fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sejmowa straż opłaci donosicieli

Fotorzepa, Magda Starowieyska
Marszałek tworzy własną służbę specjalną – alarmuje opozycja. PiS odpowiada, że chodzi o bezpieczeństwo.

Obecnie bezpieczeństwa Sejmu i Senatu strzeże około 160 pracowników straży marszałkowskiej. W przyszłym roku ma przybyć 120 etatów. W dodatku PiS planuje uchwalić kompleksową regulację o straży marszałkowskiej, której obecnie poświęcony jest jeden rozdział w ustawie o BOR.

O zamiarach PiS pisaliśmy już pod koniec październikach, a ustawa o straży marszałkowskiej ma mieć w czwartek pierwsze czytanie na sali plenarnej. Jednak szybkie tempo i niektóre zapisy nowej regulacji niepokoją opozycję. – Dziś w PiS każdy chce mieć swoją służbę specjalną. W praktyce powstaje obecnie specsłużba marszałka Marka Kuchcińskiego – mówi Marek Wójcik z PO, wiceszef Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

Jednym z przepisów, które budzą wątpliwości opozycji, jest ten mówiący, że „straż marszałkowska przy wykonywaniu swoich zadań w szczególnie uzasadnionych przypadkach może korzystać z pomocy osób niebędących funkcjonariuszami". Z projektu wynika, że za taką pomoc „może być przyznane jednorazowe wynagrodzenie wypłacane ze środków znajdujących się w dyspozycji Kancelarii Sejmu". Tworząc nową ustawę PiS nie zapomniał nawet objąć opłaty dla informatorów podatkiem dochodowym.

Bardzo podobne regulacje są obecnie w ustawach o innych służbach mundurowych. Jednak zdaniem rzecznika PSL Jakuba Stefaniaka straż nie ma potrzeby opłacać osób, które nazywa on „kapusiami".

– Można mieć obawy, że po zwiększeniu kompetencji strażników marszałek będzie wydawał im polecenia stanowiące zagrożenie dla opozycji – mówi rzecznik PSL. – Były komendant straży marszałkowskiej Arkadiusz Koschalke został przecież zdymisjonowany za to, że po grudniowym kryzysie odmówił wyniesienia posłów blokujących salę obrad – przypomina.

Kolejny przepis niepokojący opozycję mówi, że ochrona posłów i senatorów będzie możliwa również poza terenem Sejmu i Senatu. – To jest sytuacja niebywała, bo ochrona kogoś, kto czuje się zagrożony, jest zadaniem policji, a nie straży marszałkowskiej. Marszałek będzie mógł wysyłać funkcjonariuszy w całą Polskę, kierując się swoim uznaniem – mówi Wójcik.

Czy rzeczywiście jest się czego obawiać? – Obecnie ochrona posłów jest możliwa tylko w kompleksie sejmowym. Straż nie może więc reagować, gdy poseł jest zaczepiany tuż za jego granicami, a mieliśmy już takie przypadki. Stąd nowa regulacja. Należy się spodziewać, że będą to sporadyczne sytuacje – mówi Arkadiusz Czartoryski z PiS, szef Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. – Niestety, świat się zmienia. Byłem w tym roku w Paryżu, gdzie widziałem instytucje publiczne otoczone wojskiem i służbami. Powinniśmy być mądrzy przed szkodą.

Politycy PiS, uzasadniając zmiany w straży, mówili wcześniej, że wzrost liczebności formacji i jej wzmocnienie sugerowały instytucje zewnętrzne, w tym NIK. I rzeczywiście głównym założeniem projektu jest przekształcenie straży w służbę mundurową z prawdziwego zdarzenia. Funkcjonariusze mają m.in. wcześniej iść na emeryturę, co będzie skutkować odmłodzeniem formacji.

Problem w tym, że cel niektórych zmiany trudno interpretować inaczej niż poprawa wizerunku formacji. Niektórzy funkcjonariusze dostaną paradne szable. W straży będzie aż 16 stopni służbowych, a podkomisarzem ma mianować prezydent. Opozycja twierdzi, że nie chodzi tu o bezpieczeństwo, a wyłącznie prestiż marszałka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA