fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Dobry urlop jest w tym roku jeszcze ważniejszy niż wcześniej

Adobe Stock
Chociaż czas pandemii zwiększył u wielu osób poziom zmęczenia, to na wakacjach nie potrafimy oderwać się od pracy.

Tylko 36 proc. polskich pracowników stwierdziło w badaniu firmy rekrutacyjnej HRK, że w czasie urlopu są w stanie wyłączyć telefon czy też nie odbierać firmowych e-maili. Co prawda trzech na dziesięciu zastrzega, że odbierają tylko e-maile i telefony od bezpośredniego przełożonego, ale taka sama grupa jest w stałym kontakcie ze wszystkimi w firmie.

W te wakacje o oderwanie się od pracy może być jeszcze trudniej. Trudniej może być też o uzyskanie urlopu, szczególnie takiego, który w zgodzie z kodeksem pracy powinien trwać bez przerwy 14 dni. Według firmy doradczej Conperio, zajmującej się audytem absencji chorobowej, wiele firm po okresie zamrożenia czy mocnego ograniczenia działalności wraca teraz do pracy, próbując odrobić straty spowodowane przez lockdown. Uderzy to w plany ich pracowników– część Polaków może nie dostać zgody na urlop w czasie wakacji. Inni będą łączyć go z obowiązkami zawodowymi.

Łatwiej o stały kontakt

Jak ocenia Aneta Czernek, menedżer w HRK, obecna sytuacja nie sprzyja spokojnemu spędzeniu urlopu, tym bardziej że znacząca część Polaków nadal liczy się z utratą pracy. W czerwcowym badaniu agencji zatrudnienia Randstad takie ryzyko wskazało 38 proc. pracowników, z czego 16 proc. oceniało je jako duże.

Czytaj także: W czasie pandemii pracownicy rzadziej skarżą się na pracodawców

– Chęć utrzymania posady skłania wiele osób do ciągłego pozostawania w kontakcie z firmą – twierdzi Czernek. Przypomina, że aż 28 proc, ankietowanych przez HRK pracowników boi się popełnienia błędu, który pociągnie za sobą poważne konsekwencje, a 15 proc. odczuwa strach przed szefem.

W rezultacie nawet na urlopie wykazują gotowość odpowiadania na ważne wiadomości (co oznacza, że na bieżąco sprawdzają służbową skrzynkę e-mailową) albo nawet wykonania powierzonych im zadań. – Zadeklarowane 14 dni urlopu zmieniają się w rezultacie w dwutygodniowy zdalny tryb pracy – zaznacza ekspertka HRK. Ryzyko takiej sytuacji jest teraz tym większe, że w wielu firmach wymuszona przez pandemię praca z domu spowodowała też inwestycje, które usprawniły zdalną współpracę.

Może to być dodatkową zachętą do łączenia wypoczynku z obowiązkami zawodowymi. Jest to zresztą niemal standardem w przypadku wolnych strzelców (freelancerów) i wielu osób zatrudnionych na czasowych kontraktach.

Problem z regeneracją

Tymczasem, jak wynika z danych firmy doradczej Human Power, wydarzenia ostatnich miesięcy u wielu osób bardzo podniosły poziom odczuwanego zmęczenia, tym bardziej że przez ten czas pracowały w domach, z bliskimi. Małgorzata Czernecka, psycholog i prezes Human Power, zwraca uwagę, że do obowiązków zawodowych, (których w wielu firmach nagle przybyło), doszła opieka nad dziećmi. Dodatkowym utrudnieniem był często brak odpowiednich warunków do efektywnego wykonywania pracy.

Zdaniem psycholog taka sytuacja nie byłaby być może dla nas aż tak bardzo męcząca, gdyby nie długi czas jej trwania – ponad trzy miesiące. Wiele osób do dziś nie wróciło do swoich biur i do końca roku ich pracodawcy nie zdecydują się na taki powrót. Do tego dochodzi niepewność co do dalszego rozwoju wypadków, w tym nierzadko obawy o utrzymanie pracy.

Jak podkreśla Małgorzata Czernecka, to nasilenie wielu różnych stresujących czynników, w tym przeciążenie pracą i obowiązkami zawodowymi, duża zmienność kierunków działań, ale też zmiana rytmu dnia, funkcjonowania rodzinnego, stała opieka nad dziećmi, niepokój o zdrowie swoje i bliskich, bardzo podniosły ogólny poziom odczuwanego zmęczenia. – Nasze badania pokazują, że jest on zdecydowanie wyższy niż przed pandemią, mimo że przed pandemią nie wypadaliśmy wcale dobrze. Nadal uczymy się, jak się regenerować i odpoczywać, i nadal jako społeczeństwo mamy z tym problem – ocenia Małgorzata Czernecka.

Aneta Czernek zaznacza, że w tak trudnym czasie, jakim jest pandemia koronawirusa, po stronie pracodawcy leży ogromna odpowiedzialność za to, jak pracownicy będą się czuć – także na urlopie. – Stosowanie mobbingu, technik wywierania presji, szantażu to droga donikąd. Może i przyniesie wzmożoną pracę załogi, ale w dłuższej perspektywie stracimy wartościowych pracowników, a także pogorszymy wizerunek firmy, który trudno będzie poprawić – zaznacza ekspertka HRK.

Według niej takie podejście może też skłonić niektóre osoby do zmiany pracodawcy. Z niedawnych badań firmy rekrutacyjnej Antal wynika zresztą, że prawie czterech na dziesięciu specjalistów i menedżerów szuka teraz nowej pracy w związku z pogorszeniem warunków w obecnej firmie wskutek pandemii.

W interesie szefa

Na fakt, że pandemia Covid-19 może nasilać zjawisko poświęcania na pracę weekendów i urlopu, zwracają też uwagę Laura Giurge z London Business School i Kaitlin Woolley z Cornell University na łamach „Harvard Business Review". Według nich masowe przejście na pracę zdalną sprawiło, że jeszcze bardziej zatarły się granice między życiem zawodowym i prywatnym, co jest sporym zagrożeniem dla pracowników.

Jak wynika z ich badań, nasza satysfakcja z pracy zależy nie tylko od tego, co robimy, ale również od tego, kiedy pracujemy. I jeśli praca zabiera nam wolny czas, to ryzykujemy, że zadowolenie i motywacja będą spadać, a wraz z nimi i nasza produktywność.

Wielu osobom może wydawać się, że pracując w weekendy, podczas urlopów, więcej zrobią i będą bardziej efektywne. Jednak badaczki dowodzą, że praca w czasie przeznaczonym na odpoczynek osłabia naszą satysfakcję z działania i wewnętrzną motywację. Jak przypominają, ludzie czują się wewnętrznie zmotywowani, wykonując czynności, które uważają za interesujące, które sprawiają im przyjemność i dają poczucie sensu.

Tymczasem wykonywanie obowiązków zawodowych w czasie wolnym wywołuje wewnętrzny konflikt między dążeniem do osobistych i zawodowych celów, między oczekiwaniami (odpoczynku) i rzeczywistością (praca), co zmniejsza satysfakcję z tego, co robimy. Rozwiązaniem tego konfliktu może być zabieg socjotechniczny – zmiana sposobu postrzegania wolnego dnia, który można potraktować jako dzień pracy.

Praktykowały to same badaczki, prowadząc swoje badania także w weekendy. Badały m.in studentów pracujących w sobotę; ci, przekonani, że to dobry dzień do nadrobienia zaległości, byli bardziej zaangażowani w zadania niż pozostali, którym mówiono o zaletach weekendowego odpoczynku. Taki manewr można zastosować w weekend, ale raczej nie sprawdzi się w czasie urlopu.

Badaczki radzą więc menedżerom, by we własnym interesie zachęcali podwładnych do oderwania się od pracy w dni wolne. Co prawda ludzi skutecznie motywują też do pracy zewnętrzne czynniki (pensja), ale brak wewnętrznej motywacji obniża ich zaangażowanie, a w rezultacie i produktywność.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA