fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Poseł PiS: Sprawa lotów marszałka pewnym podsumowaniem naszych rządów

Fotorzepa / Jerzy Dudek
- Jeżeli marszałek Sejmu złamał prawo, to marny jego los - powiedział poseł PiS Jan Dziedziczak, odnosząc się w Polsat News do sprawy lotów Marka Kuchcińskiego rządowymi samolotami.

W środę w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej odbyło się spotkanie kierownictwa partii. Jan Dziedziczak potwierdził, że jednym z omawianych tematów była sprawa lotów marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ma w czwartek wygłosić oświadczenie. Dziedziczak przyznał, że nie brał udziału w naradzie. - Ja jestem skromnym szeregowym posłem. To było grono najważniejszych polityków - powiedział w Polsat News.

Pytany, czy latał z marszałkiem Kuchcińskim, Dziedziczak odparł, że nie. - Gdybym nawet latał z marszałkiem, to oznaczałoby to, że nie korzystam z innych różnych narzędzi, które przysługują posłom - zaznaczył. Dodał, że gdyby chodziło o dojazd na miejsce jakiegoś wydarzenia w charakterze posła, to nie widziałby w tym nic złego. - Rozumiem, że dyskusja toczy się o tym, czy VIP-y powinny latać z rodzinami - powiedział.

Dziedziczak odniósł się też do wypowiedzi posła PiS Stanisława Piotrowicza, który przyznał, że leciał rządowym samolotem z marszałkiem Sejmu i swoją żoną z Warszawy do Rzeszowa. Powiedział, że był to "wypadek losowy" i że chodziło o transport leków dla żony, które muszą być zamrożone. Piotrowicz ocenił, że w wyjątkowej sytuacji marszałek nie odmówiłby lotu także zwykłemu obywatelowi. - Jednak nie idźmy tą drogą - skomentował Dziedziczak.

Zapewnił, że sprawa lotów marszałka jest badana. - I tutaj nie ma żadnej taryfy ulgowej. Jesteśmy zdeterminowani, żeby opinia publiczna poznała wszystkie fakty, również te niewygodne, jeśliby się pojawiły - oświadczył polityk. - Kierownictwo partii bardzo stanowczo zażądało nie kluczenia, tylko prawdziwych informacji - dodał.

Dziedziczak oświadczył, że Jarosławowi Kaczyńskiemu zależy na "odejściu od arogancji władzy". Polityk przypomniał jednocześnie słowa prezesa PiS z 2011 r. Pytany o loty premiera Donalda Tuska z Warszawy do Gdańska Kaczyński mówił, że szef rządu ma prawo latać i że nie każdy premier musi być z Warszawy. - W naszym ugrupowaniu nie ma takiego zacięcia opozycji totalnej - powiedział Dziedziczak podkreślając, że prezes PiS nie skrytykował ówczesnego szefa PO za 175 lotów w ciągu czterech lat jego pierwszej kadencji.

- Donald Tusk też latał z rodziną, z żoną, córką, ba, nawet z chłopakiem córki. Ale wtedy jakoś może media inaczej trochę pracowały - mówił Dziedziczak. - Później media donosiły, że marszałek Bogdan Borusewicz latał chyba 700 razy po to, jak nieoficjalnie donosiła jedna z gazet, bynajmniej nie związana z naszym obozem, żeby wyprowadzać psa - dodał.

Pytany o przypadek, gdy samolotem rządowym podróżowała sama żona marszałka Kuchcińskiego, Dziedziczak przypomniał, że marszałek Kuchciński "oddał pieniądze za ten lot". - Myślę, że opinii publicznej należy się słowo "przepraszam" - dodał. Podkreślił, że rządy PO-PSL po ujawnieniu lotów Tuska i Borusewicza nie zajęły się prawnym uporządkowaniem zasad korzystania z transportu lotniczego polityków, a PiS w wyniku sprawy Kuchcińskiego robi to. Na uwagę, że może wystarczyłoby przestrzegać instrukcji HEAD, Dziedziczak odparł: - To prawda, ale chcemy to doprecyzować.

- Jeżeli jakiś polityk na przykład życzyły sobie i byłaby taka możliwość, żeby zabrać na pokład członka rodziny, niech płaci, tak jak wszyscy - powiedział. - Nie będzie już przewożenia żony, córki, chłopaka - zapewnił.

- Powiem jeszcze jedną rzecz, myślę, że ciekawą. Troszkę ta sprawa lotów marszałka Kuchcińskiego jest pewnym podsumowaniem naszych rządów, mianowicie (to jest - red.) jedyna afera, którą znalazła totalna opozycja - powiedział Jan Dziedziczak. - Po rządach PO-PSL: afera vatowska, afera Amber Gold, wyrzucanie ludzi z kamienic itd. - dodał. Według Dziedziczaka, afery z czasów PO-PSL i z czasów PiS są "nieporównywalne". - Że w pustym samolocie marszałek Kuchciński zabrał kogoś na pokład? Nie złamał prawa. Wyjaśniamy to. Jeżeli złamał prawo, to marny jego los - powiedział poseł.

Przed kilkoma dniami Radio Zet podało, iż dotarło do dokumentów potwierdzających sześć lotów, podczas których na pokładzie rządowego samolotu znajdował się marszałek Sejmu Marek Kuchciński, członkowie jego rodziny oraz oficer Służby Ochrony Państwa.

Według informacji Radia Zet, w lotach marszałkowi Kuchcińskiemu towarzyszyli najbliżsi "w różnym składzie" - albo żona, albo córka, albo synowie. Dwa z sześciu lotów marszałek odbył na pokładzie najnowszego rządowego samolotu Gulfstream G550.

Na informacje Radia Zet zareagowało Centrum Informacyjne Sejmu. "Każda ze zrealizowanych samolotem rządowym podróży drugiej osoby w państwie miała charakter służbowy" - oświadczyło.

Według CIS, kalendarz marszałka Sejmu "jest bardzo napięty", a Kuchciński "realizuje średnio ok. 30 spotkań służbowych w miesiącu, nie licząc obowiązków podstawowych związanych z funkcjonowaniem" Sejmu.

Zdaniem Centrum, podróże lotnicze realizowane przy pomocy samolotów rządowych są najbezpieczniejszym i najkorzystniejszym logistycznie sposobem na pogodzenie licznych obowiązków.

"Odnosząc się do dat wskazanych w dzisiejszych doniesieniach CIS podkreśla, że były to podróże realizowane zazwyczaj w bezpośredniej styczności kalendarzowej z posiedzeniami Sejmu, co nakładało na Kancelarię Sejmu dodatkowe zadania o charakterze logistycznym" - stwierdziło CIS.

Odnosząc się do informacji, że z marszałkiem Kuchcińskim podróżowali członkowie jego rodziny Centrum oświadczyło, że "obecność dodatkowych osób na pokładzie nie wpływa w żadnej mierze na koszt przelotu".

"Z możliwości towarzyszenia marszałkowi Sejmu w podróżach korzystają zresztą przede wszystkim reprezentanci Izby, pracownicy Kancelarii Sejmu oraz funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa, co ułatwia sprawną realizację programu podróży, a zarazem nie ma nic wspólnego z korzyściami o charakterze osobistym" - podało CIS.

Po ujawnieniu informacji o podróżach rządowym samolotem Kuchcińskiego w towarzystwie rodziny, Platforma Obywatelska złożyła wniosek o jego odwołanie ze stanowiska.

Już w dniu ujawnienia informacji przez Radio Zet media podały, że Jarosław Kaczyński osobiście zdecydował, że Kuchciński ma pokryć koszty przelotów swojej rodziny rządową maszyną. Co więcej, stwierdził, że takie sytuacje są niedopuszczalne i nie mogą się nigdy powtórzyć. Taką informację podało RMF FM.

Informację o zwrocie kosztów i przekazaniu ich na cele charytatywne potwierdził dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka. Dodał, że zgodnie z umową Kancelarii Sejmu z PLL LOT "koszty przelotów poselskich są zryczałtowane na poziomie 572,40 zł i w ten sposób zostanie ustalona wysokość przelewu". Grzegrzółka przekazał, że marszałek Sejmu przekazał 15 tysięcy złotych na cele charytatywne w związku z 23 lotami w tej kadencji, w czasie których marszałkowi towarzyszyli członkowie rodziny.

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA