fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rządowa brawura na drodze

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
W 14 miesięcy działalności SOP zaliczyła aż 54 kolizje drogowe. Koszt napraw? Blisko 200 tys. zł.

Zawieszenie w czynnościach i wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec kierowcy wicepremiera Jarosława Gowina zarządził komendant Służby Ochrony Państwa. Kierowane przez niego rządowe bmw z ministrem i jego rzeczniczką w środę tuż po godz. 8 rano pod Mławą na krajowej „siódemce" doprowadziło do kolizji z tirem. Wicepremier jechał z Warszawy do Gdańska.

– Auto nie jechało w kolumnie, ale było samochodem uprzywilejowanym – miało włączone sygnały świetlne i dźwiękowe. Jednak taki kierowca zobowiązany jest do zachowania szczególnej ostrożności – mówi nam ppłk Bogusław Piórkowski, rzecznik SOP. – Policja uznała, że nasz funkcjonariusz popełnił wykroczenie. Otrzymał sześć punktów karnych i 220 zł mandatu, który przyjął i uznał swoją winę – dodaje.

Zdaniem policji rządowa limuzyna jechała środkiem jednopasmowej trasy nr 7. Chciała wyprzedzić ciężarówkę, ale ta nie zdążyła ustąpić przejazdu limuzynie i bmw otarło się o nią. – Po osobę ochranianą przyjechał drugi samochód i zawiózł ją do celu. Nikt nie ucierpiał – zaznacza ppłk Piórkowski. Nieoficjalnie wiadomo, że funkcjonariusz, który spowodował kolizję pod Mławą, to stały kierowca ministra Gowina, z odpowiednimi kwalifikacjami. W służbie – w grupie ochronnej – jest dopiero od kilku lat. Jego stażu rzecznik SOP nie chce ujawnić. To już druga stłuczka limuzyny, którą jeździ minister Gowin. W styczniu w Krakowie jego kierowca podczas zawracania otarł się o inne auto – ta kolizja również zakończyła się mandatem. Nie była drobna, o czym świadczy koszt naprawy – blisko 27 tys. zł.

Samochody SOP ze względu na wysokie koszty składki nie mają wykupionych polis AC. Za uszkodzenie pojazdu płaci budżet państwa. Służba Ochrony Państwa miała być nową, lepszą formacją po zlikwidowanym w 2018 r. Biurze Ochrony Rządu. Tyle że brak doświadczonych kierowców z długoletnim stażem o wyjątkowych umiejętnościach przekłada się na dużą liczbę stłuczek rządowych aut.

Jak kilka miesięcy temu pisała „Rzeczpospolita", z VIP-ami jeżdżą nawet kandydaci na funkcjonariuszy SOP ze służby przygotowawczej po dwóch latach w ochronie (co w BOR było niedopuszczalne). Tak było z kierowcą rządowego audi, który w październiku 2018 r. spowodował kolizję w Imielinie (audi uderzyło w tył bmw z wicepremier Beatą Szydło) – za kierownicą siedział 26-latek ze służby przygotowawczej SOP, którego doświadczeniem było rozwożenie paczek. Z kolei kierowcę w grupie ochronnej premiera Mateusza Morawieckiego – 25-latka – wzięto ze służby przygotowawczej po kilku miesiącach. Pracował w rodzinnej firmie transportowej pod Siedlcami, ma uprawnienia kat. C, do jazdy ciężarówkami powyżej 3,5 tony.

O liczbę kolizji i wypadków SOP od jej powstania pytał poseł PO Marek Wójcik w poprzedniej kadencji Sejmu. Szef MSWiA Mariusz Kamiński podał, że od 1 lutego 2018 r. do 30 kwietnia 2019 r. doszło do 54 kolizji z udziałem pojazdów tej formacji. Łączny koszt napraw pojazdów po kraksach w 2018 r. i 2019 r. wyniósł 188 871,95 zł – podał minister Kamiński. Z kolei za rządów PO–PSL (w latach 2008–2015) doszło do 60 zdarzeń drogowych z udziałem pojazdów Biura Ochrony Rządu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA