fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Powstanie Warszawskie

Pierwsi w polskim panteonie

W całej Warszawie (na zdj. rondo Dmowskiego) o godz. 17 oddano hołd powstańcom. W zadumie zatrzymały się też inne miasta w Polsce
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Od wybuchu zrywu minęły trzy pokolenia. Ale pamięć o nim wydaje się coraz bardziej żywa.

W czwartek o 17.00, dokładnie w rocznicę Godziny „W", cała stolica dosłownie stanęła w miejscu. Już nie tylko w symbolicznych miejscach – jak plac Krasińskich czy przed monumentem Gloria Victis na warszawskich Powązkach Wojskowych – ale niemal na wszystkich skrzyżowaniach i wielkich arteriach metropolii ludzie zatrzymali się w zadumie. Podobnie zrobiło wielu Polaków w innych miastach kraju. Tak jakby w czasach rozpasanej konsumpcji ludzie, szczególnie młodzi, jednak potrzebowali heroicznych wzorów, stałych wartości.

Najmłodsi powstańcy mają już powyżej 90 lat. Dlatego to jest ostatnia okrągła rocznica warszawskiego zrywu, w której jeszcze wzięli udział jego uczestnicy.

– Chciałem państwu serdecznie podziękować. Mając nadzieję, że my wszyscy staniemy na wysokości zadania i wszystkie pokolenia, które nas otaczają – mówił do kombatantów prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.

Ale powstanie, przez dziesięciolecia zwalczane przez władze komunistyczne, a potem wyśmiewane przez niektórych historyków, paradoksalnie dopiero teraz nabiera pełnego znaczenia.

– Jesteście dla nas wzorem do naśladowania. Wasz heroiczny czyn utwierdza nas w przekonaniu, że naród, który był do tego zdolny, może być pewny, że nigdy nie zginie – mówił chwilę później na Cmentarzu Powązkowskim, gdzie spoczęło wielu powstańców, biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek. – Oddajemy cześć zwyciężonym, lecz nie pokonanym – dodał.

Kilka godzin wcześniej podobne słowa wypowiedział szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas, który wraz z Jackiem Czaputowiczem od środy bierze udział we wszystkich głównych uroczystościach rocznicowych: „Warszawa została zniszczona, ale nie została złamana".

Wstyd za Niemcy

W tym roku seria wydarzeń upamiętniających największy czyn ruchu oporu w okupowanej przez nazistów Europie zaczął się już trzy dni temu. Wtedy w biegu ku czci pamięci powstańców wzięła udział rekordowa liczba uczestników.

Bo też dopiero teraz coraz więcej potomków powstańców odkrywa pełny wymiar, pełne znaczenie ich czynu.

– Bronili wtedy człowieczeństwa, bronili nie tylko szans na przetrwanie, nie tylko honoru i walczyli nie tylko o przyszłość narodu. Walczyli o elementarne zasady, wartości, takie jak miłość do ojczyzny, wierność, honor, prawda. I dlatego są dzisiaj powstańcy warszawscy dla nas na pierwszym miejscu w panteonie naszych wszystkich bohaterów – mówił premier Mateusz Morawiecki w trakcie uroczystości w Muzeum Powstania Warszawskiego.

To są jednak niezwykłe obchody, także gdy idzie o stosunki polsko-niemieckie. Przed Heiko Maasem w okrągłych rocznicach warszawskiego zrywu uczestniczyli m.in. prezydent Roman Herzog i kanclerz Gerhard Schroeder. Ale dopiero minister spraw zagranicznych wypowiedział słowa, które mówią całą prawdę o niemieckiej winie.

– Chciałbym prosić rodziny zabitych i rannych, chciałbym prosić naród polski o przebaczenie; wstyd mi za to, co Niemcy, działając w imieniu Niemiec, wyrządzili Polsce. (...) Tym bardziej poruszające jest, że po wojnie to Polacy często podawali rękę w geście pojednania – przyznał Maas, odnosząc się do listu biskupów polskich z 1965 r.

Zanim stanął na czele niemieckiej dyplomacji w marcu ub.r., Maas tłumaczył, że w politykę zaangażował się, aby nigdy więcej nie doszło do takich zbrodni jak w Auschwitz. W czwartek w Muzeum Powstania Warszawskiego polityk SPD poparł ideę budowy w centrum Berlina pomnika, który upamiętniałby zbrodnie dokonane na Polaków przez III Rzeszę.

Obok Centrum Wypędzonych

– To jest pierwsza taka deklaracja ze strony niemieckiego rządu. A więc przełom. Teraz chcemy, aby uchwałę w tej sprawie przyjął Bundestag. Mamy już w tej sprawie 180 podpisów posłów, ze wszystkich ugrupowań politycznych, poza Alternatywą dla Niemiec (AfD). Kiedy zbierzemy jeszcze kilkadziesiąt dodatkowych, wprowadzimy projekt uchwały do parlamentu" – mówi „Rzeczpospolitej" jeden z inicjatorów projektu, poseł Zielonych Manuel Sarrazin.

Nieoficjalnie mówi się, że pomnik mógłby powstać w samym centrum miasta, naprzeciwko utworzonego przez Erikę Steinbach centrum wypędzonych przy Anhalter Strasse. Jeszcze nie wiadomo, jaki kształt mógłby przebrać monument i czy obok niego stanęłoby centrum edukacyjne.

– Nie możemy cofnąć zbrodni. Wiele ran się nigdy nie zagoi. Ale możemy zapewnić, że ta ofiara nigdy nie zostanie zapomniana – mówił Maas zaraz po zwiedzeniu Muzeum Powstania Warszawskiego wraz z Jackiem Czaputowiczem.

– Są stale razem, jeżdżą jednym samochodem. Najpierw to było auto polskiego MSZ, dziś niemieckiej ambasady – zaznacza „Rz" Maria Adebahr, rzeczniczka resortu spraw zagranicznych w Berlinie.

Czy na gruncie tragicznej historii może dojść do wyjątkowego zbliżenia między oboma krajami?

Jacek Czaputowicz uznał w czwartek, że w tysiącletniej historii stosunków między Polską a Niemcami nigdy nie było tak dobrych relacji, jak w ostatnich 30 latach. Przyznał, że Niemcy i Polskę różni co prawda podejście do suwerenności, to wynik odmiennej historii obu krajów. Ale zdaniem szefa naszej dyplomacji z zachodnim sąsiadem łączą nas podstawowe wartości, które legły u podstaw budowy Unii Europejskiej. To ważna deklaracja, biorąc pod uwagę napięte relacje między Berlinem i Warszawą w pierwszym okresie po objęciu władzy przez PiS.

– W stosunkach z Francją też nas wiele dzieli, ale wszystkie sprawy zobowiązaliśmy się dyskutować do osiągnięcia umowy. To samo zaczyna działać teraz z Polską – mówi „Rz" Johannes von Thadden, współprzewodniczący Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej i wiceprezes Airbusa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA