fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Stefan W. został pokrzywdzonym. Film z ataku na prezydenta Gdańska upubliczniono nielegalnie

Fotorzepa/Karol Kacperski
Film przedstawiający cały przebieg ataku na prezydenta Gdańska został bezprawnie upubliczniony na portalach społecznościowych. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Śledczy sprawdzają, kto ujawnił dane osobowe i umieścił w internecie zdjęcia zabójcy prezydenta Gdańska zrobione już po zatrzymaniu. Prokuratura Rejonowa w Gdyni nadzoruje wszczęte 24 stycznia śledztwo dotyczące bezprawnego utrwalenia 14 stycznia wizerunku podejrzanego Stefana W., a następnie ujawnienia go w mediach społecznościowych.

Przedmiotem śledztwa jest też upublicznienie filmu przedstawiającego przebieg ataku na prezydenta na portalach społecznościowych. Tymczasem film jest dowodem w sprawie zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza.

Śledztwo prowadzone jest o czyny z art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych oraz z art. 241 § 1 kodeksu karnego. Oba czyny zagrożone są karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do lat dwóch.

W toku śledztwa dwóm funkcjonariuszom Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku prokurator przedstawił zarzut rozpowszechniania wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym.

Jak ustalono, jeden z funkcjonariuszy telefonem komórkowym nagrał odtwarzany na monitorze służbowym film zabezpieczony procesowo od stacji TVN. Następnie przekazał go koledze z wydziału, a ten udostępnił w grupie funkcjonariuszy za pośrednictwem WhatsApp.

Przesłuchani w charakterze podejrzanych nie przyznali się do popełnienia zarzuconego im czynu. Prokurator zastosował wobec obu podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych.

Śledczy kontynuują czynności. Mają ustalić, kto upublicznił film na portalach społecznościowych oraz kto wykonał i upublicznił zdjęcie z wizerunkiem podejrzanego Stefana W. Na zdjęciu W. ma na sobie zielony uniform i założone kajdanki. Widać również, iż mężczyzna ma owiniętą bandażem rękę, a na twarzy ślady pobicia.

Sprawa miała swój początek od zapytania jednego z dziennikarzy, który chciał wiedzieć, w jakim stopniu można posługiwać się wizerunkiem W.

Teraz śledczy czekają na opinię biegłych po badaniach psychiatrycznych, które Stefan W. przeszedł pod koniec stycznia. Wyniki poznamy prawdopodobnie ok. 20 lutego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA