fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Janda, Brudziński i pytania o strategię w pandemii

Mimo że teatralna widownia była ostatnio superbezpiecznym miejscem, rząd nowym restrykcjami uderzył w teatry szczególnie boleśnie. To jedno z tych mniej zrozumiałych posunięć władzy w czasie pandemii (na zdjęciu premiera komedii „A mi to rybka!” w reżyserii Marcina Sławińskiego, w warszawskim Teatrze Capitol, 29 września)
PAP
Polska sztuka o walce z pandemią wyglądałaby tak: aktorzy zagubieni, reżyser traci pewność siebie, na widowni kłótnie o scenariusz. Choć wystawiana jest tragedia, co i rusz mamy teatr absurdu.

Nierówne traktowanie teatrów i kin – ogólnie miejsc kultury – z komunikacją publiczną, kościołami, ślubami i weselami to jest rzecz dla mnie absolutnie niezrozumiała – powiedziała w rozmowie z Onetem Krystyna Janda, aktorka, prezes Fundacji prowadzącej Och-Teatr i Teatr Polonia. I natychmiast spotkała się z odporem.

Odpowiedział na Twitterze wpływowy polityk PiS Joachim Brudziński: „Przez lata mówili: to nie jest nasz rząd. (...) Dziś mówią: to nasze podatki, rząd i wyszydzane przez nas MKiDN muszą nam pomóc bo my »wielcy artyści« bez ich pomocy zginiemy marnie. Gdzie podziała się ich buta i arogancja? Gdzie ich szyderstwo i rechot?" – pytał. „Żenująca jest ta paskudna hipokryzja tych, którzy dziś kpią i szydzą, a jutro pochlipują i proszą o pomoc" – zakończył Brudziński.

Tyle że Janda nie tyle apelowała o pomoc, ile wskazała na oczywistość. Na tle wesel, ograniczonych w strefie żółtej ze 100 do 75 uczestników, knajp czy galer...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA