fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Doradca Trumpa: Miny z Iranu mogły uszkodzić tankowce

AFP
Doradca Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, John Bolton oświadczył, że miny morskie "prawdopodobnie z Iranu" zostały użyte do ataku na tankowce u wybrzeży ZEA, do którego doszło w maju. Bolton ostrzegł Iran pod przeprowadzeniem kolejnych tego typu operacji - informuje Reuters.

Bolton oświadczył, że "rozważne i odpowiedzialne" podejście przyjęte przez USA, które zwiększyły swoją obecność wojskową w regionie, wysłało jasny sygnał do Iranu i jego sojuszników, że tego typu działania narażają ich na "bardzo silną odpowiedź USA".

Bolton odpowiadał na pytania dziennikarzy w Abu Zabi, przed pilnym szczytem przywódców państw arabskich jaki odbędzie się w Arabii Saudyjskiej w czwartek. Na szczycie mają zostać przedyskutowane konsekwencje ataków na tankowce i ataków dronów na infrastrukturę związaną z wydobyciem ropy w Arabii Saudyjskiej.

Teheran twierdzi, że nie miał niczego wspólnego z żadnym z tych ataków. Rzecznik irańskiego MSZ Abbas Mousavi nazwał wypowiedź Boltona "niedorzecznym stwierdzeniem".

ZEA jak na razie oficjalnie nie obciążyły nikogo odpowiedzialnością za sabotaż, jakiego ofiarą padły cztery tankowce u wybrzeży tego kraju (dwa z nich pływały pod banderą Arabii Saudyjskiej).

Tymczasem Rijad oskarżył Teheran o zlecenie ataków z użyciem dronów na saudyjską infrastrukturę naftową. Ataku mieli dokonać wspierani przez Iran Huti biorący udział w wojnie domowej trwającej w Jemenie.

Bolton zapowiedział, że USA rozmawiają obecnie ze swoimi sojusznikami w rejonie Zatoki Perskiej na temat kolejnych kroków, których celem będzie "wyjaśnienie Iranowi i jego poplecznikom, że tego typu działania (ataki na tankowce, ataki z użyciem dronów - red.)" spotkają się z bardzo silną odpowiedzią ze strony Amerykanów.

Źródłem napięć w relacjach między USA a Iranem jest jednostronne wypowiedzenie przez USA porozumienia nuklearnego zawartego przez mocarstwa Zachodnie z Iranem w 2015 roku. Donald Trump wypowiedział to porozumienie w maju 2018 roku domagając się wynegocjowania nowej umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego, a także programu rakietowego.

Jesienią 2018 roku USA nałożyły sankcje na Iran, wprowadzając m.in. embargo na import irańskiej ropy. Początkowo osiem krajów (w tym m.in. Chiny i Turcja) korzystały z wyłączenia spod sankcji, ale od maja 2019 roku embargo ma charakter bezwzględny. Celem USA jest doprowadzenie do spadku eksportu ropy przez Iran do zera, tak aby wywrzeć ekonomiczną presję na Teheran i zmusić Iran do rozpoczęcia negocjacji z USA.

W odpowiedzi na rozszerzenie sankcji przez USA Iran zagroził m.in. blokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby zakłócić transport ropy z innych krajów Zatoki Perskiej. Z kolei USA zdecydowały się na wysłanie w rejon Iranu grupy bojowej lotniskowca Abraham Lincoln i grupy zadaniowej bombowców B-52, a także baterii Patriotów, w związku ze zdobytymi przez amerykański wywiad informacjami, że siły amerykańskie stacjonujące na Bliskim Wschodzie mogą stać się celem ataku ze strony Iranu lub jego sojuszników.

"New York Times" ujawnił, że w przypadku ataku na siły USA, Waszyngton chce wysłać nawet 120 tys. żołnierzy do Iraku. Oficjalnie administracja Donalda Trumpa zdementowała te doniesienia.

W związku z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie USA podjęły decyzję o ewakuacji części swojego personelu dyplomatycznego z Iraku, a Wielka Brytania podniosła poziom zagrożenia dla swoich żołnierzy w tym kraju. Z kolei Niemcy przerwali szkolenie irackich żołnierzy - również ze względów bezpieczeństwa.

Przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przekonują, że okręty USA w rejonie Bliskiego Wschodu znajdują się w zasięgu irańskich rakiet. Z kolei prezydent Donald Trump stwierdził, że jakikolwiek atak na siły USA ze strony Iranu będzie "oficjalnym końcem" tego państwa.

Europejscy sojusznicy USA wyrażają zaniepokojenie możliwością eskalacji konfliktu, który - zdaniem szefa brytyjskiego MSZ, Jeremy'ego Hunta, może nawet doprowadzić do "przypadkowego wybuchu konfliktu". Zaniepokojenie rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie wyraziła też Rosja (prezydent Władimir Putin spotkał się w Soczi, 14 maja, z sekretarzem stanu USA Mike'm Pompeo).

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA