fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Nawalny: To Putin stał za próbą otrucia mnie Nowiczokiem

AFP PHOTO / Instagram account @navalny / handout
Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny wyraził przekonanie, że za próbę otrucia go Nowiczokiem odpowiedzialny jest prezydent Rosji Władimir Putin. Zapowiedział powrót do ojczyzny.

Aleksiej Nawalny został już wypisany z berlińskiej kliniki, do której trafił ze szpitala w Omsku po tym, jak stracił przytomność na pokładzie samolotu, którym podróżował do Moskwy. Po przebadaniu pobranych od opozycjonisty próbek laboratoria w Niemczech, Szwecji i Francji niezależnie stwierdziły, że są jednoznaczne dowody, iż wobec Nawalnego użyto środka trującego z grupy Nowiczoków.

Dowiedz się więcej: Po zatruciu Nowiczokiem Aleksiej Nawalny wypisany ze szpitala

- Twierdzę, że za tą zbrodnią stał Putin i nie mam żadnej innej wersji wydarzeń - powiedział Nawalny w wywiadzie dla "Der Spiegel". Pełny zapis rozmowy nie został jeszcze opublikowany, ale niemiecki tygodnik ujawnił w internecie fragmenty.

Kreml wielokrotnie odrzucał oskarżenia i zapewniał, że z próbą otrucia opozycjonisty nie miał nic wspólnego. Przedstawiciele rosyjskich władz mówili też, że nie mieli dotąd możliwości zapoznać się z dowodami, że do użycia Nowiczoka w ogóle doszło.

- Nie czułem żadnego bólu, ale wiedziałem, że umieram - powiedział Nawalny, odnosząc się do momentu, w którym zdał sobie sprawę z działania trucizny.

Opozycjonista zadeklarował także, że zamierza wrócić do Rosji. - Moje zadanie to pozostać nieustraszonym. Nie boję się! - zapewnił.

20 sierpnia Aleksiej Nawalny stracił przytomność na pokładzie samolotu, podczas lotu z Tomska do Moskwy. Po awaryjnym lądowaniu trafił do szpitala w Omsku, gdzie lekarze początkowo nieoficjalnie potwierdzili, że w jego organizmie znaleziono substancję groźną dla otoczenia, a potem temu zaprzeczyli.

Zgodnie z wolą rodziny i współpracowników polityka, po dwóch dniach karetka pogotowia lotniczego, przysłana przez berlińska klinikę Charite, przetransportowała Nawalnego do Niemiec. Nawalny znajdował się w stanie śpiączki.

2 września z inicjatywy kliniki Charité specjalne laboratorium Bundeswehry przeprowadziło badanie toksykologiczne próbek pobranych od Aleksieja Nawalnego. Uzyskano jednoznaczne dowody na użycie środka trującego z grupy Nowiczoków. Niemiecki rząd informował, że wyniki badań zostały także niezależnie potwierdzone przez laboratoria we Francji i w Szwecji.

Moskwa odrzuciła oskarżenia, jakoby to rosyjskie władze były odpowiedzialne za otrucie opozycjonisty. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że nie ma żadnych podstaw do nakładania na Rosję sankcji w związku ze sprawą Nawalnego.

23 września Charité poinformowało, że stan zdrowia Nawalnego uległ poprawie w stopniu, który umożliwił wypisanie opozycjonisty ze szpitala. Zdaniem lekarzy, możliwy jest pełny powrót polityka do zdrowia.

Nowiczoki to bojowe środki trujące o działaniu paralityczno-drgawkowym, które miały zostać opracowane pół wieku temu w Związku Radzieckim. Dwa lata temu o użycie nowiczoka do otrucia byłego rosyjskiego szpiega Sergieja Skripala Wielka Brytania oskarżała Federację Rosyjską.

Źródło: rp.pl / Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA