fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Jazda na suwak: sposób dla cwaniaków

Resort infrastruktury, prawnicy i policjanci sprzeczają się ?o to, który kierowca ?ma pierwszeństwo.
rp.pl
Przepisy, które miały ułatwić życie kierowcom w korkach, budzą wątpliwości. Nie ma pewności, który kierowca ma pierwszeństwo.

Przepisy dotyczące jazdy na suwak miały precyzować sposób zachowania kierowców w sytuacji występowania zatoru na drodze przy jednoczesnym zanikaniu pasa ruchu lub występującej na nim przeszkody. Nie wszędzie się jednak jak na razie udało. Widać to po liczbie interpretacji i wątpliwościach, które w ciągu zaledwie kilku dni obowiązywania przepisów się pojawiły. Najczęściej zadawane pytanie to, kto ma pierwszeństwo.

Wcale nie jest to takie oczywiste

Kierowca na zanikającym pasie ma pierwszeństwo przed tym, który znajduje się na pasie tzw. głównym – taką metodę zaleca Ministerstwo Infrastruktury.

Taka interpretacja budzi jednak sprzeciwy.

– Jazda na suwak jest wzorowana na rozwiązaniu zastosowanym w art. 18 i 18a prawa o ruchu drogowym. Czyli suwak nie daje pierwszeństwa – twierdzą prawnicy.

Jeszcze inne zdanie ma policja.

– Jazda na suwak wymaga spełnienia pewnych warunków. Pierwszeństwo na zanikającym pasie dotyczy tylko pewnych sytuacji – twierdzi konsekwentnie. I to jej opinia powinna być przede wszystkim brana pod uwagę. Powód? To drogówka pierwsza pojawia się na miejscu kolizji czy wypadku.

– Kierujący pojazdem znajdujący się na pasie, na którym z różnych względów (zanikanie, przeszkoda) nie można kontynuować jazdy, jest w uprzywilejowanej sytuacji i powinien zostać wpuszczony przez kierującego jadącego sąsiednim pasem na pas ruchu, na którym kontynuowanie jazdy jest możliwe – tłumaczy Radosław Kobryś z Komendy Głównej Policji. – Bardzo ważne jest, by, tak samo jak w przypadku prawdziwego suwaka, dojeżdżać do końca pasa, który się kończy. Tam na zmianę przejeżdżają wtedy samochody z obu pasów, jeden z prawej, jeden z lewej – tłumaczy Krzysztof Markiewicz z WORD.

Ze zmienionej zasady pierwszeństwa nie może skorzystać osoba, która zechce zmienić pas jeszcze przed dojechaniem do mety kończącego się lub zablokowanego pasa jezdni. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbowała takiego manewru, ale nie może liczyć na skorzystanie z przywileju pierwszeństwa.

Musi być korek i koniec pasa

Policja zastrzega, że aby doszło do zastosowania suwaka, muszą być spełnione pewne warunki. Po pierwsze, musi występować znaczne zmniejszenie prędkości, a więc zazwyczaj będzie to spowolnienie „zatorem drogowym", w którym pojazdy stoją lub poruszają się z niewielką prędkością (czyli korek, kolizja bądź awaria pojazdu).

Po drugie, miejsce wjazdu zostało wyraźnie określone jako końcowy odcinek pasa ruchu bezpośrednio przed miejscem wystąpienia przeszkody lub miejscem jego zanikania. Chodzi o to, aby uniknąć próby zmiany pasa ruchu jednocześnie przez kilku kierowców w kilku miejscach, co niewątpliwie nie sprzyja płynności ruchu. I w żadnym wypadku nie daje pierwszeństwa.

A o tym, jak pokazuje rzeczywistość na drodze, nie wszyscy kierowcy pamiętają.

– To teraz się zacznie wolnoamerykanka. Jestem pewny, że będzie to dla drogowych cwaniaków doskonały sposób na ominięcie korków – uważa Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców. I dodaje, że przy kulturze jazdy, jaka obowiązuje w Polsce, należałoby się postarać o szeroką akcję edukacyjną w tej sprawie, inaczej będzie dużo więcej kolizji i stłuczek, nie wspominając o zwykłych wymuszeniach pierwszeństwa.

– Są sprawy, których kierowca na drodze nie może się domyślać – dodaje Łukasik. Jego zdaniem regulacje przeznaczone dla wielu milionów kierowców powinny być jednoznaczne i precyzyjne, i to od początku do końca.

Policja uspokaja.

– Kierujący zmieniający pas ruchu w sytuacji jazdy na suwak nie zostaje zwolniony z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności – przypomina Kobryś.

Przypomnijmy: za niestosowanie jazdy na suwak grozi od 20 zł do 500 zł mandatu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA