fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Poszukiwanie pracy

Kwiecień przyniósł załamanie w rekrutacji online w Polsce

Adobe Stock
Marcowy 12-procentowy spadek liczby ofert pracy w internecie był dopiero zapowiedzią zapaści. W kwietniu liczba ofert zmalała aż o 37 proc. rok do roku. Takiego tąpnięcia jeszcze nie było.

Podkarpackie, mazowieckie, pomorskie otwierają listę województw, w których nastąpił w kwietniu największy spadek liczby ofert pracy opublikowanych na portalach rekrutacyjnych. W tych regionach ogłoszeń było średnio o jedną trzecią mniej porównaniu z marcem, który przyniósł już pierwsze oznaki spowolnienia w rekrutacji – wynika z analizy Katedry Ekonomii i Finansów Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania (WSIiZ) w Rzeszowie oraz Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Jej dane, które „Rzeczpospolita" publikuje jako pierwsza, pokazują, że największy ilościowy spadek (prawie o 16 tys. ofert) miał w kwietniu miejsce w województwie mazowieckim, które od lat jest największym rynkiem rekrutacyjnym w Polsce.

Bessa HR-owców

Do kwietniowego tąpnięcia rekrutacji online mógł się przyczynić fakt, że Mazowsze, w tym Warszawa, ma duży udział zatrudnienia w branży hotelarsko-restauracyjnej, administracji i obsłudze klienta, czyli tam, gdzie pandemia i hibernacja gospodarki przyniosły silne załamanie popytu na pracę. Autor analizy Robert Pater z Katedry Ekonomii i Finansów WSIiZ zwraca uwagę, że z kolei na gwałtowny spadek rekrutacji na Podkarpaciu wpłynęła sytuacja w zakładach Doliny Lotniczej, które są włączone w globalne łańcuchy dostaw branży lotniczej przechodzącej teraz bardzo silny kryzys.

Jak zwraca uwagę Pater, wśród grup zawodowych które notowały w kwietniu największe ponad 30-proc. spadki liczby ofert, byli handlowcy i sprzedawcy (choć nadal mają oni największy wybór propozycji zatrudnienia), a także specjaliści HR, szczególnie ci od rekrutacji. Firmy znacznie rzadziej niż przed rokiem szukały też pracowników fizycznych, tym bardziej że pandemia zmroziła wiele prac sezonowych, które w poprzednich latach wpływały na kwietniowe ożywienie w rekrutacji online.

– Obecna sytuacja związana z koronawirusem jest bardzo dużym wyzwaniem dla wszystkich pracodawców, kandydatów i rekruterów – potwierdza Rafał Nachyna, dyrektor zarządzający Pracuj.pl, czołowego portalu pracy dla specjalistów, który od połowy marca notuje spadek liczby ofert. W kwietniu, gdy spółka spodziewała się najmocniejszego spowolnienia dynamiki rekrutacji w Polsce, pracodawcy na Pracuj.pl byli średnio o połowę mniej aktywni niż rok wcześniej.

Czytaj także: Po pandemii będzie więcej pracy tymczasowej

Jak jednak zaznacza Rafał Nachyna, pomimo tego spadku na początku maja na portalu Pracuj.pl było dostępnych ponad 38 tys. aktywnych ofert pracy. Najczęściej poszukiwano handlowców i sprzedawców, specjalistów IT, ekspertów obsługi klienta i finansistów.

Trudno będzie o etat

Piotr Dziedzic, dyrektor w firmie rekrutacyjnej Michael Page i członek zarządu Polskiego Forum HR, zaznacza, że pomimo dwucyfrowych spadków na rynku rekrutacji, wciąż mamy sektory, w których sporo firm szuka kandydatów do pracy. Według niego, na tle spadkowego rynku wyróżnia się branża magazynowa, e-commerce, budownictwo oraz IT, w tym firmy świadczące usługi ułatwiające zdalne funkcjonowanie biznesu.

Jedną z nich jest Clickmeeting – polski startup oferujący spotkania webinarowe, który w tym roku zanotował ponad czterokrotny wzrost popytu na swoje usługi (łączna liczb kont wzrosła tam o 317 proc.). W ostatnich tygodniach spółka zwiększyła zatrudnienie o 12 proc., przyjmując ośmiu pracowników, a teraz planuje rekrutację kolejnych siedmiu.

Nowych pracowników, najczęściej specjalistów od finansów i IT, szukają też centra nowoczesnych usług dla biznesu. Ten trend potwierdza Robert Pater: wśród branż, w których koronawirus wywołał najmniejsze spadki w rekrutacji, są ubezpieczenia, finanse i IT.

Rafał Nachyna liczy, że po głębokim spowolnieniu rekrutacji w kwietniu, najbliższe tygodnie, w związku z planowanym stopniowym odmrażaniem gospodarki, przyniosą poprawę na rynku ogłoszeń w internecie. Michał Młynarczyk, prezes firmy rekrutacyjnej Devire, przewiduje, że zmiana spadkowego obecnie trendu na rynku rekrutacji powinna nastąpić w trzecim kwartale tego roku. Jednak nawet wtedy trudno będzie liczyć na powrót do poprzedniego poziomu rekrutacji stałych, czyli na etat. Rozwinie się za to tzw. gig-economy, czyli praca zadaniowa albo na kontrakcie.

– Naturalną reakcją na kryzys jest redukcja zatrudnienia i zmiana modelu działalności w kierunku bardziej elastycznych form, np. kontraktów, usług pracy tymczasowej, outsourcingu pracowniczego czy też pełnego outsourcingu procesów. W sytuacji dużej niepewności, firmy zwykle odkładają decyzję o zatrudnieniu pracowników na stałe – zwraca uwagę Młynarczyk.

Jest szansa poprawy

Do 8 proc. zwiększyła się na przełomie kwietnia i maja grupa firm planujących zwiększenie liczby pracowników. Jest ich teraz dwukrotnie więcej w porównaniu z połową kwietnia. Ogłoszone we wtorek wyniki badania kondycji przedsiębiorstw, które na przełomie kwietnia i maja przeprowadziły Polski Instytut Ekonomiczny i Polski Fundusz Rozwoju, mogą być pozytywnym sygnałem dla rynku rekrutacji. Szczególnie w porównaniu z końcem marca, gdy o wzroście zatrudnienia myślało tylko 2 proc. badanych firm. Nadal jednak większa jest grupa pracodawców (12 proc.), którzy zapowiadają na najbliższe tygodnie dalsze zwolnienia, chociaż tyle samo przedsiębiorstw (12 proc.) redukcje zatrudnienia związane z pandemią Covid-19 ma już za sobą.

Andrzej Kubisiak zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Perspektywa odmrożenia gospodarki może sprawić, że część firm będzie wracać do rekrutacji pracowników, choć nie skompensuje to fali zwolnień związanych z epidemią. Spadek popytu na pracę będzie więc postępował, tym bardziej że czeka nas recesja. Szacujemy, że na koniec roku wyniesie ona 4 proc. – przy założeniu, że gospodarka będzie od lipca odmrożona, a jesienią nie nastąpi nawrót pandemii i lockdown. Przy ponownym zamrożeniu gospodarki recesja sięgnęłaby 7,1 proc. Nieprędko wróci więc podobny popyt na pracę jak w latach, gdy gospodarka rosła o 3–4 proc. rocznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA