fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Po raz pierwszy od wprowadzenia 500+ wzrósł poziom skrajnego ubóstwa

stock.adobe.com
Rok 2018 był wyjątkowo zły dla programu wsparcia rodzin. Rząd przyczyn nie analizuje.

W 2018 roku poziom skrajnego ubóstwa wynosił 5,4 proc. To odsetek osób żyjących poniżej minimum egzystencji, które w 2018 roku wynosiło 595 zł na osobę samotną i 1606 zł na czteroosobową rodzinę. W ubiegłym roku poziom skrajnego ubóstwa po raz pierwszy wzrósł od wprowadzenia programu 500+, i to aż o 1,1 pkt proc. Informacja na ten temat znalazła się w sprawozdaniu z realizacji programu 500+, które rząd właśnie przesłał do Sejmu.

Dotąd ograniczanie ubóstwa uchodziło za główny sukcesu programu. Jak do złych danych za 2018 rok odnosi się rząd? Robi to dwoma zdaniami: „Odnotowano wyhamowanie trendu spadkowego ubóstwa, co wiązało się m.in. z wyczerpaniem się efektu programu na poziom wydatków gospodarstw domowych, na podstawie których dokonywany jest pomiar ubóstwa skrajnego. Poziom ubóstwa w 2018 roku nadal jednak pozostawał na niższym poziomie niż w 2015 roku".

W rządowym sprawozdaniu jest cały akapit o wpływie na ubóstwo, jednak dotyczy pierwszych lat programu 500+, gdy dane były lepsze, a z roku na rok zmniejszała się sfera skrajnej biedy. Rząd szeroko opisuje m.in. spadek wskaźnika zagrożenia ubóstwem relatywnym w latach 2016–2017.

Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka PO i była minister pracy, twierdzi, że rząd interpretuje fakty we właściwy dla siebie sposób. – Niestety, jest to propaganda, do której zdążyliśmy się już przyzwyczaić i byłabym raczej zdziwiona jej brakiem.

Szczególnie że to nie koniec złych wieści w sprawozdaniu. Z dokumentu wynika, że po raz pierwszy od wejścia programu w życie załamał się trend wzrostowy dotyczący dzietności. W 2016 i 2017 roku przybywało urodzeń, jednak w 2018 roku urodziło się 388 tys. dzieci, czyli o 14 tys. mniej niż w roku ubiegłym. Spadł też współczynnik dzietności.

Powody? W tym przypadku rząd też nie przedstawia większej analizy. Zauważa, że liczba urodzeń nadal była wyższa niż w 2015 roku, czyli przed wprowadzeniem 500+. Gorsze dane za 2018 rok wiąże z malejącą liczbą kobiet w wieku rozrodczym. „W 2018 r. liczba kobiet w wieku 15–49 lat wyniosła 9 000,3 tys., tj. o 65,3 tys. mniej niż w 2017 r." – zauważa. Problem w tym, że kobiet w wieku rozrodczym ubywało też w 2016 i 2017 roku, a mimo to rosła liczba urodzeń.

Trzecią sferą społecznych skutków 500+, jakie analizuje rząd, jest wpływ na rynek pracy. „Dobra sytuacja na rynku pracy (...) zachęca kobiety z gospodarstw domowych, którym przyznano świadczenie wychowawcze, do powrotu na rynek" – pisze rząd. Problem w tym, że dotąd większość ekspertów twierdziła, że świadczenie działa demotywująco na młode kobiety.

– Nie wyobrażam sobie, by jakiś rząd zdecydował o odebraniu tego świadczenia, ale kolejny gabinet musi twardo stanąć na ziemi – mówi Kluzik-Rostkowska. – Wciąż aktualne jest pytanie, jak prowadzić skuteczną politykę zachęcającą ludzi do posiadania większej liczby dzieci. Na pewno trzeba też zrobić dużo, by zatrzymać kobiety na rynku pracy – dodaje.

Dr Piotr Broda-Wysocki z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UKSW twierdzi z kolei, że rząd powinien przyjrzeć się strukturze kosztów najbiedniejszych rodzin. Jego zdaniem poszerzenie skrajnej biedy jest spowodowane tym, że inflacja jest relatywnie wysoka w kategorii produktów żywnościowych, na które najbiedniejsi wydają znaczną część dochodów.

Rok 2018 był jednak ostatnim, gdy program obowiązywał w dotychczasowym kształcie, bo w kwietniu został rozszerzony. Sytuacji finansowej biednych gospodarstw to może nie zmienić, bo już dotąd dostawały pieniądze na pierwsze dziecko, jeśli nie przekroczyły progu dochodowego. Czy poprawi się dzietność? – Jeżeli uznać za logiczną tezę, że pieniądz nie jest czynnikiem decydującym w przypadku urodzeń, jego dalsze dosypywanie nie musi wiele zmienić – komentuje Broda-Wysocki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA