fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Kreml stawia warunki dotyczące śledztwa ws. Nawalnego

Nawalny został przetransportowany do kliniki w Berlinie 22 sierpnia
AFP
Śledztwo w sprawie możliwego otrucia Aleksieja Nawalnego zostanie wszczęte, jeśli informacja o obecności toksycznych substancji w jego organizmie się potwierdzi. Moskwa oczekuje, że dane w tej sprawie napłynął z Berlina - poinformował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

- W tym przypadku liczymy na nasz dialog z naszymi niemieckimi partnerami i oczekujemy, że w trakcie tego dialogu otrzymamy informację o tym, jaka to substancja. Oczywiście pomoże to w działaniach, które obecnie prowadzą nasi specjaliści z MSW. Obecnie prowadzą oni kontrolę (rosyjskiego) dochodzenia, która zaczęła się prawie natychmiast - powiedział w piątek dziennikarzom Pieskow.

- W rzeczywistości są to czynności śledcze, są one prowadzone. A jeśli informacja o obecności jakichkolwiek substancji toksycznych w próbkach biologicznych pacjenta zostanie potwierdzona, to oczywiście nie ma wątpliwości, że wszczęcie śledztwa nastąpi z mocy prawa - dodał Pieskow.

20 sierpnia Aleksiej Nawalny stracił przytomność na pokładzie samolotu, podczas lotu z Tomska do Moskwy. Po awaryjnym lądowaniu trafił do szpitala w Omsku, gdzie lekarze początkowo nieoficjalnie potwierdzili, że w jego organizmie znaleziono substancję groźną dla otoczenia, a potem temu zaprzeczyli.

O wywiezienie z Rosji Nawalnego, głównego krytyka Władimira Putina, zabiegała rodzina i współpracownicy opozycjonisty. Nie zgadzali się na to lekarze z Omska.

Żona Nawalnego, Julia, zażądała w liście do Putina zezwolenia na wywóz męża. Ostatecznie po dwóch dniach karetka pogotowia lotniczego, przysłana przez berlińska klinikę Charite, przetransportowała Nawalnego do Niemiec. 2 września laboratorium Bundeswehry „ponad wszelką wątpliwość” stwierdziło, że Nawalny został otruty - przekazał rząd Niemiec.

Lider rosyjskiej opozycji wcześniej podejrzewał, że próbowano go otruć w 2018 roku w areszcie śledczym. W tym samym czasie został otruty jego znajomy, działacz społeczny Piotr Wierziłow, którego leczono w tej samej berlińskiej klinice. Dwukrotnie też próbowano otruć opozycjonistę Władimira Kara-Murzę. W żadnym z tych przypadków policja nie wszczęła śledztw.

Źródło: rp.pl/ interfax
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA