fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Bój o wojskowe aktywa

Fotorzepa, Michał Walczak
Agencja Uzbrojenia zastąpi PGZ. To efekt sporu między ministrami – ustaliła „Rzeczpospolita".

Polska Grupa Zbrojeniowa, właściciel kilkudziesięciu spółek zbrojeniowych, jeszcze nie zdążyła okrzepnąć, a już ma być likwidowana. Jej struktury wraz z Inspektoratem Uzbrojenia MON utworzą nową Agencję Uzbrojenia. To efekt walki o wpływy w rządzie – wynika z informacji „Rzeczpospolitej".

Agencja ma się zająć pozyskiwaniem sprzętu dla naszego wojska. Cały proces jej powstania, łącznie z likwidacją PGZ, odbędzie się szybko, w ciągu kilku miesięcy. Według informacji „Rzeczpospolitej" odpowiednie decyzje polityczne już w PiS zapadły.

Dlaczego rządzący chcą zlikwidować PGZ? Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, politycy związani z szefem MON Mariuszem Błaszczakiem nie chcą dopuścić do tego, by zbrojeniowy potentat był nadzorowany przez Ministerstwo Aktywów Państwowych kierowane przez wicepremiera Jacka Sasina.

Czy AU będzie całkowicie zależna od MON? Ministerstwo jest lakoniczne: „Priorytetem ministra Mariusza Błaszczaka w obecnej kadencji będzie m.in. zmiana systemu i usprawnienie pozyskiwania sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych. O wszelkich szczegółach związanych z powołaniem Agencji Uzbrojenia będziemy informować na bieżąco" – taką odpowiedź otrzymaliśmy z resortu.

Sama PGZ „nie komentuje spekulacji medialnych". Jednak według naszych informacji w struktury agencji wejdzie tylko „czapa", czyli PGZ. Spółki, które należą do koncernu, będą działać samodzielnie, ale pod pełną kontrolą MON. Mają się stać instrumentem realizacji zamówień agencji – w uproszczonym trybie i bez przetargów. Do resortu Sasina wejdzie tylko kilka spółek z PGZ zajmujących się produkcją cywilną.

Perspektywą ograniczenia konkurencyjności w przemyśle obronnym są zaniepokojone firmy prywatne z sektora.

– Wszystkie przedsiębiorstwa będące pod kontrolą polskiego kapitału powinny móc realizować zadania dla obronności na równych prawach – twierdzi Piotr Wojciechowski, prezes Grupy WB.

Wątpliwości ma też Jacek Sadowy, były szef Urzędu Zamówień Publicznych. – Unia wymaga, by nie dyskryminować prywatnych i mieszanych własnościowo firm, które chciałyby sprzedawać uzbrojenie wojsku. Konieczne jest co do zasady organizowanie przetargów – twierdzi.

Sam pomysł powołania Agencji Uzbrojenia nie jest nowy. Mariusz Błaszczak mocno forsował go na początku swoich rządów w MON, powołał nawet odpowiedniego pełnomocnika. Fundamentem budowy agencji miał być wyłącznie Inspektorat Uzbrojenia, a PGZ miała pozostać jednym z dostawców sprzętu dla armii. Entuzjazm jednak szybko opadł – w końcu 2018 r. o budowie nowej struktury zrobiło się cicho.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA