fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prokuratorzy

Panama papers: śledczym trudno zdobyć dowody

AFP
Egzotyczne miejsca sprzyjają oszustwom na dużą skalę. Procedura pomocy prawnej bywa nieskuteczna, ale informacje o przestępcach można kupić.

Polska prokuratura wszczęła właśnie śledztwo w sprawie polskich wątków Panama papers. Chodzi o ujawnienie poufnych dokumentów z kancelarii podatkowej i prawnej Mossack Fonseca, działającej w Panamie (która jest popularnym rajem podatkowym).

– Sprawa jest arcytrudna – przyznaje jeden z prokuratorów Prokuratury Krajowej. Najtrudniejszy jest kontakt z drugą stroną i zdobycie niezbędnych informacji, a potem również dowodów. – Panama robi się coraz popularniejsza w przestępczych kręgach. To nie pierwszy kontakt z nią. Wiele okazało się bezowocnych – twierdzi.

Nie odpowiadają

– Trzy, cztery lata temu prowadziliśmy sprawę polskiego obywatela oszukanego na spore kwoty poprzez internet. Zdobyliśmy IP komputera, a to wskazało na sprzęt używany w Panamie. Mimo wielokrotnych wniosków kierowanych zresztą nie do Panamy, bo tam nie ma konsulatu, tylko Bogoty, nie otrzymaliśmy dotąd żadnej odpowiedzi. Bez współpracy nie da się załatwić spraw drobnych, a co dopiero tak skomplikowanych jak Panama Papers. Nie widać tam chęci współpracy – mówi prokurator Mateusz Wolny.

– W sprawę takiego kalibru musi się zaangażować państwo, nie tylko prokuratura, choć to ona ma szerokie uprawnienia. Łącznie z możliwością podejmowania czynności poza granicami kraju i współpracy z różnymi służbami z różnych krajów – uważa emerytowany już dziś prokurator Wacław Kalicki, przez lata zajmujący się przestępczością międzynarodową.

Skoro informacji potrzebnych prokuraturze nie można zdobyć, to może dałoby się je kupić? Rządy kilku krajów tak właśnie zrobiły.

– Nie można mówić o kupowaniu dowodów. Kupuje się informacje, np. o obywatelach posiadających konta w konkretnym miejscu na świecie, i potem na tej podstawie występuje z pytaniem w sprawie każdej z osób. W ten sposób gromadzi się dowody. Nie ma żadnych przeszkód, by w ten sposób zadziałał też polski rząd – uważa Kalicki. Zastrzega, że cały proceder musiałby być objęty tajemnicą. – To nic innego jak działanie operacyjne, niejawne. Na podobnych zasadach policja stosuje kontrolę operacyjną czy zakup kontrolowany. Dojście do prawdy i ukaranie winnych jest zadaniem nadrzędnym – dodaje.

O tym, czy korzystaliśmy już z takiej metody, nikt oficjalnie mówić nie chce. Podobno zdarzyło się to tylko raz. Mając na uwadze dotychczasowe trudności w kontaktach ze stroną panamską, jedno jest pewne: sprawa potrwa długo.

Bywa łatwiej

Są jednak śledztwa, również skomplikowane, które udaje się zakończyć. Polscy prokuratorzy coraz chętniej korzystają z pomocy prawnej i zwracają się do swoich zagranicznych kolegów np. o przesłuchanie konkretnej osoby. Coraz więcej identycznych wniosków trafia również do nas z zagranicy. W 2015 r. było ich o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Z danych Prokuratury Generalnej wynika, że każdego roku wysyłamy ok. 7 tys. wniosków o pomoc prawną. Niemal tyle samo przychodzi do nas.

– To sprawa migracji – uważa prokurator Marcin Klimczak. – Masa ludzi przekracza granice, wyjeżdża do pracy. Nie każdy musi być od razu podejrzanym. Wystarczy, że będzie istotnym świadkiem zdarzenia i pewne jest, że bez odebrania od niego zeznań się nie obejdzie – dodaje.

Na liście państw, które najczęściej prosimy o pomoc, są Niemcy (w minionym roku wysłaliśmy tam 2205 wniosków), Wielka Brytania – 564, Ukraina – 361, Holandia – 257, Czechy – 241, Francja – 221, Włochy – 201. Średni czas udzielenia pomocy to pięć miesięcy, u nas – 1,5 miesiąca.

W jakich sprawach korzystamy ze wsparcia śledczych z zagranicy? Niemal we wszystkich: od zwykłych kradzieży przez pranie pieniędzy, przestępstwa korupcyjne aż po afery gospodarcze. Zdarzają się też coraz częściej wnioski w sprawach przestępczości internetowej i bankowej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA