fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Prawnicy zdziwieni decyzją prokuratury ws. ataku na Magdalenę Ogórek

Magdalena Ogórek
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Publiczne znieważenie i pomawianie - na takiej podstawie warszawska prokuratura wszczęła dochodzenie związane z incydentem przed budynkiem TVP Info.

Postępowanie w warszawskiej Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Śródmieście Północ zostało wszczęte już trzy dni po incydencie przed siedzibą TVP, 5 lutego. - Dochodzenie wszczęto w związku z wpływem do materiałów, jakie w tym zakresie zgromadziła policja - informuje rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej Łukasz Łapczyński.

- Prowadzone jest ono w sprawie publicznego znieważenia pokrzywdzonej słowami powszechnie uznawanymi za obraźliwe oraz pomawiania pokrzywdzonej o takie postępowanie, które mogłoby ją poniżyć w opinii publicznej, przy czym czynu tego dokonano z błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie dla porządku prawnego - podkreśla.

Portal Onet.pl zwraca uwagę, że przestępstwa ścigane z art. 212 i 216 kk to sprawy prywatnoskargowe. Oznacza to, że aby wszcząć postępowanie, pokrzywdzony sam powinien skierować sprawę do sądu. Oczywiście, także w tzw. prywatkach, czyli sprawach prywatnoskargowych prokuratura może sama wszcząć postępowanie lub się do sprawy włączyć - o ile śledczy uznają, że wymaga tego ważny interes społeczny.

- Powiem szczerze, że nigdy się z czymś takim nie spotkałam, to jakiś ewenement - mówi Onetowi adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram z Inicjatywy "Wolne Sądy" i Komitetu Obrony Sprawiedliwości. - Nie przypominam sobie, by podobne standardy stosowane były wobec, choćby osób protestujących przed Sejmem, które wielokrotnie były bez ogródek lżone. Nie pamiętam też, by prokuratura była równie aktywna w przypadku tzw. kobiet z mostu, które zaatakowali narodowcy tylko dlatego, że 11 listopada stanęły z transparentem "Faszyzm stop" i zostały pobite. Przeciwnie, wtedy prokuratura śledztwo umorzyła, uznając, że nie ma interesu społecznego, by sprawców pobicia ścigać - przypomina mec. Gregorczyk-Abram.

Sędzia Dariusz Mazur, karnista, rzecznik Stowarzyszenia "Themis", w rozmowie z Onetem podkreśla, że w każdej sytuacji sprawy prywatnoskargowej prokuratura może się włączyć, jeśli uzna, że przemawia za tym ważny interes społeczny.

- Najwyraźniej tu do nich ten interes "przemówił" - mówi. - Jak rozumiem, prokuratorzy uznali, że pani, której sprawa dotyczy, jest albo upośledzona, albo nie umie mówić, nie umie sama się bronić, ani wnieść aktu oskarżenia, taka "niemota" po prostu. Do tego nie stać jej pewnie na adwokata, więc interes społeczny wymaga, by ruszyć jej w sukurs - sędzia nie kryje ironii.

- Powiem szczerze, to jest co najmniej dziwne. Dawno temu, w czasach słusznie minionych, interes jedynej słusznej partii był często utożsamiany z interesem społecznym, i tu wydaje mi się, że mamy podobną sytuację - podkreśla sędzia Mazur. - Jak w PRL-u, interes społeczny jest tam, gdzie go partia rządząca dostrzeże. A gdzie nie dostrzeże - interesu nie ma. Komuna wraca w pełnej krasie - mówi sędzia.

Źródło: Onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA