktu nuklearnej bardziej, niż obecni światowi przywódcy?

Myślę, że tak. Nie może wybaczyć sobie jednej rzeczy. Podczas negocjacji z ówczesnym prezydentem USA Ronaldem Reaganem zaproponował mu likwidację broni nuklearnej. Gdy jednak Reagan się zgodził, Gorbaczow poprosił go o zrezygnowanie z tarczy antyrakietowej. A dla przywódcy USA to było już za wiele. Więc ludzkość straciła historyczną możliwość likwidacji tych dwóch potwornych arsenałów atomowych w latach 80. To boli Gorbaczowa.

A gdy zapytamy przechodniów na ulicach rosyjskich miast o to, co myślą o Gorbaczowie, jaką odpowiedź usłyszymy?

Młodzi ludzie często go już nie kojarzą, a są tacy co mylą z Jelcynem. Myślę jednak, że większość Rosjan odpowie o nim negatywnie. Mają w pamięci kryzys z końca lat 80. i upadek ZSRR. Ale jestem przekonany, że 15-20 proc. Rosjan ma o Gorbaczowie pozytywną opinię.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA