Niedawno miałem okazję zwiedzić wystawę poświęconą filmom o Harrym Potterze w podlondyńskim studiu Warner Bros. Ogromne hangary wypełniały kostiumy, fragmenty scenografii i animatronika. Najstarsze z eksponatów liczyły sobie już niemal ćwierć wieku. Oglądając tę imponującą kolekcję, rozmachem przewyższającą niejedno muzeum, miałem wrażenie obcowania nie tyle z dziełem popkultury, co z artefaktami pewnej epoki historycznej.
Saga o przygodach nastoletniego czarodzieja, choć należy do gatunku fantasy, jest bowiem odbiciem czasów, w jakich powstała. Kapsułą, w której udało się zamknąć duch epoki „końca historii” – przekonania o wiecznym trwaniu liberalnych wartości i opartego na nich globalnego porządku.