fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Czarnecki: Gdyby nie było demokracji Senat byłby w rękach PiS

tv.rp.pl
Opozycja przejęła Senat i w ten sposób zaprzeczyła swojej głównej tezie o tym, że w Polsce nie ma demokracji, bo gdyby nie było demokracji, to Senat byłby w rękach PiS-u – mówił w #RZECZoPOLITYCE europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Michał Kolanko: Dzień dobry, Michał Kolanko, #RZECZoPOLITYCE. Moim gościem jest Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS-u.

Ryszard Czarnecki: Dzień dobry.

Komisja Europejska nie rozpoczęła jeszcze pracy, czy myśli pan, że to przeszkadza samej UE w jej działaniu?

Komisja Europejska miała powstać 1 listopada, na skutek tego, że po raz pierwszy w historii EWG i UE, Parlament Europejski zawetował aż troje kandydatów na komisarzy, mówię o kandydaturach z Francji, Węgier i Rumunii. To spowodowało przesunięcie w czasie, komentatorzy mówią nawet, że Komisja może powstać 1 stycznia.

Niedługo exposé premiera Morawieckiego, jakie będą teraz priorytety PiS-u w Europie, jeśli mają być to sprawy europejskie, to zakładam, że rzeczy dotyczące budżetu, spójności, pewnie kwestie dotyczące klimatu i sprawy energetyczne?

Trafił pan w sedno w dwóch trzecich. Uważam, że dla rządu będą trzy priorytety. Otóż po pierwsze kwestia poprawy relacji z UE - i sądzę, że to już się dokonuje, poparliśmy panią Ursulę von der Leyen, dzięki nam została przewodniczącą Komisji Europejskiej, wygrała głosowanie 5 głosami, a 26 europosłów PiS-u ją poparło, więc dzięki nam wygrała. Oczywiście także jest kwestia wieloletniego budżetu na lata 2021-2027 i jeszcze kwestia polityki klimatycznej. Mówiąc wprost - po to następuje zmiana strukturalna i personalna w rządzie, by te problemy rozwiązać. Michał Kurtyka obejmuje stanowisko ministra klimatu, który jest osobą bardzo dobrze ocenianą w UE i w ogóle świecie międzynarodowym. To człowiek, który jest autorem bardzo dobrego szczytu klimatycznego w Katowicach w grudniu 2018. W moim przekonaniu to osoba, która zna obce języki, ma dobre relacje z UE, może łagodzić napięcia, które - nie ma co ukrywać - pojawią się. Pan (Frans) Timmermans, który teraz zajmuje się problemami klimatycznymi, nie będzie raczej lał oliwy na wzburzone morze i pan minister Kurtyka będzie bardzo dobrą osobą do łagodzenia takich konfliktów.

Mówi pan, że exposé jest oczekiwane także w Europie, czy pana koledzy i koleżanki w Brukseli dzwonią, pytają co będzie?

Przede wszystkim ci, którzy nie do końca wierzyli w to, że PiS będzie kontynuować rządzenie Polską, w tej chwili pogodzili się z faktem. Z całym szacunkiem dla polskiego Senatu, bo akurat PO chciała go zlikwidować przed laty, a ja zawsze byłem za tym, żeby tą ważną instytucję z punktu widzenia historii Polski zachować. Wyniki wyborów do Senatu nie są jednak za bardzo komentowane, dla Zachodu liczy się kto rządzi, a rządzi PiS. Na pewno exposé będzie o tyle istotne, że bardzo często moi koledzy np. z Niemiec, eksponowali różne elementy spektakularne, typu usunięcie flagi z KPRM-u, wypowiedzi poszczególnych posłów z PiS-u, bardzo euro-negatywistyczne, chociaż tych osób nie ma już polskim Sejmie. Myślę, że pan premier Morawiecki położy nacisk, żeby pokazać, iż Polska jest integralną częścią Wspólnoty Europejskiej.

Zmienił się układ sił, profesor Tomasz Grodzki, senator PO, jest marszałkiem Senatu i od razu pojawiła się kwestia relacji z USA, bo profesor Grodzki zapowiedział, że pojedzie z oficjalna wizytą do USA. Czy to jest dobry pomysł?

Marszałek jeździć nawet powinien, żeby spotykać się z Polakami w Ameryce, to jest jego obowiązek od czasów II Rzeczpospolitej. Marszałek Senatu, trzecia osoba w państwie, ma formalny obowiązek w imieniu państwa polskiego kontaktować się i wspierać Polaków za granicami kraju. Zresztą obecny rząd PiS-u przesunął istotne środki z MSZ do Senatu, właśnie jeśli chodzi o wspieranie Polaków za granicami kraju.

Teraz politycy PiS-u chyba żałują?

Pytanie, czy taka konstrukcja Senatu utrzyma się do końca kadencji, tego nie wiemy. Myślę, że duży błąd pana marszałka Grodzkiego, to wpisywanie się w te nieszczęsne i źle przez Polaków przyjmowane, także przez wyborców opozycji, pohukiwania opozycji, że dziś ulica - jutro zagranica. Polacy nawet jeśli nie głosują na PiS, to źle oceniają polityków, którzy skarżą się na własny kraj u obcych, czy to Niemcy, czy UE, czy Francja, czy Amerykanie. Pan marszałek Senatu wpisuje się w kiepską koleinę.

Później trochę złagodził swoje wypowiedzi.

Zrozumiał, że popełnił błąd, natomiast politykę zagraniczną uprawia oczywiście rząd. To nie jest tak, że wyłącznie rząd - np. w Skandynawii jest praktyka, że parlament ma istotny wpływ na politykę zagraniczną, ale przede wszystkim mówimy w kontekście Sejmu. W szwedzkim Riksdagu, czy duńskim Rigsdagu, w negocjacjach o wejściu tych krajów do UE, to parlament akceptował rozdziały negocjacyjne, ale to jest tradycja skandynawska, nie polska. Myślę, że pan marszałek Grodzki ma duże ambicje polityczne i chce, żeby Senat był elementem opozycji wobec władzy.

Na pewno wielokrotnie przez ostatnie lata spotkał się pan z pytaniami w mediach zachodnich dotyczących końca demokracji w Polsce. Taka teza była wielokrotnie powtarzana, te nagłówki teraz wracają, czy myśli pan, że kiedy opozycja wygrała w Senacie, to czy zmieni to obraz Polski?

To na pewno zakłóciło tę narrację opozycji, która mówiła, że jest kaczym, dyktatura i koniec demokracji. Później okazuje się, że w tej rzekomej dyktaturze, Senat pada „łupem” opozycji, więc było to zupełnie niezborne. W moim przekonaniu trzeba liczyć się z faktami, opozycja przejęła Senat, natomiast zaprzeczyła swojej głównej tezie, że w Polsce nie ma demokracji, bo gdyby nie było demokracji, to Senat byłby w rękach PiS-u.

Wszystko wskazuje na to, że kandydatką Koalicji Obywatelskiej (na prezydenta) będzie Małgorzata Kidawa-Błońska. Czy sprawy zagraniczne będą istotnym obszarem w starciu Andrzeja Dudy z panią Kidawą-Błońską i z innymi kandydatami?

Nie mówię, że to jest priorytet, to może temat nr 6 albo 7 w każdej kampanii. Prawdopodobnie w Ameryce, w Europie, w Polsce jest tak, że sprawy zagraniczne nie decydują o wyniku wyborów, ale mogą mieć na to jakiś wpływ. Powiem wprost - w tym obszarze prezydent Duda zdecydowanie góruje, ponieważ pani wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska, jako rzecznik rządu, jeśli chodzi o politykę zagraniczną, kompletnie nie zaistniała, a tutaj sukcesy Andrzeja Dudy są bardzo duże, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie NATO za jego kadencji. Żołnierze amerykańcy w Polsce są w bardzo dużej liczbie, także specjalne relacje polsko-amerykańskie, zniesienie wiz... Jednym słowem, prezydent Andrzej Duda, będzie punktował bardzo wyraźnie, a inni kandydaci tych atutów nie mają.            

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA