Wypowiedź była zapewne rzucona mimochodem, w duchu współczesnego przekonania, że prawdziwą miarą popularności jest liczba wyświetleń i kliknięć. A jak czegoś nie można w ten sposób policzyć, to musi mieć marginalne znaczenie. I nawet mogłabym zrozumieć jego uwagę, bowiem mówi to aktor młodego pokolenia, dla którego technologia jest dużą częścią codzienności, więc stanowi naturalny punkt odniesienia. Problem w tym, że ten wywód jest nieprawdziwy, a sam gwiazdor powtarza jeden z najbardziej powierzchownych mitów o kulturze.
Czytaj więcej
Aż sześć Oscarów dla filmu "Jedna bitwa po drugiej", w tym trzeci Oscar Seanna Penna, a także Oscar dla Polaka za najlepszego krótkometrażowego fil...
Wbrew opinii hollywoodzkiego aktora, balet i opera cieszą się dużą popularnością
Mit polegający na przekonaniu, że to, co nie jest masowe, musi być martwe. Nic bardziej mylnego. Podam przykład. Sama pod koniec ub.r. musiałam nastawić sobie przypomnienie o starcie sprzedaży biletów na balet „Zemsta nietoperza”, który był wystawiamy w Operze Wiedeńskiej. Kliknęłam na stronę dokładnie o wyznaczonej godzinie i.. byłam sześćsetna w kolejce oczekujących. Bilety rozeszły się na pniu. A gdy w minione wakacje, będąc w Mediolanie, wymyśliłam sobie, że warto byłoby połączyć ten wyjazd z wizytą na przedstawieniu w La Scali, jak można się domyślić, obeszłam się smakiem. Podobne zainteresowanie wzbudzają widowiska wystawiane w Teatrze Wielkim– Operze Narodowej w Warszawie.
Czytaj więcej
„Jedna bitwa po drugiej” została wybrana najlepszym filmem mijającego roku podczas tegorocznej gali rozdania Oscarów. Amerykańska Akademia Filmowa...
Balet i opera sobie poradzą
Opera i balet nie konkurują z popkulturą na zasadzie statystyki. Nigdy zresztą nie miały takiego celu. Przez stulecia były przecież formą elitarną. Ich odbiorcami nigdy nie była „cała publiczność”. I tak jest do dziś. Nie ma też sensu, aby miłośnicy baletu, czy opery tworzyli teraz elitarny, wrogi obóz przeciwko fanom współczesnej popkultury. Nie lepiej korzystać ze wszystkich dostępnych opcji? Kto choć raz widział na żywo wielkie przedstawienie baletowe wie, że jest to doświadczenie, którego nie da się zastąpić seansem w kinie. Ale to nie oznacza, że silnych emocji nie możemy doświadczyć też przed dużym ekranem. Wielu to rozumie i nie ma aspiracji, aby dowodzić wyższości jednej sztuki nad drugą. Przyznam, że w ogóle nie martwię się o operę czy balet po nieprzychylnej uwadze Chalameta. Te formy sztuki poradziły sobie z dużo poważniejszymi kryzysami niż sceptycyzm hollywoodzkiego aktora.