fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Siedzenie za biurkiem skraca życie. Jak się uratować?

Adobe Stock
9 lipca w polskim kalendarzu nietypowych świąt przypada dzień chodzenia do pracy inną drogą. Najważniejsze jednak, by ruszyć się zza biurka czy kierownicy - zwłaszcza wobec ostrzeżeń naukowców, że godzina siedzenia skraca nam życie o 21 minut.

Każde osiem godzin za biurkiem to o ponad 2,5 godziny krótsze życie. Może nie od razu, ale po kilku-kilkunastu latach pracy, gdy odbije się to na układzie krążenia i kręgosłupie. Tym bardziej, że faktycznie siedzimy zwykle znacznie więcej- bo w drodze do pracy a także po pracy. Stąd też akcje społeczne, które w formie różnych, czasem trochę śmiesznych dni, zachęcają nas do ruchu. Tak jak przypadający w tym roku we wtorek, 9 lipca Dzień chodzenia do pracy inną drogą. Wcześniej (w kwietniu) o korzyściach większej aktywności na co dzień przypominał z kolei międzynarodowy Dzień chodzenia do pracy –promowany oficjalnie m.in. przez amerykańskie ministerstwo zdrowia.

Dwa przystanki wcześniej

Co robić, jeśli nasza praca jest zbyt daleko od domu? Zdaniem ekspertów z AWF, to żaden problem – można przecież wysiąść kilka przystanków wcześniej, albo zostawić auto nieco dalej od firmy. A dodatkowo 9 lipca wybrać nieco inną drogę, co pobudzi także nasze szare komórki.

Jak wynika z niedawnego raportu giełdowej spółki Benefit Systems (tej od kart Multisport), spacery zyskują w Polsce na popularności. Są u nas teraz trzecią –po jeździe na rowerze i bieganiu - najbardziej popularną formą aktywności fizycznej i mają coraz więcej amatorów. Według tegorocznego sondażu przeprowadzonego przez Kantar dla Benefit Systems (objął prawie 1,9 tys. Polaków), prawie co czwarty z nas spaceruje. Od zeszłego roku grupa spacerowiczów wzrosła niemal dwukrotnie (z 13 proc. do 24 proc.). - Spacer jest najprostszą formą aktywności fizycznej, która służy wszystkim, niezależnie od wieku – przypomina dr Janusz Dobosz z Narodowego Centrum Badania Kondycji Fizycznej AWF Warszawa. Na spacery przerzuciła się być może część biegaczy, bo ich grupa zmniejszyła się w ciągu roku z 34 proc. do 28 proc.

Magia 10 tys. kroków

Jak przypomina dr Ernest Kuchar, specjalista medycyny sportowej z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, już podczas spokojnego spaceru, serce pracuje szybciej niż w czasie spoczynku, delikatnie przyspiesza też oddech, co przekłada się na lepsze dotlenienie i ukrwienie organizmu. - Składniki odżywcze i tlen docierają lepiej do wszystkich tkanek, w tym do mózgu, który nawet po 10 minutach spaceru staje się bardziej aktywny i lepiej przygotowany do wysiłku - dodaje dr Kuchar.

Spacer pomaga też obniżyć ciśnienie i ułatwia odchudzanie. Ile należy chodzić? Specjaliści mówią o ok. godzinie-półtorej dziennie. Mniej więcej tyle czas może zająć szybkie przejście słynnych 10 tys. kroków, na które często ustawione są gadżety albo aplikacje mierzące naszą aktywność.

10 tys. kroków (ok. 5-6 km) na pewno dobrze brzmi i wygląda w statystykach mierzących nasze sportowe osiągi. Jak jednak przypomina brytyjski serwis BBC, tak popularne dziś w mediach 10 tys. kroków to wynik pracy nie tyle naukowców, ile japońskich speców od marketingu- choć naukowiec też miał w tym swój udział.

Przed Olimpiadą w Tokio w 1964 r. Japończycy wprowadzili na rynek i wypromowali krokomierz pod marką Manpo-Kei, (co można ponoć przetłumaczyć jako licznik 10 tys. kroków). Samą liczbę doradził jednak naukowiec - Dr Yoshiro Hatano, który prowadził badania nad niepokojącym wzrostem wagi Japończyków zachłyśniętych w latach 60. amerykańskim stylem życia. Wyliczył, że jeśli jego rodacy zwiększą spacery z 4 tys. do 10 tys. kroków dziennie, to będą spalać dodatkowo 500 kcal. A to umożliwi im zachowanie szczupłej sylwetki.

W ciągu tygodnia daje to zaś 3500 kcal, co powinno pozwolić zgubić pół kilograma na wadze. A może nawet więcej, jeśli spacer jest energicznym marszem, dzięki któremu spalimy nie 500 a 600 kcal. Byle tylko nie uzupełnić tego w nagrodę porcją lodów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA