Reklama

„Harry Potter” to odbicie czasów dobrobytu. Pokolenie Z żyje już w innej epoce

Potteromanii najłatwiej było ulec w świecie, który miał w sobie coś z „magii”. W którym wierzono, że nie będzie już wielkich przełomów i z wielkich wojen, a jedyną walką będzie ta duchowa z własnymi słabościami. Młodsze generacje Z i Alpha żyją już w innej epoce.
Dominujące poglądy epoki, w której J.K. Rowling tworzyła swoje dzieło, jak i jej główny lęk, przenik

Dominujące poglądy epoki, w której J.K. Rowling tworzyła swoje dzieło, jak i jej główny lęk, przeniknęły na karty powieści. Na zdjęciu: Emma Watson (w ekranizacji odtwórczyni roli Hermiony Granger), Daniel Radcliffe (Harry Potter) i Rupert Grint (Ron Weasley)

Foto: mat. pras.

Niedawno miałem okazję zwiedzić wystawę poświęconą filmom o Harrym Potterze w podlondyńskim studiu Warner Bros. Ogromne hangary wypełniały kostiumy, fragmenty scenografii i animatronika. Najstarsze z eksponatów liczyły sobie już niemal ćwierć wieku. Oglądając tę imponującą kolekcję, rozmachem przewyższającą niejedno muzeum, miałem wrażenie obcowania nie tyle z dziełem popkultury, co z artefaktami pewnej epoki historycznej.

Saga o przygodach nastoletniego czarodzieja, choć należy do gatunku fantasy, jest bowiem odbiciem czasów, w jakich powstała. Kapsułą, w której udało się zamknąć duch epoki „końca historii” – przekonania o wiecznym trwaniu liberalnych wartości i opartego na nich globalnego porządku.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama