fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Afera KNF: Ziobro uszczelnia sprawę

Dzisiaj służby przyznają, że sprawa ma szerszy kontekst, niż się wydawało
Fotorzepa, Robert Gardziński
Nagranie Leszka Czarneckiego z Markiem Chrzanowskim będzie weryfikować ABW. Na razie ma tylko kopię – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Wyjaśnienie afery KNF ma priorytet, stąd błyskawiczne tempo, jakie narzucono śledztwu, które wszczął śląski wydział Prokuratury Krajowej. Prowadzący je czeka na oryginał nagranej rozmowy (wraz z urządzeniem nagrywającym) biznesmena Leszka Czarneckiego z szefem KNF Markiem Chrzanowskim, podczas której miała paść korupcyjna propozycja „40 mln zł za spokój".

– Kopia nagrania jest już w ABW i tu zostanie zbadana. To ma zagwarantować szybkość opinii – potwierdza „Rzeczpospolitej" rozmówca ze służb.

Tylko kopia

Mec. Roman Giertych, pełnomocnik biznesmena Leszka Czarneckiego, pendrive z kopią nagrania przekazał prokuraturze 13 listopada, wraz z drugim zawiadomieniem „dotyczącym próby przejęcia kapitałów banku na rzecz jakiegoś innego podmiotu" (mówił w Polsat News). Rzetelne zbadanie wymaga posiadania oryginału – tego jednak prokuratura ani ABW nie otrzymały. Dlaczego ABW chce badać kopię? – Od czegoś trzeba zacząć – słyszymy. Śledztwu w sprawie afery KNF nadano ekstratempo.

Prokuratura Krajowa w czwartek wieczorem wydała komunikat, w którym potwierdziła informacje "Rzeczpospolitej", że "otrzymany pendrive niezwłocznie przekazano już biegłym z zakresu informatyki śledczej z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w celu zbadania jego zawartości". 

Z informacji PK wynika, że dotychczas śledczy otrzymali jedynie kopię nagranej rozmowy. "Na tym etapie postępowania, nie można wykluczyć, że przekazany prokuraturze pendrive zawiera jedynie kopie nagrania pierwotnego" - zaznacza Prokuratura Krajowa dodając, iż "nie można także wykluczyć, że urządzeń służących do rejestracji było kilka". Tymczasem - jak czytamy w komunikacie - "w toku postępowania karnego zawsze konieczne jest uzyskanie oryginalnych nośników danych oraz wszystkich urządzeń służących do nagrywania obrazu i dźwięku celem przeprowadzenia badań przez biegłych co do  braku zewnętrznego wpływu  w treść zapisów". 

O przekazanie takich urządzeń  zwrócił się do zawiadamiającego Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji  Prokuratury Krajowej w Katowicach, prowadzący w tej sprawie śledztwo. 

Warszawska delegatura CBA w środę zabezpieczyła w siedzibie KNF i w domu Chrzanowskiego m.in. dokumenty i nośniki. Agenci CBA do nocy kopiowali protokoły i nagrania posiedzeń KNF dotyczących m.in. postępowania naprawczego Getin Banku i nagrań wideo z posiedzeń KNF odnoszących się do sytuacji w Idea Bank SA, a zwłaszcza nabycia udziałów w GetBack SA i sprzedaży jego obligacji. W piątek w prokuraturze ma się stawić Leszek Czarnecki.

Błyskawiczna decyzja ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o przeniesieniu do Katowic śledztwa w sprawie podejrzenia nadużycia uprawnień przez przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego ma zablokować przecieki, w tym do rządu. – Ziobro chce odciąć wszystkich zainteresowanych od mieszania mu się w to postępowanie – mówi nam osoba znająca kulisy decyzji. Śledczy dostali sygnał, że sprawa ma być sprawdzona „do spodu", bez taryfy ulgowej. Taśmy, które w poniedziałek ujawniła „Gazeta Wyborcza", zaogniły relacje między Ziobrą a Morawieckim. Otoczenie premiera ma pretensje, że służby nie uprzedziły go o „bombie", zwłaszcza że mec. Giertych złożył zawiadomienie osobiście w biurze podawczym prokuratury w środę, 9 listopada, o godz. 8.34. Minister Ziobro twierdzi, że poznał aferę z prasy 12 listopada.

Więcej nagrań?

Afera KNF zaczyna rządowi ciążyć jeszcze bardziej, kiedy przypomni się, że mec. Grzegorza Kowalczyka (znajomego Chrzanowskiego, który chciał go wcisnąć do banku Czarneckiego za ok. 40 mln zł) z małym doświadczeniem na rynku finansowym w lutym 2017 r. rekomendowano do rady nadzorczej GPW – jego kandydaturę zgłosił PKO BP, a uzyskała ona poparcie głównego akcjonariusza GPW, czyli Ministerstwa Rozwoju (szefował mu wtedy Morawiecki).

Dziś służby przyznają, że sprawa ma szerszy kontekst, niż się wydawało. Ze sprawy na pozór jednostkowej, dotyczącej banków Czarneckiego i próby „ratowania" ich według pomysłu szefa KNF Chrzanowskiego (przez zatrudnienie znajomego mu prawnika z Częstochowy), wyłania się potężna afera dotykająca ludzi z najwyższych kręgów władzy. – Nikt nie wierzy w zapewnienie Czarneckiego, że wyłączył dyktafon, idąc do szefa NBP. Taśm może być więcej, Chrzanowskiego nagrywali inni bankierzy z kłopotami – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.

Grzegorza Kowalczyka zatrudnił w lipcu 2018 r. z rekomendacji Chrzanowskiego Plus Bank Zygmunta Solorza.

Znamienne jest to, że Czarnecki złożył zawiadomienie do prokuratury dopiero 7 listopada, choć nagranie ma datę 28 marca 2018 r. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", kontrola KNF w bankach Czarneckiego (głównie Idea Banku) zakończyła się w końcu października (wtedy był gotowy protokół z kontroli). Biznesmen miał siedem dni, by się odnieść do zarzutów. Czy wiedział już, że jego banki są w poważnych kłopotach, i dlatego odpalił nagrania? Co znajduje się w rekomendacjach KNF i czy nie jest to sprzedaż banku innemu podmiotowi? To ustalają śledczy. KNF odmówiła nam odpowiedzi. W czwartek do Ministerstwa Finansów w ramach interwencji poselskiej weszli posłowie PO, by przejrzeć dokumenty i ustalić, kto wpisał do projektu rządowej ustawy o nadzorze finansowym możliwość przejęcia banku w złej kondycji finansowej przez inny bank. Tą osobą był Chrzanowski. „Uzyskaliśmy dostęp do pierwszego kluczowego dokumentu, czyli pisma Marka Chrzanowskiego do MF w sprawie priorytetowego »aranżowania przejęć banków« przez KNF. #BankZaZłotowkę Potrzebna Komisja Śledcza" – napisał poseł Cezary Tomczyk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA